Wiceszef MSWiA: Blok w Ząbkach będzie wyłączony. Nie wiadomo jeszcze na jak długo
- Ustalana jest przyczyna pożaru w Ząbkach, najważniejsze jest to, że w pożarze nikt nie ucierpiał. W pożarze kompleksu mieszkalnego, 211 mieszkań zostało uszkodzonych - przekazał Czesław Mroczek wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w "Gościu Radia ZET".
Dodał, że “jeżeli chodzi o źródło pożaru i rozprzestrzeniania się ognia to jest przedmiotem prac ekspertów”. - Ważne jest to, że nie ma ofiar, ludzie są zaopiekowani - podkreślił.
- Większość mieszkańców z bloku w Ząbkach znalazła schronienie u rodzin i znajomych, mieli też oczywiście zaoferowane miejsca przez władze miasta. Teraz miasto organizuje lokale zastępcze - zaznaczał i dodał, że aktualnie “trwa posiedzenie sztabu kryzysowego w powiecie”.
Przekazał, że “z całą pewnością wiemy, że ze względu na skalę zniszczeń, zwłaszcza górnych kondygnacji i zalania dolnych, ten blok w Ząbkach będzie wyłączony na czas remontu lub odbudowy”.
- Czas tej odbudowy będzie podlegał ocenie ekspertów budowlanych, najpierw trzeba to sprawdzić i obejrzeć - zaznaczał wiceszef MSWiA. Jego zdaniem “na pewno ponad rok, mieszkańcy nie będą mogli tam wrócić”.
Wczoraj wieczorem ogromy pożar wybuchł w bloku mieszkalnym w Ząbkach. Ogień pojawił się na poddaszu i szybko rozprzestrzeniał. Wczoraj przed północą strażacy przekazali, że ogień jest pod kontrolą.
Wiceszef MSWiA w Radiu ZET: Mieliśmy do czynienia z aktami dywersji. Nie spekulujmy, w Ząbkach za wcześnie na oceny
- Chcemy ustalić przyczyny tego pożaru. W tym zakresie muszą się wypowiedzieć eksperci z zakresu pożarnictwa. Działają tam już od wczoraj policjanci, którzy wspierali strażaków w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców - wskazał Czesław Mroczek wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w "Gościu Radia ZET".
Tłumaczył, że “najważniejsze przecież w tej akcji ratowniczej było ustalenie, że wszyscy mieszkańcy zostali ewakuowani i opuścili ten budynek, a teraz prowadzą tam pod nadzorem prokuratora czynności w zakresie śledztwa co do ewentualnego przyczynienia się kogoś w zakresie tego pożaru”.
Dodał, że “jeżeli porównamy liczbę pożarów rok do roku to okaże się, że nie mamy tutaj jakiegoś specjalnego natężenia, zwiększenia”.
- Natomiast przecież wiemy to doskonale, nie musimy tutaj spekulować, że mieliśmy do czynienia, jeżeli chodzi o tą halę targową, mieliśmy do czynienia z aktem sabotażu i dywersji, więc z samą pewnością w każdym naszym postępowaniu bierzemy pod uwagę to czy to nie było celowe działanie w ramach właśnie wrogich aktów przeciwko państwu polskiemu - przypomniał Mroczek.
Zaznaczył jednak, że “dzisiaj nic nie wskazuje na to, bo przy tym ja nie chciałbym w tej chwili tutaj wyrażać, nawet nie tyle spekulować, co wyrażać takich wstępnych ocen, dlatego że praca w tym budynku w Ząbkach dopiero się rozpoczyna”.
- Strażacy wiedzą swoje, bo wczoraj walczyli z tym ogniem, więc wiedzą jak on się rozprzestrzeniał. Sprzyjała temu konstrukcja budynków, temperatura, poddasze, ale nie chcę tu wykluczać żadnej możliwości, żadnej przyczyny - mówił.
Dodał, że “nie budujmy takiego przekonania, że było sześć pożarów i że w związku z tym już nam się to ułożyło w jakąś całość. Nie, na razie się nic tu nie ułożyło”.
Poinformował też, że “dwóch strażaków lekko ucierpiało”. - To jest kontuzja, lekkie obrażenia. Tutaj jest pełna kontrola i jeden wymagał hospitalizacji i tak się właśnie stało - wyjaśniał.
Ilu jest migrantów na granicy z Niemcami? Wiceszef MSWiA w Radiu ZET o liczbach
- Przekazano w ramach readmisji i porozumień dublińskich stosując procedury readmisyjne w uproszczeniu mówiąc to 308 osób. W 2023 roku rząd PiS przyjął 968, jeżeli dobrze pamiętam. Rząd PiS przyjął 968, a w 2024 myśmy przyjęli 688 - wyjaśniał wskazał Czesław Mroczek wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w "Gościu Radia ZET".
- PiS nie prowadził danych dotyczących tych odmów, nie interesowali się tym, nie wprowadzili polskiej kontroli, chociaż w stosunku do nas mówią, że to jest za późno- dodał Mroczek.
Tłumaczył, że “w 2024 roku sprawdziliśmy to, uzgadniamy te dane też z tym, co mają Niemcy. Około 10 000 osób uzyskało odmowę wjazdu do Niemiec. W tym roku to jest 4500. Z tego połowa to są obywatele Ukrainy, którzy mają zezwolenie na legalny pobyt w Polsce, niektórzy może nie mają z tych, co uzyskują odmowę albo skończył im się okres ważność legalności pobytu w Polsce”.
- Cały czas prowadzimy kontrolę legalności pobytu i ujawniamy też wśród obywateli Ukrainy przypadki przebywania bez legalnych dokumentów, ale wracając do granicy zachodniej. Więc od samego początku, od wielu lat tam główną grupę stanowią obywatele Ukrainy, którzy otrzymują odmowę - zaznaczał.
Dodał, że “później są Gruzini, Białorusini, inne nacje dawnych republik radzieckich i jest ta grupa nielegalnych imigrantów, która przedostaje się z Białorusi. Tam są obywatele państw Afryki, Azji, Afganistan, Syrii. W tamtym roku to było w tych 10 tysiącach około 5000 i my to potwierdzamy”. - Bo tyle nam przeszło przez granicę - zdradził.
- W tym roku tych odmów jest 4500 osób jak powiedziałem, z czego nielegalnych migrantów z Białorusi i to nam się też potwierdza, około 800 osób - mówił.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET