`

Kompromitacja Polski 2050? "To nie był cyberatak ani ingerencja z zewnątrz"

2 min. czytania
14.01.2026 12:58
Obserwuj nas na Google

To nie był cyberatak ani ingerencja z zewnątrz. Firma obsługująca głosowanie w Polsce 2050 wprost zaprzecza tezie stawianej przez władze ugrupowania. Z jej oświadczenia wynika, że przyczyną zamieszania podczas wyborów nowego przewodniczącego był błąd organizacyjny po stronie polityków, a nie działanie hakerów.

fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie problemy wystąpiły podczas wewnętrznych wyborów w Polsce 2050.
  • Dlaczego Polska 2050 zawiadomiła ABW i prokuraturę.
  • Co twierdzi firma obsługująca głosowanie o rzekomym ataku.
  • Jakie były prawdziwe przyczyny przerwania głosowania według usługodawcy.

Wpadka wyborcza Polski 2050. ABW i prokuratura zawiadomione

Polska 2050 zaalarmowała Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz prokuraturę po problemach z drugą turą wyborów na przewodniczącego ugrupowania. W oficjalnym oświadczeniu partia sugerowała, że "z dużym prawdopodobieństwem miała miejsce zewnętrzna próba ingerencji w wewnętrzny proces wyborczy”, wskazując m.in. na liczbę głosów większą niż liczba uprawnionych członków.

Głosowanie zostało przerwane i ostatecznie unieważnione przez Krajową Komisję Wyborczą Polski 2050.

Redakcja poleca

Firma obsługująca głosowanie: nie było ataku ani nadmiarowych głosów

Zupełnie inny obraz sytuacji przedstawia firma dostarczająca oprogramowanie do głosowania. Polska 2050 korzystała z platformy Interankiety, działającej w ramach firmy Responsly. Usługodawca w przesłanym oświadczeniu jednoznacznie zaprzeczył doniesieniom o cyberataku.

"Po przeanalizowaniu aktywności stwierdziliśmy, że nie doszło do żadnego ataku ani wpływu osób trzecich. System działał prawidłowo" - przekazała firma. Podkreślono również, że nie doszło do dodania żadnych głosów nadmiarowych.

"To była interpretacja partii”. Właściciel platformy wyjaśnia ws. głosowania Polski 2050

W rozmowie z Wirtualną Polską Karol Koronowicz zaznaczył, że informacja o rzekomych "głosach nadmiarowych” była interpretacją przekazaną przez samą partię. - Po przeprowadzeniu analizy technicznej potwierdziliśmy, że żadne nadmiarowe głosy nie zostały faktycznie dodane do systemu - wyjaśnił.

Według firmy system zliczał wyłącznie ważne głosy oddane z autoryzowanych zaproszeń e-mail.

Co się naprawdę stało w trakcie głosowania? Automatyczna blokada konta

Z oświadczenia usługodawcy wynika, że problemem była automatyczna blokada konta ze względów bezpieczeństwa. Powodem nie był atak, lecz gwałtowny wzrost ruchu. - W naszej ocenie mogło to wynikać z udostępnienia linku do głosowania w mediach społecznościowych, co spowodowało nagły skok liczby żądań dostępu - tłumaczył Koronowicz.

Jak ustaliła WP, proces głosowania w serwisie X pokazywał m.in. Marek Uss, polityk Polski 2050, który później przepraszał za publikowanie nagrań z głosowania.

Druga tura wyborów. Następca Hołowni nie został wyłoniony

Do problemów doszło w poniedziałek, podczas drugiej tury wyborów, która miała wyłonić następcę Szymona Hołownii. O przywództwo rywalizowały Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz Paulina Hennig-Kloska. Głosowanie zostało przerwane, a następnie oficjalnie unieważnione.

Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET