Ministra o wolnej Wigilii: Złożyłam zawiadomienie ws. cwaniaków omijających prawo
Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, wiceszefowa Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o wolnej Wigilii: - W sprawie cwaniaków złożyłam zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy. Kary mogą sięgać 100 tys. złotych.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w Gościu Radia ZET
Pierwsza wolna Wigilia. Do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej docierały sygnały o naruszeniach prawa. Co dalej? - Zawsze znajdą się jacyś cwaniacy, którzy próbują prawo omijać. W sprawie takich cwaniaków złożyłam zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy – odpowiada Gość Radia ZET Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej dodaje, że kontrole dotyczą głównie branży handlowej i kurierskiej. - To generalny wniosek o to, żeby skontrolować przestrzegania zasad obowiązujących tego dnia – komentuje w rozmowie z Beatą Lubecką i zaznacza, że Państwowa Inspekcja Pracy gromadzi wszystkie informacje na temat kontroli, ich wyników, działań, a także ukarania.
Kary? - W przypadku obchodzenia zakazu pracy w handlu, kary mogą sięgać nawet 100 tys. złotych – mówi Gość Radia ZET. W przypadku innych naruszeń to ok. 30-45 tys. złotych. - Sami pracownicy także mają dochodzić swoich praw – dodaje ministra Dziemianowicz-Bąk. - Z tego, co wiem z bezpośrednich rozmów i z przeprowadzanych badań sondażowych, Polki i Polacy są absolutnie, jednoznacznie zadowoleni z faktu, że 24.12 jest już na zawsze dniem wolnym od pracy – mówi gość Beaty Lubeckiej.
Ministra o ogłoszeniach o pracę neutralnych płciowo: Nikomu z tego powodu korona z głowy nie spadnie
- Weszła w życie ustawa o jawności wynagrodzeń, wdrażająca dyrektywę UE. Obowiązuje od 24.12. To nie znaczy, że wszystkie ogłoszenia o pracę, które zostały zamieszczane przed 24.12 i dalej pojawiają się w przestrzeni, muszą już nowe przepisy respektować. Nie. Ale wszystkie nowe ogłoszenia muszą zawierać neutralne płciowo formy – tłumaczy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Jej zdaniem „nie chodzi o to, by ścigać za takie czy inne użycie słowa, ale o to, by zachęcać osoby do aplikowania na różne stanowiska”. - Chodzi o to, by wprowadzać równość w zatrudnieniu – zaznacza Gość Radia ZET.
Jak powinny być skonstruowane ogłoszenia? - Nauczyciel/nauczycielka, pracownik/pracownica na stanowisku X czy Y. Może być nauczyciel/nauczycielka, może być osoba do wykonywania prac takich czy innych – tłumaczy ministra pracy. - Jeśli mówimy o pielęgniarzu czy pielęgniarce, to cóż jest złego napisać w ogłoszeniu „pielęgniarka/pielęgniarz”. No nic. Nikomu z tego powodu korona z głowy nie spadnie – podkreśla ministra. Dziemianowicz-Bąk tłumaczy również: - Kiedy dziś mężczyzna widzi ogłoszenie „zatrudnię opiekunkę do dziecka” czy „opiekunkę w przedszkolu” to zastanawia się, czy to jest ogłoszenie dla niego. Jak zobaczy ogłoszenie „opiekun/opiekunka”, to być może będzie bardziej chętny, by aplikować.
Gość Radia ZET przypomina także, że „jeśli ktoś stosuje już w samym procesie rekrutacji dyskryminujące kryteria, jeśli ktoś celowo wybiera lub niżej wynagradza kobiety, niż mężczyzn to jest to już naruszenie zasady równości w zatrudnieniu i za to można spodziewać się sankcji”.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o statusie osoby najbliższej: Chciałabym, żeby prezydent znalazł w sercu elementarną przyzwoitość
- Moim zdaniem jak najbardziej powinna. Jest pierwszym, ale milowym krokiem do normalności i normalnego funkcjonowania ludzi, rodzin w Polsce – odpowiada w Radiu ZET wiceszefowa Lewicy, pytana przez Beatę Lubecką o to, czy ustawa o statusie osoby najbliższej wejdzie w życie. 65 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl ocenia, że ta ustawa nie wejdzie w życie. Co z prezydentem? - Nie wiem, czego się spodziewać. Bardzo bym chciała, żeby prezydent Nawrocki znalazł w swoim sercu elementarną przyzwoitość i tę ustawę podpisał – komentuje Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Jej zdaniem to jest „największy w historii krok, jeśli chodzi o uprawnienia par jednopłciowych czy osób w związkach partnerskich”. Polityk zaznacza, że „tu właśnie o rodziny chodzi, o to, by wesprzeć ludzi, którym bardzo różnie układa się życie”. - Nie powinniśmy nawzajem siebie oceniać – apeluje Gość Radia ZET.
A co ze związkami partnerskimi? - Dziś skupiamy się na ustawie o statusie osoby najbliższej w związku, ale nie jest żadną tajemnicą, że w programie Lewicy jest równość małżeńska, są związki partnerskie i to w tym programie pozostaje i o to będziemy zabiegać, ale zapewne już w kolejnych wyborach kolejnej kadencji Sejmu – mówi ministra rodziny, pracy i polityki społecznej.
800+? Nie będzie waloryzacji ani progu dochodowego
Pytana przez słuchacza o to, czy rząd planuje waloryzację 800+, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odpowiada, że „800+ jest waloryzacją świadczenia rodzinnego”. - Przez wiele lat nie było żadnych zmian w programie 500+ - dodaje i zapowiada: - Na ten moment nie planujemy żadnych zmian – ani wprowadzania progów dochodowych, ograniczania.
Dziemianowicz-Bąk o emeryturach stażowych: Minister finansów nie mówi kategorycznie nie
Emerytury stażowe? - Stanowisko Ministerstwa Rodziny jest jednoznacznie pozytywne. Przygotowaliśmy ew. propozycje modyfikacji, skalibrowania projektów, żeby były do udźwignięcia finansowo i jesteśmy w dialogu z Ministerstwem Finansów – odpowiada Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zaznaczając, że „w dużej mierze” to właśnie od Andrzeja Domańskiego zależy przyszłość tego projektu. - Nie mówi kategorycznie nie. Jest na rozmowy otwarty, ale przyszły rok budżetowy jeszcze nie przyniósł rozstrzygnięć w tej sprawie – dodaje Gość Radia ZET. Ministra pracy tłumaczy, że chodzi o „osoby, które swoją aktywność zawodową rozpoczęły bardzo wcześnie, jeszcze nie osiągnęły wieku emerytalnego, ale są już w takim stanie zmęczenia, że na emeryturę stażową powinny móc przejść”.
Ministra o „prostych podnietach prawicy”
Dopytywana o neutralność płciową w ogłoszeniach o pracę, ministra z Lewicy komentuje: - Jak czytam niektóre komentarze głównie prawicowych polityków, to mam wrażenie, że oglądam kolejny odcinek serialu „proste podniety prawicy”. Jej zdaniem „złapali się czegoś i teraz będą się licytować jakie śmieszne formy od niektórych słów tworzyć”.
Dziemianowicz o wyborach w Lewicy: Nikt nie dał się ograć. Zdążę jeszcze zawalczyć
Pytana o to, dlaczego wycofała się z kandydowania na szefową Lewicy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk tłumaczy: - Usiedliśmy wspólnie z Włodzimierzem Czarzastym, Krzysztofem Gawkowskim, Tomaszem Trelą – osobami, które rozważały start – i ustaliliśmy, że dla Nowej Lewicy najlepszą decyzją będzie, żeby w tym roku postawić na Włodzimierza Czarzastego –na kontynuację, na marszałka Sejmu, na drugą osobę w państwie. Jej zdaniem na 2 lata przed wyborami Lewica musi „pokazać jedność, siłę i determinację, a nie zagłębiać się w wewnątrzpartyjnych sporach”. - Ile czasu byśmy teraz spędzali na omawianiu tego, kto ile głosów zebrał, jakie są frakcje, stronnictwa. My nie chcemy mieć stronnictw na 2 lata przed wyborami parlamentarnymi. Chcemy jasno pokazać, że Nowa Lewica działa jak jedna pięść – komentuje wiceszefowa partii zapewniając, że „nikt nie dał się ograć”.
- Za niespełna miesiąc skończę 42 lata. To w polityce wcale nie tak dużo. Przede mną wiele czasu jeszcze także aktywności politycznej. Zdążę jeszcze zawalczyć o różne, partyjne stanowiska – zapowiada Gość Radia ZET.
RadioZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET