Migranci przywiezieni do Polski przez niemiecką policję. MSWiA reaguje

2 min. czytania
17.06.2024 12:18
Obserwuj nas na Google

Radiowóz niemieckiej policji przekroczył 14 czerwca przejście graniczne, a następnie w Osinowie Dolnym (woj. zachodniopomorskie), po polskiej stronie, zostawił rodzinę imigrantów z Bliskiego Wschodu, po czym odjechał. Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek powiedział PAP, że "nie ma zgody na takie działanie, wbrew procedurom". W rozmowie z "Faktem" do sprawy odniósł się też rzecznik policji federalnej Niemiec, rzucając na sprawę nowe światło.

Migranci w Polsce
fot. ROBERT STACHNIK/REPORTER, zdj. ilustracyjne, screen: Chojna24.pl - Facebook

Policja z Niemiec przywiozła do Polski migrantów. MSWiA reaguje

Pierwszy o incydencie poinformował lokalny serwis Chojna24.pl. Czytelnik zawiadomił portal, że do przygranicznej miejscowości Osinów Dolny wjechał radiowóz niemieckiej policji, z którego wysiedli migranci.

"Wysiadło z niego kilka osób pochodzenia bliskowschodniego - dwie dorosłe osoby i trójka dzieci. Według relacji świadków radiowóz odjechał, a pozostawione osoby zaczepiały przechodniów i udały się w kierunku jednego z dużych dyskontów" – podał portal.

- Nie ma zgody na działanie wbrew procedurom – tak skomentował ten incydent w poniedziałek w Studiu PAP wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. - Komendant Straży Granicznej jest już po rozmowie ze swoimi niemieckimi odpowiednikami. We wtorek do sprawy ma się oficjalnie odnieść Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. 

Redakcja poleca

Wiceszef MSWiA: Procedura wygląda zupełnie inaczej

- To było działanie poza procedurami i z całą pewnością tak działać nie można – powiedział Mroczek. W jego ocenie "Niemcy obeszli prawo". Mroczek przyznał, że sytuacja w Osinowie Dolnym nie wypełniała procedur związanych z readmisją.

- Procedura odsyłania uchodźcy do kraju, w którym złożył on wniosek o ochronę, wygląda zupełnie inaczej – przyznał w rozmowie z PAP wiceminister MSWiA. Jak dodał, w 2023 roku przypadków readmisji było blisko tysiąc, a w tym roku blisko trzysta.

Migranci wjechali do Polski z niemiecką policją

Rzecznik niemieckiej policji wyjaśnia incydent

Dziennik "Fakt" zapytał o to zdarzenie Policję Federalną Niemiec. Wyjaśnienia, jakie przekazał prasie Gero von Vegesack, rzecznik prasowy policji, rzucają na sprawę nowe światło. Potwierdził, że doszło do pozostawienia migrantów w Polsce, jednak zaznaczył, że sprawa jest bardziej skomplikowana.

Redakcja poleca

Jak dodał, w ramach tymczasowo przywróconych kontroli na granicach wewnętrznych UE (w związku z turniejem piłkarskim Euro 2024 – red.), w tym z Polską, funkcjonariusze niemieckiej policji federalnej zatrzymali pięcioosobową rodzinę afgańską – dzieci w wieku 4, 6 i 8 lat oraz dorosłych w wieku 30 i 40 lat.

- Rodzina ta próbowała wjechać do kraju (Niemiec – red.) bez zezwolenia około godziny 00.46 w dniu 14 czerwca w rejonie Altmädewitz. Mieli przy sobie polskie zaświadczenia o nadaniu statusu uchodźców dla dorosłych i polskie dowody osobiste dla dzieci. Osoby te zostały przewiezione na posterunek policji w celu dalszego postępowania. Afgańska rodzina nie złożyła wniosku o azyl u funkcjonariuszy policji federalnej – powiedział „Faktowi” rzecznik niemieckiej policji. Podsumował, że po sprawdzeniu sytuacji prawnej rodzina musiała zostać odesłana do Polski.

Źródło: Radio ZET/PAP/Fakt.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET