`

Czarny koń prawicy? „Jestem dzisiaj gotowy, żeby wystawić tysiąc osób”

7 min. czytania
13.05.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Pakt z Grzegorzem Braunem, rozmowy z ludźmi zawiedzionymi PiS i PSL, a jednocześnie deklaracje gotowości do współpracy nawet z Joanną Senyszyn. Marek Woch, jeszcze niedawno polityczny outsider z wynikiem 0,09 proc. w wyborach prezydenckich, próbuje dziś budować jeden z najbardziej osobliwych projektów na polskiej prawicy.

Marek Woch, jeszcze niedawno polityczny outsider z wynikiem 0,09 proc. w wyborach prezydenckich, próbuje dziś budować jeden z najbardziej osobliwych projektów na polskiej prawicy.
fot. STACH ANTKOWIAK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Marek Woch wykorzystuje rozpoznawalność po wyborach prezydenckich 2025.
  • Dlaczego Marek Woch porozumiał się z Grzegorzem Braunem i partią Korona.
  • Co skłoniło Bezpartyjnych Samorządowców do stworzenia partii politycznej.
  • Kto dołącza do grona ekspertów Bezpartyjnych Samorządowców.

Marka Wocha trudno nazwać czempionem wyborczych rywalizacji. Jak dotąd lider Bezpartyjnych Samorządowców przegrywał wszystkie wybory, w których brał udział, także te na wójta rodzinnej Kąkolewnicy. W najbardziej prestiżowym, ubiegłorocznym wyścigu prezydenckim zajął ostatnie miejsce. Zagłosowało na niego niewiele ponad 18 tys. Polaków, co dało zaledwie 0,09 proc. poparcia. On sam patrzy jednak na to z zupełnie innej perspektywy i przekonuje, że kampania 2025 roku „zmieniła wszystko w jego życiu” oraz w ugrupowaniu, na którego czele stoi.

Mimo słabego wyniku Woch zyskał rozpoznawalność, którą teraz konsekwentnie wykorzystuje do rozbudowywania struktur Bezpartyjnych Samorządowców i zawierania nowych politycznych sojuszy, myśląc już o kolejnych wyborach parlamentarnych. W ostatnich miesiącach jest bardzo aktywny. Jeździ po kraju, bryluje w Telewizji Republika i mediach internetowych. 2 maja w Częstochowie wraz z grupą współpracowników zawierzył swoje ugrupowanie Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Polski.

Woch, Braun i prawacki pakt senacki

Do ciekawszego zdarzenia doszło jednak pod koniec października 2025 roku. Marek Woch ogłosił wówczas porozumienie z kontrowersyjną partią Korona Grzegorza Brauna. Obaj politycy poinformowali, że zamierzają zbudować szeroki pakt formacji prawicowych do Senatu, aby odbić władzę w izbie z rąk rządzącej koalicji. Ich umowa, nazywana w sieci „frontem kluczowo-gaśnicowym”, ma być dopiero pierwszym krokiem, bo docelowo drzwi pozostają otwarte także dla kandydatów PiS i Konfederacji. - Dla mnie Grzegorz Braun nie jest osobą politycznie trędowatą – przyznaje w rozmowie z naszym portalem Marek Woch. - Czym innym są osoby, które się gdzieś tam kręcą – zaznacza.

Chodzi oczywiście o powiązanych z Braunem prorosyjskich Kamratów i inne mocno kontrowersyjne postacie, jak skazany za zabójstwo Janusz Waluś czy oskarżany o szpiegostwo Mateusz Piskorski. Ostatnio do tej egzotycznej układanki dołączył były kandydat na prezydenta Stan Tymiński, który w niedawnym wywiadzie dla Kanału Zero komplementował Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenkę. - Pierwszą osobą, z którą się porozumiałem, był Grzegorz Braun. Kieruję przekaz do sił, które realnie mogą wystawić ludzi. Rozmawiam z ludźmi z PiS, Konfederacji w terenie. Nie z liderami. Jestem dzisiaj gotowy, żeby wystawić tysiąc osób do Sejmu i sto do Senatu. Już dzisiaj – podkreśla Woch.

To właśnie zdolności terenowe i zaplecze organizacyjne wydają się najmocniejszą kartą po stronie lidera Bezpartyjnych Samorządowców. Jego niewielki, ale sprawdzony kapitał może okazać się kluczowy np. w wyborach do Senatu. Przypomnijmy, że w 2023 roku Bezpartyjni Samorządowcy zdobyli w kampanii senackiej ponad milion głosów i 4,91 proc. poparcia. Nieco gorzej było w przypadku wyborów do Sejmu. Tam na Bezpartyjnych zagłosowało 1,86 proc. wyborców. To pozornie niewiele, ale w przypadku budowania szerszych komitetów walczących o przekroczenie progu takie poparcie może okazać się na wagę złota.

Redakcja poleca

Bezpartyjne turbulencje

Konsternację wywołała niedawna informacja Piotra Zgorzelskiego z PSL o budowie wspólnego frontu z Bezpartyjnymi. - Pan marszałek Zgorzelski kłamał – mówi nam Marek Woch. - W PSL szukają pomysłu i wymyślili sobie, że zrobią koalicję z Bezpartyjnymi Samorządowcami. To akcja skoordynowana z działaczami z Dolnego Śląska. Zapomnieli jednak o jednej rzeczy. To ja jestem szefem Bezpartyjnych Samorządowców. Taki mały szczegół – przypomina.

W całej sprawie chodzi o wewnętrzny konflikt. Po wyborach samorządowych z 2024 roku troje radnych wybranych do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z list Bezpartyjnych Samorządowców zawarło tam, wbrew rekomendacjom ugrupowania, koalicję z PSL. Na skutek tej decyzji zostali oni wykluczeni z Ogólnopolskiej Federacji Bezpartyjni i Samorządowcy, na czele której stoi Marek Woch. Mimo to w przestrzeni publicznej wciąż występują pod szyldem Bezpartyjnych jako osobna komórka regionalna i to właśnie z nimi wspólny front chce teraz budować PSL. - Jeżeli dawni koledzy dalej czują się bezpartyjnymi samorządowcami i tęsknią, to bardzo się cieszę, ale zdrajcy powrotu nie mają. Zostali wyrzuceni. I teraz przyszli do Zgorzelskiego, że będą koalicję zawierać. Jestem coraz większym zwolennikiem badań psychiatrycznych nie tylko kandydatów na prezydenta, ale na posłów i ministrów – mówi Marek Woch.

Historia Bezpartyjnych Samorządowców sięga 2014 roku i jest dużo bardziej zawiła niż przypadek z Dolnego Śląska. W przeszłości z organizacją związani byli m.in. Paweł Kukiz, Łukasz Mejza czy prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Przez lata przechodziła ona rozmaite turbulencje, dzieliła się i łączyła, a także przekształcała w zupełnie nowe twory. Ostatecznie w 2020 roku powołano do życia Ogólnopolską Federację „Bezpartyjni i Samorządowcy”, która skupiła rozproszone po całej Polsce grupy. W październiku 2024 roku na czele BiS stanął Marek Woch. - Po drodze, przez lata działalności, natrafialiśmy niestety na wiele osób, które się wypromowały u nas na listach, a potem zdradziły, sprzedały się. Albo na listy partyjne, albo na jakieś stołki. Dzisiaj jest już podstawowa struktura, nie ma żadnych innych „bezpartyjnych”. Oni sobie już poszli, np. w Świętokrzyskiem do Konfederacji – przekonuje polityk.

„Wszystko było ustawione, żeby mnie wykończyć”

W Bezpartyjnych nie brakuje jednak paradoksów. Po pierwsze, twór, który z założenia powinien skupiać ludzi bezpartyjnych, sam jest partią polityczną. Na jej czele stoi z kolei polityk będący jednocześnie szefem innej, formalnie zarejestrowanej partii – Stronnictwa Pracy. Marek Woch twierdzi, że powołanie do życia partii BS było konieczne. - Założyliśmy partię polityczną, bo kradli nam od lat nazwę. To tylko partia techniczna, półśrodek, aby chronić szyld – wyjaśnia.

Choć sam Woch kreuje się na przedstawiciela środowisk antysystemowych i z pogardą wypowiada się o jakichkolwiek układach z „partiami mainstreamowymi”, jego życiorys nie jest wolny od rozdziałów łączących go pośrednio z Prawem i Sprawiedliwością. W latach 2016–2019, czyli za rządów Zjednoczonej Prawicy, Woch pracował jako pełnomocnik prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Następnie znalazł się w biurze Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, gdzie od 2020 do 2023 roku był dyrektorem generalnym, a od stycznia 2023 do czerwca 2024 roku zastępcą Rzecznika MŚP. - Byłem i jestem ekspertem. W 2016 roku, jak nastał PiS, przyszedł prezes Andrzej Jacyna, który wie wszystko o służbie zdrowia. Do NFZ poszedłem na pełnomocnika jako ekspert. Mieliśmy już program i analizy. Następnie, jak zmienił się premier i przyszedł Morawiecki, to odszedłem, bo wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Potem pojawił się temat przedsiębiorczości. Miałem tam zajmować się tylko legislacją, a zajmowałem się wszystkim. I za to, że siedziałem tam trzy lata, to mnie obrzygali – wspomina.

To właśnie wtedy pracownicy biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców mieli alarmować o przypadkach mobbingu, jakiego rzekomo dopuszczał się Woch. Historię opisywał „Dziennik Gazeta Prawna”. Politykowi zarzucano wyżywanie się na podwładnych, krzyki, poniżanie i pracę w nierekompensowanych w żaden sposób nadgodzinach. Choć ostatecznie sprawa nie miała swojego rozstrzygnięcia, to w maju 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że zostało wszczęte dochodzenie po otrzymaniu anonimowej skargi od Okręgowej Izby Radców Prawnych. - To jest żenada, fake medialny i najazd na mnie. Wszystko było ustawione, żeby mnie wykończyć w 2023 roku, bo szliśmy do wyborów – komentuje Woch.

Beger, Jurgiel, Soska

Lider Bezpartyjnych Samorządowców przekonuje, że dostaje mnóstwo telefonów, a do współdziałania z jego ugrupowaniem garnie się masa ludzi z rozmaitych środowisk. - Dotyczy to ludzi z PSL, PiS i innych pogubionych, którzy nie odnaleźli się w tym systemie partyjnym. Publicznie powiedziałem w wywiadzie, że jeżeli miałbym mieć współpracę z panią prof. Joanną Senyszyn, to ją widzę, bo rozumiem, co ona do mnie mówi, jakie książki pisała. Krytykuję lewicę na wielu poziomach, ale nie lewicę socjalną czy patriotyczną, którą szanuję, tylko lewactwo, które próbuje demolować mój kraj – zaznacza.

To jednak nie koniec, bo w gronie ekspertów Bezpartyjnych Samorządowców już teraz pojawia się wiele znanych i zaskakujących nazwisk. Są to chociażby była posłanka Samoobrony Renata Beger czy były minister rolnictwa z PiS Krzysztof Jurgiel. Nad programem Bezpartyjnych ma także pracować Jacek Soska, były poseł PSL i radny sejmiku województwa małopolskiego. - Zbudowaliśmy taką płaszczyznę merytoryczną, gdzie dogadujemy się z każdym, a w związku z tym także z Braunem. Nie patrzę przez pryzmat logiki partyjnej – przekonuje Woch.

Co jeśli nie uda się zbudować szerokiego prawicowego paktu do Senatu? Lider Bezpartyjnych Samorządowców uspokaja, że na to także ma plan. Niezależnie od negocjacji z PiS i Konfederacją formacja chce wystawić własny komitet w wyborach do Sejmu. Jeśli nie uda się porozumieć z innymi prawicowymi partiami, samodzielnie wystartuje także do Senatu. Niewykluczony jest również scenariusz, w którym wszystkie siły zostaną rzucone na walkę o Sejm. Wynik z 2023 roku i 4,91 proc. uzyskane w wyborach do Senatu pokazują, że jest tam jeszcze przestrzeń do szukania głosów.

Marka Wocha pomysł na Polskę

Marek Woch wyróżnia się dziś przede wszystkim jako postać z kategorii politycznych paradoksów. Lider „bezpartyjnych”, którzy sami są partią polityczną. Antysystemowiec, który przez lata funkcjonował wewnątrz państwowych instytucji budowanych przez obóz Zjednoczonej Prawicy. Człowiek deklarujący walkę z partyjnymi układami, a jednocześnie próbujący sklejać polityczne porozumienia z przedstawicielami różnych opcji politycznych. W tej opowieści wszystko wydaje się wzajemnie wykluczać, a mimo to właśnie na tej sprzeczności Woch konsekwentnie buduje własną polityczną tożsamość.

- Za 30 lat Polaków będzie 27 milionów. Większość będą stanowić seniorzy. Kto będzie utrzymywał ten kraj i wypłacał emerytury? To są dane rządowe. Co trzeci facet umiera przed 65. rokiem życia. Pytam więc: gdzie są pieniądze z emerytur? Co się dzieje z tą odkładaną kasą? Albo sądy. Jeżeli wartość przedmiotu sporu wynosi 10 tys. zł, a klient ma zapłacić tysiąc złotych wpisu plus prawnika, to przecież nie opłaca się iść do sądu. Tym żyją ludzie na co dzień. Albo średnia pensja w Suwałkach i powiecie — 5 tys. brutto, czyli 3200 zł na rękę. Jak z tego wyżyć, nawet w Suwałkach? A bezrobocie młodych? 12 proc. – wylicza.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET