Były prezydent mocno o wizycie w USA: Robimy sobie krzywdę. Wszystko prysło

5 min. czytania
13.03.2024 07:00
Obserwuj nas na Google

- Amerykański sukces. Amerykanie odnieśli sukces, bo prezydent Biden w wyborczym roku uzyskał jednoznacznie deklaracje, które znakomicie sprzeda, że Polska podtrzymuje zamówienia zbrojeniowe i jądrowe w USA – tak były prezydent Bronisław Komorowski ocenia w Radiu ZET wspólną wizytę Andrzeja Dudy i Donalda Tuska w Białym Domu.

Bronisław Komorowski
fot. RadioZET

Bronisław Komorowski gościem Radia ZET

Zdaniem Gościa Radia ZET „my się nie potrafimy zachowywać jak dobry klient, który płaci prawdziwymi pieniędzmi, a zgadzamy się na takie ustawienie sprawy, że to USA robią nam łaskę, że coś nam sprzedają”. Była głowa państwa uważa, że „żeby uzyskać deklaracje o amerykańskiej pożyczce, na zakup amerykańskiego sprzętu, w amerykańskim przemyśle zbrojeniowym, nie musi do USA jechać prezydent i premier”.

- Wystarczyłby wiceminister obrony i wiceminister finansów – mówi w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.

Bronisław Komorowski apeluje w Radiu ZET, by rangę wizyty premiera i prezydenta widzieć w „prawdziwych proporcjach”. - To, co jest polskim przekleństwem, to nadmierna skłonność do pompowania każdej wizyty, by miała charakter prawie historyczny – komentuje były prezydent. Jego zdaniem „wcześniejsze deklaracje, co my tak osiągniemy, co my załatwimy, jak ważni jesteśmy dla USA – to prysło jak bańka mydlana”. Była głowa państwa wylicza, że Amerykanie kompletnie zdezawuowali żądanie polskiego prezydenta, dotyczące 3 proc. PKB na obronność, nie zgodzili się na większą liczbę żołnierzy USA w Polsce oraz że Andrzej Duda nie załatwił w Kongresie odblokowania pieniędzy dla Ukrainy.

„Mamy kompleks. Nam się wydaje, że wszystko, co proponują nam Amerykanie jest cool”

- My sami sobie robimy krzywdę pompując nadzieje deklaracjami. Pompują politycy… prezydent Duda ma tu spory udział w pompowaniu. Media także – uważa były prezydent. W jego ocenie, próba zapisania tej wizyty jako polski sukces „jest niepoważna”.

Ponadto Bronisław Komorowski uważa, że „z punktu widzenia protokolarnego nie do przyjęcia jest, by strona zapraszająca w ten sposób traktowała zapraszanych”. - My mamy kompleks. Nam się wydaje, że wszystko, co proponują nam Amerykanie jest cool. To ma niewiele wspólnego z polityką godnościową  - ocenia były prezydent. Dopytywany o to, czy gdyby to on był prezydentem, odmówiłby takiej wizyty, Komorowski odpowiada: - Mam nadzieję, że tak i dodaje: - Ja sam nie jestem człowiekiem bardzo prestiżowym, ale tam, gdzie wchodzi w grę prestiż państwa polskiego – starałem się jednak dbać o powagę.

Komorowski: Być może to była jedyna szansa Dudy na wizytę w Waszyngtonie

Gość Radia ZET opisuje, że „sam Jarosław Kaczyński mówił, że propozycję miał jego brat, ale nie skorzystał, a prezydent Duda nie poszedł drogą mistrza, na którego się powołuje”. - Dlaczego? Być może to była jedyna jego szansa na wizytę w Waszyngtonie – komentuje były prezydent i znów przywołuje kompleksy polskich polityków, którzy jego zdaniem „byliby w stanie zrobić wiele rzeczy za uścisk dłoni prezydenta amerykańskiego i poklepanie po plecach”.

Były prezydent: Premier jechał, by prezydent nie powiedział za dużo. Jestem pełen uznania

Czy w takim razie premier też nie powinien jechać do Białego Domu? – Premier Tusk jechał też trochę po to do USA, by pilnować interesu politycznego, żeby prezydent Duda nie powiedział czegoś tam za dużo. Prezydentowi Dudzie się to zdarzało – uważa była głowa państwa. Bronisław Komorowski dodaje, że jest pełen uznania dla Donalda Tuska. - Mógłby się odciąć lekko od prezydenta Dudy, ponieważ 3 jego szarże – nic się nie udało. Premier mógł to podkręcać, a jednak wziął to trochę na siebie. Bardzo lojalnie się zachował i piszę mu to na ogromny plus – recenzuje były prezydent.

Bronisław Komorowski: Premier Tusk powinien sprowadzić Lewicę do odpowiedniego poziomu. Zafiksowanie na jednym temacie to błąd

- Referendum ws. aborcji jest konieczne? – pyta Bogdan Rymanowski.

- Konieczne nie jest, ale jest w moim przekonaniu absolutnie na miejscu – odpowiada Bronisław Komorowski.

- Donald Tusk powinien pozbyć się Lewicy z rządu? – pyta prowadzący.

- Nie, ale powinien sprowadzić ich troszkę do odpowiedniego poziomu, odpowiadającego ich wynikowi wyborczemu – uważa były prezydent.

W internetowej części programu Gość Radia ZET podkreśla: - Tuż po wyborach mówiłem, że Lewica może być dostarczycielem poważnych kłopotów dla koalicji, bo zrobiła słaby wynik wyborczy i będzie próbowała szarżami ideologicznymi nadrabiać i tak się stało. Zdaniem byłego prezydenta, nie powinno być tak, że zgłaszane są w Sejmie projekty, w tym wypadku dot. prawa aborcyjnego, które wywołują rozdźwięk w samej koalicji. - Wyobrażałem sobie, że będzie dbanie premiera o to, by w Sejmie nie było ryzyka wzajemnego przegłosowywania się koalicjantów, tylko pojawianie się wcześniej omówionych projektów – zaznacza były prezydent.

Bronisław Komorowski ocenia, że „Lewica popełnia błąd – lekceważy samą ideę samorządności, robiąc kampanię w wyborach lokalnych głównie wokół kwestii aborcyjnych”. - Jakieś zafiksowanie na jednym temacie, brak pomysłów na szerszą kampanię. Niewątpliwie szkodzi to idei samorządności – uważa Gość Radia ZET.

„Wypie….” do marszałka Sejmu? - Ja nie znoszę wulgaryzmów, a w polityce i parlamentaryzmie szczególnie. Szymona Hołownię lekko chyba zatkało. Jest człowiekiem bardzo inteligentnym, ma szybkie riposty, ale wymyślić kulturalną ripostę na wulgarność polityczną nie jest łatwo – komentuje Bronisław Komorowski i dodaje, że „może to pani Żukowskiej też nie pomoże”.

Dopytywany o referendum, były prezydent odpowiada, że jest ono dla niego „absolutnie dopuszczalne”. - Jedni mówią, że nie, bo to prawa człowieka. W kategorii praw człowieka helsińskich to się raczej nie mieści. Lekkie nadużycie. Kościół też mówi „nie”, bo w sprawach moralnych nie. To w jakich sprawach się przeprowadza? – pyta Komorowski.

Komorowski o Trzaskowskim na prezydenta Polski: Pod warunkiem, że potrafi i będzie chciał przebudować swój wizerunek

Pytany o wybory prezydenckie, była głowa państwa ocenia, że „wygra ktoś, kto będzie reprezentował centrowy punkt widzenia”. - Logika tych wyborów jest taka, że wybiera się jedną osobę. Uskrajnionych polityków się nie wybiera – zaznacza Gość Radia ZET. Rafał Trzaskowski? - Bardzo dobry kandydat pod warunkiem, że potrafi i będzie chciał przebudować trochę swój wizerunek, by być atrakcyjnym również dla wyborców umiarkowanie konserwatywnych. Hołownia atrakcyjniejszy? Tak, ale ma słabsze zaplecze polityczne – komentuje Bronisław Komorowski.

Były prezydent o Okęciu: Niewystarczające lotnisko, także z punktu godnościowego. Nie jest już nowoczesne

Pytany o CPK, Bronisław Komorowski odpowiada: - Ile razy ląduję albo startuję na Okęciu, to myślę sobie, że to już nie jest wystarczające lotnisko, także z punktu widzenia godnościowego. Jego zdaniem „to nowoczesnym lotniskiem nie jest już”. - Jak przylatuje ktoś z zewnątrz, bez sentymentów, patrzący obiektywnie krytycznie, to ma się czego czepić – uważa były prezydent. Gość Radia ZET zaznacza, że rząd musi przeprowadzić głęboki audyt ws. budowy CPK.

Komorowski o zmianach w szkole: Byłem zaniepokojony, ale… Jest masę przesady z wciskaniem wiedzy historycznej

Pytany o działania nowej szefowej MEN, Bronisław Komorowski przyznaje: - Ja byłem lekko zaniepokojony, gdy słyszałem deklaracje dot. korekt w programach szkolnych, lekturach, ale jak posłuchałem minister Nowackiej, to dotarło do mnie, że wygłosiła radykalne tezy, a potem zapowiedziała głębokie konsultacje. Zdaniem byłego prezydenta np. historii uczy nie uczy się tylko w szkołach. - Anachroniczne dziedzictwo, że u nas wszystko uczniowie muszą wiedzieć, pamiętać. Na świecie idzie się bardziej w stronę tego, żeby uczniowie wiedzieli, jak szybko dotrzeć do informacji. U nas jest masę przesady z wciskaniem wiedzy „na dziś” historycznej – komentuje gość Bogdana Rymanowskiego.

RadioZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET