Kompromitacja Polski 2050? "To nie był cyberatak ani ingerencja z zewnątrz"
To nie był cyberatak ani ingerencja z zewnątrz. Firma obsługująca głosowanie w Polsce 2050 wprost zaprzecza tezie stawianej przez władze ugrupowania. Z jej oświadczenia wynika, że przyczyną zamieszania podczas wyborów nowego przewodniczącego był błąd organizacyjny po stronie polityków, a nie działanie hakerów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie problemy wystąpiły podczas wewnętrznych wyborów w Polsce 2050.
- Dlaczego Polska 2050 zawiadomiła ABW i prokuraturę.
- Co twierdzi firma obsługująca głosowanie o rzekomym ataku.
- Jakie były prawdziwe przyczyny przerwania głosowania według usługodawcy.
Wpadka wyborcza Polski 2050. ABW i prokuratura zawiadomione
Polska 2050 zaalarmowała Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz prokuraturę po problemach z drugą turą wyborów na przewodniczącego ugrupowania. W oficjalnym oświadczeniu partia sugerowała, że "z dużym prawdopodobieństwem miała miejsce zewnętrzna próba ingerencji w wewnętrzny proces wyborczy”, wskazując m.in. na liczbę głosów większą niż liczba uprawnionych członków.
Głosowanie zostało przerwane i ostatecznie unieważnione przez Krajową Komisję Wyborczą Polski 2050.
Firma obsługująca głosowanie: nie było ataku ani nadmiarowych głosów
Zupełnie inny obraz sytuacji przedstawia firma dostarczająca oprogramowanie do głosowania. Polska 2050 korzystała z platformy Interankiety, działającej w ramach firmy Responsly. Usługodawca w przesłanym oświadczeniu jednoznacznie zaprzeczył doniesieniom o cyberataku.
"Po przeanalizowaniu aktywności stwierdziliśmy, że nie doszło do żadnego ataku ani wpływu osób trzecich. System działał prawidłowo" - przekazała firma. Podkreślono również, że nie doszło do dodania żadnych głosów nadmiarowych.
"To była interpretacja partii”. Właściciel platformy wyjaśnia ws. głosowania Polski 2050
W rozmowie z Wirtualną Polską Karol Koronowicz zaznaczył, że informacja o rzekomych "głosach nadmiarowych” była interpretacją przekazaną przez samą partię. - Po przeprowadzeniu analizy technicznej potwierdziliśmy, że żadne nadmiarowe głosy nie zostały faktycznie dodane do systemu - wyjaśnił.
Według firmy system zliczał wyłącznie ważne głosy oddane z autoryzowanych zaproszeń e-mail.
Co się naprawdę stało w trakcie głosowania? Automatyczna blokada konta
Z oświadczenia usługodawcy wynika, że problemem była automatyczna blokada konta ze względów bezpieczeństwa. Powodem nie był atak, lecz gwałtowny wzrost ruchu. - W naszej ocenie mogło to wynikać z udostępnienia linku do głosowania w mediach społecznościowych, co spowodowało nagły skok liczby żądań dostępu - tłumaczył Koronowicz.
Jak ustaliła WP, proces głosowania w serwisie X pokazywał m.in. Marek Uss, polityk Polski 2050, który później przepraszał za publikowanie nagrań z głosowania.
Druga tura wyborów. Następca Hołowni nie został wyłoniony
Do problemów doszło w poniedziałek, podczas drugiej tury wyborów, która miała wyłonić następcę Szymona Hołownii. O przywództwo rywalizowały Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz Paulina Hennig-Kloska. Głosowanie zostało przerwane, a następnie oficjalnie unieważnione.
Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET