Akcja CBA zaskoczyła czołowych polityków. Mamy pierwsze komentarze

2 min. czytania
21.04.2026 14:20
Obserwuj nas na Google

Agenci CBA weszli do Ministerstwa Klimatu i Środowiska na zlecenie Prokuratury Europejskiej. Śledztwo dotyczy nieprawidłowości w programie „Czyste Powietrze”, które miały swój początek w 2021 roku. Służby zabezpieczają dokumentację dotyczącą poluzowania zasad przyznawania dotacji. 

Paulina Hennig-Kloska
fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podjęło CBA w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.
  • Dlaczego program Czyste Powietrze znalazł się pod lupą CBA.
  • Co spowodowało problemy i nieprawidłowości w programie Czyste Powietrze.
  • Które lata objęło postępowanie prowadzone przez CBA i Prokuraturę Europejską.

CBA w Ministerstwie Klimatu i Środowiska

CBA weszło we wtorek do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej. „Chodzi o śledztwo ws. zmian w programie Czyste Powietrze. Postępowanie jest prowadzone na zlecenie Prokuratury Europejskiej w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych w związku z opracowaniem zasad funkcjonowania i wdrożenia kolejnych etapów programu" - dowiedział się reporter Radia ZET Mariusz Gierszewski. 

Te informacje potwierdził rzecznik resortu klimatu i środowiska Marek Pogorzelski. - Funkcjonariusze poprosili o wydanie dokumentów od 2021 roku dotyczących właśnie tego programu. Ja przypomnę, że jeszcze w 2022 roku poprzednie kierownictwo NFOŚiGW, być może też MKiŚ zdecydowało o bardzo dużym poluzowaniu zasad funkcjonowania tego programu - dodał. 

- Efektem były liczne nieprawidłowości i poszkodowani beneficjenci [...] Teraz cały czas się z tym mierzymy, pracujemy również nad ustawą, która ma uchronić tych poszkodowanych beneficjentów przed koniecznością zwrotu otrzymanych zaliczek, otrzymanych dotacji - powiedział. 

Redakcja poleca

- Można było wnioskować o nieograniczone środki, o bardzo przeszacowane koszty. Niektórzy beneficjenci za namową wykonawców niestety popełniali ten błąd, co później wiązało się z konsekwencjami i koniecznością nawet zwrotu tych środków - wyjaśnił. 

Politycy zaskoczeni akcją CBA

Niespodziewana akcja CBA okazała się sporym zaskoczeniem dla polityków - również tych wysoko postawionych w obozie władzy. Bo zdaje się, że o działaniach służb zwyczajnie nie wiedzieli. Wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia dowiedział się o sprawie od dziennikarzy i ocenił, że jeśli organy podejmują czynności, to widocznie mają ku temu powód, a sprawa jest niezwykle ważna. 

- Zobaczymy, co z tego wyniknie. Myślę, że jeśli chodzi o ten program i rozliczanie go, sprawa jest niezwykle ważna. Niezwykle też bulwersująca wiele osób. Ja nie wierzę, że tam jest jakaś osobista intencja ministry Hennig-Kloski. Trzeba jednak pamiętać, że to są też pieniądze europejskie. Nie dziwi więc to, że europejskie organy są zainteresowane tym, jak wydatkowane były te pieniądze. To są miliardy złotych - powiedział. 

Sawicki: Ta sprawa zaczęła się w 2021 roku

Marek Sawicki z PSL podkreślił z kolei, że CBA bada sprawę z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. - Ta sprawa zaczęła się w roku 2021, a nie w 2023, więc to, że pani Hennig-Kloska dzisiaj udostępnia dokumenty, to jest kwestia czysto techniczna. A czy znajdą coś po 2023 roku, od czasu gdy objęła stanowisko, to zobaczymy - powiedział. 

Dodał, że „ogromnym kłopotem" jest to, że służby dopiero po 5 latach badają coś, co powszechnie było uznawane za korupcjogenne. - Jedno jest pewne: Ani CBA, ani prokuratura w badaniu spraw poprzedniej ekipy pospiesznie nie są - ocenił Marek Sawicki. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET