Aleksandra Gajewska: Renta wdowia od stycznia, świadczenie wypłacane będzie od lipca
- Renta wdowia weszłaby w życie od stycznia kolejnego roku, a świadczenia byłby wypłacane od 1 lipca - powiedziała w “Gościu Radia ZET” Aleksandra Gajewska, wiceszefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej. Obecnie projekt renty wdowiej jest procedowany w Sejmie. Dziś drugie czytanie.
Gajewska, mówi, że “mam nadzieję, że renta wdowia przejdzie, dziś jest drugie czytanie w Sejmie. Jak zajmowałam się babciowym, to też nie cieszyło się poparciem Polski 2050, ale udało się przekonać”.
- Wysokość renty wdowiej zależy od sytuacji danej osoby. Jeśli osoba, która jest w trudnej sytuacji po śmieci małżonka, pozostaje w takich samych warunkach i kosztach życia. To do tej pory nie mogła połączyć świadczeń przysługujących indywidualnie ze świadczeniami z tytułu tzw. rodzinnego. Teraz można będzie to połączyć - oceniła Gajewska. Przekazała, że “renta wdowia weszłaby od stycznia kolejnego roku, a świadczenia byłby wypłacane od 1 lipca”.
Pytana o wysokość świadczenia, zdradziła, że “chcemy by na początku było to 15 proc. wysokości świadczeń zmarłego małżonka, a za dwa lata 25 proc.” Zaprzeczyła, że “nas na to nie stać”.
- Mamy społeczeństwo coraz starsze i mniej osób w wieku produkcyjnym. Musimy zacząć budować system, który będzie dział na lata. Trzeba dostosowywać do rzeczywistości nasze programy - dodała.
Pytana o koszty mówiła, że to “prawie 12-16 mld w 2027 roku to koszt programu, ale zależy to od tego, ile osób będzie wnioskowało o takie świadczenie. W przyszłym roku około 3-4 mld złotych. Dlatego to rozwiązania kroczące”. - Renta wdowia nie będzie “z automatu” tylko na wniosek - dodała Gajewska.
"Święte krowy"
- Dla Romana Giertycha jego poglądy są ważniejsze niż nasze zobowiązania wobec wyborców, to będzie najlepsze podsumowanie tego co zrobił. Dla mnie to jest trudne - powiedziała Aleksandra Gajewska, wiceministra rodziny pracy i polityki społecznej z PO o ostatnim głosowaniu Giertycha, który był przeciwny depenalizacji aborcji.
Zapewniła, że “Roman Giertych to nie jest tak zwana święta krowa w koalicji. Jestem zła, że nie głosował tak jak trzeba było, powiedziałam mu to”.
- Decyzje premiera o karze dla Giertycha i Sługockiego są dotkliwe. Informacja o tym, że będzie takie głosowanie była wcześniej. Mamy przestrzeń do tego, by rozważyć powrót i obecność na głosowaniu - tłumaczyła zasadność kary wyznaczonej przez premiera. - Myślę, że jest sporo osób złych na niego za sposób głosowania ws. depenalizacji aborcji. To nie było głosowanie o legalizacji aborcji, a zniesienie kar za pomocnictwo - wskazała.
Marszałek i "tygrysek"
Poza Giertychem, znaczna większość posłów PSL była także przeciwna. - Będę bronił Władysława Kosiniaka-Kamysza jak niepodległości. To nie tylko nasz koalicjant, ale i mój przyjaciel. To wspaniały, zacny człowiek. Proszę mi wierzyć, że jego małżonka, określając go kiedyś mianem pewnego drapieżnika, wie, że potrafi on też pokazać pazury. Powiedziałbym: Don't mess with Władek - powiedział marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
- Mnie dziwą żarty o “tygrysku” i dobre samopoczucie, kiedy rozmawiamy o tak ważnych sprawach. Ja wówczas myślę o kobietach, które straciły życie, bo takie prawo obowiązuje. Bo lekarze się obawiali - powiedziała Gajewska.
Kto kandydatem PO na prezydenta?
- Decyzje, kto będzie naszym kandydatem będą podejmowanie na poziomie kierownictwa partii. Rafał Trzaskowski wielokrotnie udowodnił, że jest dobrym kandydatem. Jego wynik w uprzedniej kampanii był imponujący - tłumaczyła Aleksandra Gajewska, wiceszefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej z PO.
Zaznaczyła, że byłaby to kandydatura, która “mogłaby dać nam prezydenturę”.
- Były takie propozycje, by był to jeden kandydat na prezydenta całej koalicji, tak jak wcześniej, by była jedna lista, by zwiększyć nasze szanse. Dziś jesteśmy wszyscy przekonani, że nie jest to możliwe - odpowiedziała, pytana o to, czy koalicja rządowa wystawi jednego wspólnego kandydata.
Wskazała, że “pojawiają się takie pomysły, by to w sferze teoretycznej miało rację bytu, tak praktycznie jest to w zasadzie niemożliwe. Wiemy, że Szymon Hołownia jest bardzo zainteresowany, a KO wystawi swojego kandydata i ma duże szanse, by zostać prezydentem”.
Pytana zaś o to, czy to ona ewentualnie zastąpiłaby Rafała Trzaskowskiego w fotelu prezydenta stolicy, odpowiedziała, że “nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu”. - Żadne decyzje jeszcze nie zapadły, jest mi miło, że moje nazwisko pojawia się takim kontekście - dodała.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET