Centra powrotowe dla nielegalnych migrantów. Polska jest za
Polska popiera budowę hubów powrotowych dla nielegalnych migrantów – potwierdza reporterce Radia ZET Grażynie Wiatr wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk. Takie centra miałyby powstać poza granicami Unii Europejskiej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Polska wspiera tworzenie hubów powrotowych dla imigrantów.
- Które kraje mogą stać się miejscem hubów powrotowych dla migrantów.
- Dlaczego zmiana linii orzeczniczej sądów jest istotna dla polityki migracyjnej UE.
- Co skłania kraje unijne do budowy hubów powrotowych.
Huby powrotowe dla nielegalnych imigrantów. Polska na "tak"
Chodzi o zwiększenie liczby odsyłanych osób, które nielegalnie przedostały się na teren Unii Europejskiej i dostały odmowę azylu. Bo teraz skutecznie odsyłana jest jedna na pięć takich osób. Reszta pozostaje na terytorium UE, bez wymaganych pozwoleń. – Polska jest orędownikiem zwiększenia efektywności tego systemu. Jeżeli elementem tego jest kwestia tak zwanych hubów powrotowych, to Polska popiera to rozwiązanie – mówi Radiu ZET wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk.
Dyskusja na poziomie unijnym w tej sprawie jest już zaawansowana. Trwa również walka o zmianę linii orzeczniczych sądów i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, aby odsyłanie migrantów do ich krajów było dopuszczalne prawnie.
Jak dodaje Duszczyk, polski rząd liczy też na to, że prace nad tym pomysłem przyspieszą. Ocenia, że budowanie takich hubów jest coraz bardziej realne. – Nie zakładam, że na poziomie unijnym to się nie uda – mówi reporterce Radia ZET Grażynie Wiatr.
Huby mogą powstać w Egipcie, Tunezji czy Etiopii
Takie centra powrotowe dla migrantów nielegalnie przedostających się do Unii Europejskiej miałyby powstać w krajach afrykańskich. Lista tych krajów jest na razie tajna. Nieoficjalnie mówi się między innymi o Egipcie, Tunezji czy Etiopii. Prace nad listą i definicją bezpiecznego kraju trzeciego, czyli takiego, w którym będzie można stworzyć huby powrotowe, są już na ostatniej prostej według przedstawicieli prezydencji Danii w UE.
Kilka krajów unijnych wcześniej próbowało na własną rękę wybudować takie centra poza Unią Europejską, by odsyłać tam osoby, które w sposób nielegalny przybyły do Europy. Ale do tej pory sądy uznawały to za niezgodne z przepisami. W argumentacji podnosiły między innymi kwestię praw człowieka.
"Nasze wartości są wykorzystywane, by naciskać na UE"
Przedstawiciele duńskiej prezydencji przyznają nieoficjalnie, że trwają starania o zmianę linii orzeczniczej Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tej sprawie. Najbardziej naciskają na to Dania, Włochy i Polska.
– Jako rządy nie możemy wpływać na wyroki sądów. Ale możemy uświadamiać, że takie decyzje sądów są kontrproduktywne – tłumaczy Duszczyk w rozmowie z Radiem ZET. – Z tego powodu, że wzmacniają państwa, które instrumentalizują procesy migracyjne. Natomiast nie pomagają tym, które przestrzegają praw człowieka. Nasze wartości są bardzo wykorzystywane przez niektóre państwa, by mocno naciskać na Unię Europejską – dodaje.
Według wiceministra spraw wewnętrznych i administracji jasne jest, że obecna interpretacja przepisów działa na korzyść krajów takich jak Białoruś. Reżim Alaksandra Łukaszenki wykorzystuje migrantów jako broń w wojnie hybrydowej skierowanej przeciwko Polsce i całej Unii Europejskiej. – Co bardzo ważne również z Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wysyłany jest bardzo jasny sygnał. Tak jak zostało to powiedziane, że nie jest wieżą z kości słoniowej. Więc pole do dyskusji jest – komentuje dla Radia ZET Duszczyk.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET