Komorowski zachęca do głosowania na Trzecią Drogę i na Lewicę: Spoza głębokiej polaryzacji

5 min. czytania
30.08.2023 07:55
Obserwuj nas na Google

- Mam z tym kłopot, nie ukrywam. Z jednej strony bardzo chciałbym zagłosować na Michała Szczerbę, bo to mój były asystent, którego niezwykle wysoko cenię jako posła opozycji, człowieka pracowitego, szlachetnego, z pomysłami. Z drugiej chciałbym na listę Trzeciej Drogi – przyznaje w Radiu ZET były prezydent Bronisław Komorowski.

Bronisław Komorowski
fot. Radio ZET

Co zatem zrobi była głowa państwa? - Może w ramach rodziny podzielimy się jakoś głosami, kto zagłosuje na Szczerbę, a kto na Trzecią Drogę – komentuje Gość Radia ZET. Zdaniem Komorowskiego o tym, co się wydarzy po wyborach wcale nie będzie decydowało to, kto będzie na pierwszym miejscu tylko to, kto zajmie trzecie. - Wtedy będzie wiadomo, czy da się stworzyć większościową koalicję antyPiS-owską – dodaje w rozmowie z Iwoną Kutyną.

Bronisław Komorowski ocenia, że „każdy, kto chce, by to nie tylko był sukces jednego dnia, ale taki w postaci zmiany rządu, powinien oddać głos na którąś z partii spoza głębokiej polaryzacji”. - Każdy, komu zależy co będzie dalej – czy PO będzie miała szansę na partnera, by zbudować z nim większość – powinien zagłosować na Trzecią Drogę. A jeśli komuś gra w sercu inaczej, to na Lewicę – namawia Gość Radia ZET.

Komorowski: Zaciekłość w zwalczaniu Giertycha połączona jest z amnezją

Pytany o Romana Giertycha na listach Koalicji Obywatelskiej, Bronisław Komorowski przyznaje, że nie jest to osoba z jego ideowej bajki, ale dodaje: - Jeśli ktoś przechodzi na dobrą stronę mocy, zmienia poglądy na prodemokratyczne, proeuropejskie, to należy się z tego cieszyć i to docenić. Były prezydent atakuje również Lewicę za atakowanie Giertycha. - Taka zaciekłość w zwalczaniu Giertycha połączona jest z amnezją, że całe środowisko polskiej lewicy swego czasu też było wypychane poza nawias życia demokratycznego i niektórzy się temu przeciwstawiali  - mówi Komorowski.

Gość Radia ZET przyznaje również, że należał kiedyś do środowiska, „które uważało, że należy dać szansę przejścia na stronę prodemokratyczną, nawet tych, którzy byli umoczeni w totalitaryzm albo w ogóle komunizm”. - Zdumiewające jest dla mnie, że środowisko, które nie przeszło do demokracji w worku pokutnym, mimo, że takie pomysły były, żeby ich upokarzać, dziś tak drastycznie ocenia ludzi prawicy, obozu narodowego, nacjonalistów, którzy zmierzają w kierunku demokracji, proeuropejskości – dodaje były prezydent.

Bronisław Komorowski radzi też Leszkowi Millerowi, by ten „dał sobie spokój z chwaleniem Donalda Tuska, bo trochę to wygląda na nadgorliwość”. Były premier zagłosuje na PO zamiast na Lewicę? - Rekord świata, jeśli chodzi o przywódców partii politycznych, lewicowych, ale każdy ma prawo do zmiany poglądów – komentuje były prezydent.

Pytany o Jarosława Kaczyńskiego, który miał kandydować z Warszawy, ale jednak nie będzie, Bronisław Komorowski odpowiada, że „teza o ucieczce jest uzasadniona”. - Motywy są jak zwykle mieszane. Pewnie chodzi trochę o obawę przed konfrontacją na terenie Warszawy – dodaje.  

Bronisław Komorowski: Sprawa Giertycha i Kołodziejczaka to szansa, by Tusk wycofał się ze swojego stanowiska ws. aborcji. To łamanie sumień

- Obaj panowie [Roman Giertych i Michał Kołodziejczak – red.] kiedyś deklarowali się zdecydowanie przeciw aborcji na życzenie. Donald Tusk straszył, że będzie żądał deklaracji w tej sprawie, aborcji na życzenie w każdej prawie chwili. Mam nadzieję, że obaj panowie wykazali charakter i nie ulegli naciskom – mówi były prezydent, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Chodzi o warunek lidera PO, że na listach Koalicji Obywatelskiej mogą znaleźć się tylko te osoby, które popierają aborcję do 12 tygodnia ciąży.

Co, gdyby Giertych i Kołodziejczak pozostali przeciwnikami takiego prawa? - Jeśli przeciwstawiliby się nieładnej tendencji do łamania sumień, to może wpłynęliby na mechanizmy w PO i KO. Czego bym sobie życzył – komentuje Bronisław Komorowski i dodaje: - Nie rozumiem, jak można zmuszać ludzi do deklaracji w kwestii ich sumienia. Gość Radia ZET „współczuje całemu środowisku”, jeśli lider Agrouunii i wicepremier w rządzie PiS zmienią zdanie ws. aborcji. - To znaczy, że środowisko godzi się na łamanie sumień. Ja tego nie akceptuję i bardzo mi się to nie podoba – podkreśla Komorowski. - Widzę sprawę Giertycha i Kołodziejczaka jako szansę do wycofania się z takiego stanowiska przez Donalda Tuska. Czego bardzo bym PO życzył – puentuje Bronisław Komorowski w rozmowie z Iwoną Kutyną.

B. Komorowski o Donaldzie Tusku: Wyborcze stroszenie piór

Donald Tusk, po wygranych wyborach pojedzie do Brukseli i załatwi środki na KPO, jak deklaruje? - Troszkę to jest wyborcze stroszenie piór, że pojadę i załatwię w ciągu 5 godzin – komentuje były prezydent, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Jednak jego zdaniem, „zmiana rządu, stworzenie koalicji większościowej będzie odczytywane przez Komisję Europejską jako daleko idąca szansa na przeprowadzenie ustaw KE, zmieniających pseudoreformy Ziobry”. - Jeśli dzisiejsza opozycja wygra wybory, to odblokowanie pieniędzy na KPO będzie o wiele, wiele prostsze – uważa Bronisław Komorowski i dodaje, że Prawo i Sprawiedliwość częściowo zmarnowało te pieniądze, „nie potrafi ich dostać dla Polski”. - W sposób bardzo uproszczony: w wyniku zmiany politycznej w naszym kraju będą dostępne [środki – red.] – mówi były prezydent.

Jedna lista? „Okazała się pułapką. Służyła PO. Trzecia Droga i Lewica traciłaby wyborców”

- Jedna lista okazała się pułapką. Bardzo wiele o niej mówiono i bardzo wiele osób czuje się dziś rozczarowanych do całej opozycji – ocenia Komorowski. Zdaniem byłej głowy państwa, hasło to służyło najbardziej Platformie, a innym partiom już nie. - Niewątpliwie wyborców traciłaby Trzecia Droga i Lewica. I tak się dzieje – mówi były prezydent, w rozmowie z Iwoną Kutyną. Zdaniem Bronisława Komorowskiego opozycja powinna była „iść, demonstrując jedność w zachowaniach, unikać wzajemnej konkurencji, a nie przez wiele miesięcy epatować hasłem jednej listy, z czego nic nie wyszło”.

Pytany o komisję ds. zbadania rosyjskich wpływów, były prezydent ocenia, że jej powstanie jest przedmiotem kontrowersji wewnątrz obozu rządzącego. Dodaje również, że ta komisja „jest czymś bardzo niebezpiecznym, łamiącym wszelkie zasady obowiązujące przy wyborach”. - To budowanie narzędzia, które ma służyć opluciu i postawieniu w złym świetle niektórych osób z opozycji – uważa Komorowski i dodaje: - Mam nadzieję, że ostrze wyborcze zostanie stępione. KE krytycznie o powstaniu takiej komisji? - Wmanewrowali się w sytuację bardzo złą, kiedy znów Polska jest oceniana w świecie Zachodu jako państwo nieszanujące zasad demokratycznych – mówi Bronisław Komorowski.

RadioZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET