Prezes NRL: Permanentny kryzys. Dyrektorzy szpitali boją się polityków
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski przyznaje: Mamy permanentny kryzys w ochronie zdrowia. Zaoranie systemu i budowa od nowa? - Chyba tak - komentuje Gość Radia ZET i dodaje, że skrócenie kolejek do lekarzy w zasadzie jest niemożliwe, w tym systemie.
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej w Gościu Radia ZET
- Mamy kryzys permanentny, który nie zniknie za 2-3 miesiące i tym się różni od kryzysów, do których przyzwyczailiśmy się w ochronie zdrowia. Tutaj nie wystarczy kroplówek, nie wystarczy zalewać pożaru wodą. Trzeba podjąć strategiczne, strukturalne działania na przyszłość – alarmuje w Radiu ZET prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Pytany przez Marcina Zaborskiego o to, czy system ochrony zdrowia trzeba zaorać i zbudować od nowa, Gość Radia ZET przyznaje, że „trudne pytanie, ale chyba tak”. Skrócenie kolejek do lekarzy jest niemożliwe? - W tym systemie, który teraz mamy – w zasadzie niemożliwe – odpowiada lekarz Łukasz Jankowski.
Szef Naczelnej Rady Lekarskiej: Dyrektorzy szpitali boją się polityków. Nie chcemy już uczestniczyć w przepychance
Czy to prawda, że liczne oddziały szpitalne alarmują o konieczności przesuwania albo zawieszania świadczeń? - Mamy informację o kilkudziesięciu oddziałach, w kilkunastu, jeśli nie w kilkudziesięciu szpitalach – precyzuje Łukasz Jankowski. Gdzie dokładnie? - Ze względu na obiektywne przesłanki, dyrektorzy boją się mówić pod nazwiskiem. Często dostajemy telefony, że „jeśli będzie pan miał mikrofon panie prezesie, to proszę powiedzieć, że są problemy, ja nie powiem pod nazwiskiem, bo mógłbym dostać stanowisko dyrektora” – opisuje prezes NRL. Dyrektorzy szpitali boją się polityków? - Zdecydowanie tak. Wiemy o przykładach, kiedy dyrektorzy dostają tzw. przykaz z góry „macie robić tak, żeby było w porządku, żeby opinia publiczna uważała, że jest ok, jeśli odsyłacie pacjentów to tak, żeby media się nie dowiedziały” – ujawnia Gość Radia ZET.
„Premier jest źle informowany”
Co z pacjentami onkologicznymi – premier mówi prawdę czy lekarze? -Zdecydowanie podtrzymuję słowa, że byli, a w tej chwili w niektórych szpitalach są odsyłani na inne terminy – powtarza Łukasz Jankowski i podkreśla: - Nie chcemy już uczestniczyć w przepychance z rządem czy z panem premierem. - Pacjenci są i byli odsyłani. Premier jest źle informowany przez swoje otoczenie – mówi szef Naczelnej Rady Lekarskiej. Lekarza tłumaczy, że NRZ ma dane dot. kilku szpitali, w których takich pacjentów przesuwano i podkreśla: - Nie zostałem upoważniony, żeby podawać w mediach nazwy szpitali, bo dyrektorzy mają obawy, że mogliby ponieść konwencje nieswoich win. - Chcemy partnerskiego dialogu i współpracy z rządem, który powinien wyglądać tak, że my mówimy „pacjenci są w kryzysie i są odsyłani”, a rząd mówi „ok, sprawdzimy, zbadamy i sprawimy, żeby jak najszybciej trafili do lekarza” – apeluje specjalista.
Jankowski: Poprosiliśmy premiera o spotkanie. Do dziś nie wpłynęła odpowiedź. Czekamy na minister zdrowia w piątek
Pytany o swoje wczorajsze spotkanie z prezydentem, Łukasz Jankowski opowiada: - Powiedziałem panu prezydentowi wprost, że niezależnie od tego, kto rządził, kto rządzi i kto będzie rządził, jeśli wszyscy nie podejmiemy trudu reformy, to system cały czas będzie objęty pożarem i pacjenci będą odsyłani, a my nie będziemy mogli leczyć.
Szczyt zdrowotny? - Myślę, że wyleczyłem się już z kwestii wiary, jeśli chodzi o współpracę z politykami. Wierzę, że Pałac Prezydencki może być dobrym miejscem do dialogu. Nam tego dialogu brakuje – komentuje prezes Jankowski. - Pan prezydent zdecydował się na to, by być gospodarzem szczytu dla zdrowia. Przekonywałem go do tego. Wszedłem na spotkanie z myślą, że godzina rozmowy z prezydentem nie rozwiążę problemów i potrzebne są dalsze działania – opisuje Gość Radia ZET. Lekarz przyznaje jednocześnie: - Nie sądzę, żebyśmy ze szczytu zdrowotnego wyszli z mapą drogową, gotowym dokumentem i go wdrożyli, bo gdyby tak łatwo można było rozwiązać problemy ochrony zdrowia, to już dawno by to zrobiono.
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej dodaje również: - Poprosiliśmy też o spotkanie pana premiera Tuska i marszałka Czarzastego, bo chcemy rozmawiać z najważniejszymi osobami w państwie, przedstawimy te same argumenty panu premierowi. Odpowiedź premiera? - Do dziś nie wpłynęła, ale czekamy cierpliwie – odpowiada Gość Radia ZET.
Lekarz ocenia także, że dialog z Ministerstwem Zdrowia „kuleje”, ponieważ „jeden z partnerów dialogów nie spełnia pokładanych w nim nadziei”. - Cykliczne spotkania MZ z NRL zostały zawieszone przez panią minister. Dialogu nie ma – podkreśla Łukasz Jankowski. Dodatkowo, jego zdaniem, resort „wypisuje daty spotkań z NRL, konfabulując przy tym i podając daty, kiedy nikt z Naczelnej Rady Lekarskiej nie spotykał się z MZ”. - Mamy do czynienia z pozorowanym dialogiem i chęcią znalezienia wytłumaczenia dla braku dialogu – ocenia szef NRL.
Minister spotka się jutro z lekarzami? Szef NRL: Zaproszenie oficjalnie przyjęte
- Jutro 75 członków Rady Lekarzy z całej Polski będzie w Warszawie, będzie na NRL rozmawiać o sytuacji w ochronie zdrowia. Pani minister jest zaproszono. Mam nadzieję, że przyjdzie. Zaproszenie oficjalnie zostało przyjęte, obecność MZ jest zapowiedziana – zdradza prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Łukasz Jankowski o milionerach w szpitalach: 0,2 proc. lekarzy zarabia powyżej 100 tys. Wina NFZ i wyceny
- Rozmawiamy z dyrektorami szpitali, którzy mają tak wysokie kontrakty. To kominy płacowe. Mówią, że gdyby nie zatrudniali tych lekarzy, to zadłużenie szpitala byłoby jeszcze większe – komentuje Gość Radia ZET, pytany o szpital w Kaliszu, gdzie 4 lekarzy zarabia w sumie 10 mln złotych. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej tłumaczy, ze to wina NFZ i wyceny procedur. - NFZ mówi „damy 10 mln, jeśli szpital zatrudni specjalistę i wykona dane zabiegi. My alarmujemy – wyceny niektórych procedur są przeszacowane, ale nie jest w tym ani krzty winy dyrektora szpitala albo lekarza, tylko NFZ – wyjaśnia lekarz. Szef NRL precyzuje, że „osób, które wystawiają faktury powyżej 100 tys. złotych jest ciut powyżej 400, czyli 0,2 proc. lekarzy zarabia powyżej 100 tys. złotych”. Jego zdaniem „temat jest marginalny, związany z błędną wyceną NFZ”.
Prezes NRL o lekarzach, którzy nie znają języka: Może być ich ok. 300. To ogromny problem z czasów rządów PiS
Lekarze bez znajomości języka polskiego? - To się nie dzieje często. Lekarzy niezweryfikowanych w tej chwili jest ok. 300, takich, którzy mogą nie znać języka. To ogromny problem – mówi Łukasz Jankowski, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. - Sam mam doświadczenie z lekarzem zza wschodniej granicy, który w mojej ocenie nie władał wystarczająco językiem polskim. Wzywał konsultacje z oddziałów szpitalnych, my schodziliśmy na SOR, bo tam się zatrudnił i wykonywaliśmy za niego pracę– opisuje prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Dlaczego tak to wygląda? - Za czasów PiS bardzo szeroko otwarto drzwi do wykonywania zawodu, stworzono tzw. warunkowy tryb wykonywania zawodu, w czasie pandemii. Najpierw tłumaczono nam, że pandemia, każdy na wagę złota, potem, że wojna – dodaje lekarz, tłumacząc, że izby lekarskie nie mają nawet prawa sprawdzać, czy dany lekarz zna język polski. - Dziś wprowadzono wymóg znajomości języka na poziomie B1. To poziom, na którym można zamówić sobie potrawę w restauracji albo pokój w hotelu – ocenia Gość Radia ZET.
Zakaz alkoholu na terenie Sejmu? - To tak, jakbyśmy my dyskutowali, czy w szpitalu powiatowym, pod miastem należy sprzedawać lekarzom w kantynie piwo, bo chcą się napić schodząc z dyżuru. To są absurdy – ocenia lekarz zaznaczając, że ma nadzieję na ograniczenie sprzedaży w całej Polsce. - Liczyliśmy niedawno i 90 proc. pacjentów mężczyzn na oddziale jednego dnia, to byli pacjenci z powikłaniami choroby alkoholowej lub ze współistniejącą chorobą alkoholową, oddział internistyczny – mówi Łukasz Jankowski. Zdaniem Gościa Radia ZET, „w Polsce pije się na umór i pokazują się dane, że w Polsce obecne jest tzw. picie ryzykowne – nie wystarczy piwo czy dwa, bo Polacy chcą sięgać po więcej alkoholu”.
Szef NRL o tym, ile chcą zarabiać młodzi lekarze: 14-16 tys. brutto
- Przeprowadziliśmy ankietę wśród młodych lekarzy, w trakcie specjalizację. Zapytaliśmy, ile chcieliby zarabiać, żeby mieć czas na rodzinę, hobby, a jednocześnie nie dorabiać, czyli ograniczyć się do jednego etatu. Lekarze powiedzieli, że 14-16 tys. złotych brutto – mówi Łukasz Jankowski. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej przypomina: - Nasz apel od lat, czyli 2 średnie krajowe dla lekarza bez specjalizacji, 3 średnie krajowe dla lekarza specjalisty. - Gdyby rządzący posłuchali nas już w 2017 roku, to nie byłoby w ogóle tematu wynagrodzeń, bo sprawa byłaby rozwiązana – komentuje Gość Radia ZET.
Lekarze będą protestować? - Chcemy jak najbardziej oddalić od siebie widmo protestu medyków. Mam również świadomość, że jesteśmy w dość absurdalnej rzeczywistości i naszym protestem nie osiągnęlibyśmy tego, co osiągnie MZ, jeśli nikt nie zatrzyma jej w jej pomysłach – komentuje prezes Naczelnej Rady Lekarskim, choć przyznaje, że „nastroje w środowisku lekarskim i pielęgniarskim są złe, ze względu na brak dialogu”.
RadioZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET