`

Dyrektor WIM alarmuje: W wojsku brakuje 49 proc. lekarzy. Nie będziemy w stanie realizować zadań

6 min. czytania
04.12.2025 07:05
Obserwuj nas na Google

Dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego - Państwowego Instytutu Badawczego gen. broni prof. Grzegorz Gielerak: - W wojsku brakuje 49 proc. lekarzy. - Nie będziemy w stanie realizować zadań - dodaje Gość Radia ZET.

gen. Grzegorz Gielerak
fot. RadioZET

Dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w Gościu Radia ZET

Wojskowi lekarze? - Brakuje nie od dziś. Problem, z którym mierzymy się od ponad 2 dekad. Problem musi znaleźć dobry finał. Utrzymanie bieżącej sytuacji będzie oznaczać dalszą zapaść – alarmuje w Radiu ZET dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego gen. broni prof. Grzegorz Gielerak. W ocenie Gościa Radia ZET jest zapaść. - Brakuje nam ok. 49 proc. lekarzy, mówimy o obsadzie etatowej. Oznacza to ok. 818-820 lekarzy [brakujących – red.] – precyzuje dyrektor WIM.

Jak Polska wypada na tle NATO-wskiego? – Standard mówi, że 1 lekarz powinien przypadać na 100 żołnierzy. W Polsce mamy dziś 1 lekarza na 260 żołnierzy. To element, który powinien zostać skorygowany – apeluje Gość Radia ZET. Dopytywany przez Marcina Zaborskiego, czym grozi ta zapaść kadrowa, gdyby wybuchła w Polsce wojna, gen. Grzegorz Gielerak przyznaje: - Nie będziemy w stanie realizować zadań, które mamy przypisane, jeśli chodzi o zadania operacyjne, nie będziemy też w stanie stanowić efektywnego wsparcia dla elementu cywilnego w sytuacji zagrożenia. Dyrektor WIM podkreśla, że „nie będzie dobrego przygotowania systemu cywilnego do sytuacji kryzysowych, jeśli wojskowa służba zdrowia nie będzie działać sprawnie”.

Pytany o to, czy polska ochrona zdrowia jest w głębokim kryzysie, Gość Radia ZET przyznaje, że tak. Podobnego zdania jest aż 84 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl.

Gen. Gielerak przed szczytami medycznymi: Głęboko wierzę

Dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego zapowiada, że pojawi się na 2 szczytach medycznych – zarówno tym rządowym, jak i tym u prezydenta. Naprawią sytuację w ochronie zdrowia? - Nie tylko się spodziewam, ale głęboko w to wierzę – komentuje ekspert.

Dopytywany przez Marcina Zaborskiego o to, czy w Wojskowym instytucie Medycznym dochodzi do przekładania zabiegów, dyrektor odpowiada: - My przyjęliśmy założenie, że nasi pacjenci muszą otrzymać pełną opiekę, a choroba nie wybiera i nie stosujemy tego typu działań. Pytany o inne szpitale, które tak robią, ekspert analizuje: - Zakładam, że jeśli dyrektor decyduje się na taką decyzję, to stoi na progu utraty płynności finansowej, gdzie musi wybierać między tym, czy będzie miał za co kupić leki i wypłacić wynagrodzenia personelowi, a tym, czy będzie mógł leczyć i miał za co leczyć pacjentów.

Problem z pieniędzmi z NFZ? - Argument o braku finansowania świadczeń nie trafia do mnie. U mnie kwota niemała występuje, nieopłaconych świadczeń. Refinansuję to w inny sposób, dywersyfikuję moje przychody, by utrzymać płynność finansową i staram się za wszelką cenę zagwarantować ciągłość leczenia pacjentów – zaznacza Gość Radia ZET. Gen. Gielerak podkreśla, że jeśli chodzi o pacjentów onkologicznych – nie ma możliwości przerwania terapii. - Bałbym się siebie, gdybym żył ze świadomością, że kieruję szpitalem, który założył, że będę odsyłał pacjentów onkologicznych, pozbawiając ich możliwości leczenia. To kwestia etyczna – mówi dyrektor WIM.

W razie wojny – lekarze i pielęgniarki wiedzieliby, co robić? - Wiedza na ten temat jest ograniczona. Ja zakładam, że każdy kierowałby się wiedzą, którą dziś posiada i starałby się ją adaptować do warunków wojennych, ale rozmawiamy o konflikcie, biorąc przykład z tego, co się dzieje za wschodnią granicą, w którym same przekonanie i same chęci absolutnie nie wystarczą – odpowiada gen. Grzegorz Gielerak. Gość Radia ZET dodaje: - To wymaga profesjonalnego przygotowania, a z tym mamy w Polsce olbrzymi problem.

Dyrektor WIM zdradza, że jest plan budowy podziemnego szpitala w Warszawie, na wypadek wojny

Pytany z kolei o podziemny szpital w Lublinie, budowany na wypadek wojny, szef WIM odpowiada, że patrzy na to z uznaniem i pewną zazdrością. - Też chcielibyśmy i mamy ambicje, by taki projekt w Warszawie zrealizować. Jesteśmy w pełni przygotowani, mamy konkretne plany, wiemy co chcemy i za ile chcemy. To kwestia decyzji – ujawnia Gość Radia ZET.

Generał za podwyższeniem składki zdrowotnej

- Trzeba podwyższyć składkę zdrowotną? – pyta Marcin Zaborski.

- Oczywiście tak – ocenia gen. Grzegorz Gielerak.

- Z takim budżetem Polska nie ma szans na solidne badania i rozwój? – pyta prowadzący.

- Tak – odpowiada dyrektor WIM.

- Chciałbym zostać ministrem zdrowia? – pyta gospodarz programu.

- To nie jest moim celem. Jeśli tak się zdarzy – mam pomysł, jak taką misję realizować – komentuje Gość Radia ZET i dodaje, że wydaje mu się, że wie, jak naprawić system ochrony zdrowia w Polsce.

Szpitale podziemne? Dyrektor WIM: Gruba liczba. Powinniśmy mieć 40-60 szpitali NA JUŻ

Jaka część polskich szpitali powinna mieć podziemną infrastrukturę? - Jeśli mówimy o tych rejonach, które są szczególnie zagrożone – woj. mazowieckie i obszar Bramy Brzeskiej, to liczyliśmy i jest to ok. 10-15 szpitali. Na samym Mazowszu. Dodajmy Podlasie, woj. warmińsko-mazurskie, czyli rozmawiamy o grubej liczbie ok. 40-60 szpitali NA JUŻ – przyznaje Gość Radia ZET gen. Grzegorz Gielerak, w internetowej części programu. Dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego zaznacza, że „decyzja o umiejscowieniu miejsc chronionych do udzielania świadczeń opieki medycznej powinna być podejmowana w ścisłym uzgodnieniu z siłami zbrojnymi”.

Ile potrzebujemy czasu, by przygotować system ochrony zdrowia na potencjalne zagrożenie? - W zależności od przedmiotu – harmonogram jest rozpisany – mówimy o terminach  2026 rok do 2027-2028 maksymalnie – mówi dyrektor WIM. W jego ocenie zmarnowaliśmy dużo czasu.

„Zaniedbaliśmy i to jest dla mnie zaskakujące”

Pytany o sondaże, w których spora część badanych deklaruje, ze w razie zagrożenia nie będzie broniła kraju, gen. Gielerak odpowiada wprost: - Zaniedbaliśmy i to jest dla mnie zaskakujące, zaniedbaliśmy absolutnie dobrą, publiczną, dojrzałą dyskusję na temat tego, co znaczą obowiązki obywatelskie i jakie są realne koszty funkcjonowania nowoczesnego państwa. Jego zdaniem „dobrze, żebyśmy taką dyskusję przeprowadzili szybko”.

Dopytywany przez Marcina Zaborskiego o to, czy na uczelniach studenci są uczeni medycyny pola walki, szef WIM przyznaje, że ta sprawa została zaniedbana. - Wiele krajów dookoła nas, gdzie prawdopodobieństwo wojny jest nieporównywalnie mniejsze, posiada system kształcenia na poziomie przeddyplomowym. W Polsce takich zajęć nie ma – mówi Gość Radia ZET. Pytany o to, jak to wygląda w przypadku studentów medycyny, generał komentuje, że program nie przewiduje zajęć z medycyny pola walki. - Jest jeszcze gorzej. Potem mamy specjalizacje i tylko w odniesieniu do pojedynczych specjalizacji udało się wprowadzić wąski, 8-godzinny moduł. To nie wyczerpuje potrzeb – zaznacza dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.

„Rynek cywilny przegonił ofertę rynku sił zbrojnych”

Dlaczego medycy nie chcą pracować w wojsku? - Problem dotyczy tego, co oferuje medykom w kontekście tego, jak funkcjonuje rynek cywilny. Rynek cywilny przegonił ofertę rynku sił zbrojnych. Następuje drenowanie segmentu wojskowego kosztem cywilnego – ocenia Gość Radia ZET. Gen. Gielerak podkreśla, że w segmencie cywilnym są  Lepsze warunki finansowe i istnieją lepsze warunki, by rozwijać kompetencje zawodowe. - Specjalizacje robi się szybciej, sprawniej – wylicza szef WIM dodając, że np. jeśli chodzi o specjalizację, to w wojskowej odsłonie robi się ją 2-3 lata dłużej, „dlatego, że on w tym czasie również realizuje zadania związane z potrzebami sił zbrojnych”.

Pytany o to, na co skarżą się lekarze wojskowi, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego odpowiada, że „tylko 13 proc. wskazało wynagrodzenie jako ten element, który decyduje o tym, czy chce pełnić służbę wojskową”. - Zdecydowana większość stawia na rozwój – możliwość robienia specjalizacji i warunki, w jakich wykonuje swój zawód – mówi gen. Grzegorz Gielerak.

Problem z kształceniem przyszłych lekarzy wojskowych. „Słabość systemu”

Dyrektor WIM podkreśla również, że jest pewna „słabość systemu”, jeśli chodzi o kształcenie lekarzy wojskowych. - Odbywa się ono w pewnym stopniu w oderwaniu od wojskowej służby zdrowia. Oni nie mają kontaktu na co dzień ze szpitalem wojskowym, jego kulturą organizacyjną, podejściem. Pojawiają się potem rozczarowania – mówi Gość Radia ZET.

RadioZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET