`

Marihuana „wraca” do Sejmu, w tle partyjne przepychanki. Posłowie wściekli na klub Centrum

7 min. czytania
01.04.2026 13:12
Obserwuj nas na Google

– Bulwersuje mnie to, że można w majestacie prawa zawinąć komuś projekt – słyszymy od jednego z polityków obozu koalicyjnego. Chodzi o ustawę dotyczącą depenalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany. Projekt złożyli w Sejmie posłowie klubu Centrum i to właśnie sposób jego wniesienia wywołał wśród części parlamentarzystów spore rozczarowanie i złość.

Posłowie klubu Centrum złożyli w Sejmie projekt ustawy zakładający depenalizację posiadania marihuany w ilości do 15 gramów oraz możliwość uprawy jednej rośliny. Propozycja szybko wywołała podziały wśród parlamentarzystów.
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/ PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Projekt ustawy o depenalizacji posiadania do 15 gramów marihuany złożony przez posłów klubu Centrum wywołuje kontrowersje w Sejmie z powodu sposobu jego przedstawienia.
  • Twórcy projektu, zespół parlamentarny ds. depenalizacji, czują się pominięci, gdyż dokument powstał dzięki ich wspólnej pracy międzyklubowej.
  • Choć pomysł ma poparcie niektórych partii, takich jak Centrum i Lewica, nie ma jeszcze jednomyślności w innych ugrupowaniach, a PiS prawdopodobnie się sprzeciwi.

Posłowie klubu Centrum złożyli w Sejmie projekt ustawy zakładający depenalizację posiadania marihuany w ilości do 15 gramów oraz możliwość uprawy jednej rośliny. Propozycja szybko wywołała podziały wśród parlamentarzystów. Kontrowersje nie dotyczyły jednak samej treści projektu ani jego założeń merytorycznych, lecz sposobu, w jaki został on zgłoszony. – Wygląda na to, że ( posłowie Centrum - red.) byli uprzejmi „pożyczyć” sobie ten projekt i przedstawić go jako swój, klubowy. Oni nie wyszli przed szereg, ale po prostu ten projekt zawinęli – mówi nam jeden z polityków koalicji rządzącej.

O co chodzi? Nad projektem ustawy od wielu miesięcy pracował zespół parlamentarny ds. depenalizacji marihuany. W jego skład wchodzą posłowie z KO, Polski 2050, Lewicy, Centrum, Konfederacji oraz jeden poseł niezrzeszony – Marcin Józefaciuk. Zgodnie z ustaleniami gotowy dokument miał zostać podpisany przez cały zespół i przedstawiony wspólnie ponad podziałami partyjnymi. Tak się jednak nie stało, bo pod koniec marca własną inicjatywę w tej sprawie zgłosili politycy Centrum, czyli nowego klubu, który powstał po rozpadzie Polski 2050.

Posiadanie do 15 gram marihuany nie będzie karane?

- Pracowaliśmy wszyscy nad tym i poczuliśmy się bardzo nie fair potraktowani, bo bez żadnej informacji dowiedzieliśmy się, że projekt został już złożony. Tak się nie robi – mówi RadioZET.pl poseł Marcin Józefaciuk. - Ten projekt należał do zespołu parlamentarnego. I jako zespół, mając 18 posłów, gdzie tylko pięciu jest z Centrum, wszyscy się na to zgodziliśmy. O wiele lepiej też by wyglądało, jakby posłowie wszystkich klubów będących w Sejmie podpisali się pod nim – dodaje. W sejmowych kuluarach mnożą się głosy rozgoryczenia. - Nie taka nowa jakość powinna być prezentowana przez klub – słyszymy.

Zacznijmy jednak od samego projektu ustawy. Zakłada on złagodzenie przepisów dotyczących karania za posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Politycy podkreślają, że proponowane rozwiązania to nie delegalizacja marihuany ani jej promocja, a jedynie ułatwienie dla ludzi. Po ewentualnym wejściu nowego prawa w życie posiadanie do 15 gramów marihuany oraz jednej rośliny nie będzie karane.

Obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące marihuany pozostają dość restrykcyjne, choć kilka lat temu wprowadzono ich częściową liberalizację. Dotyczy ona tzw. marihuany medycznej. Pod pojęciem tym rozumie się suszone kwiaty konopi, a także ekstrakty i preparaty lecznicze otrzymywane z tej rośliny. Produkty te muszą spełniać wymagania określone w Farmakopei Europejskiej. Różne postacie tego surowca mogą być wykorzystywane do sporządzania leków wydawanych na receptę. W Polsce marihuana medyczna nie jest jednak objęta refundacją, dlatego pacjent pokrywa pełny koszt leku, czyli 100 proc. jego ceny.

Redakcja poleca

Marihuana i surowe prawo w Polsce

Na tym jednak liberalizacja się kończy, ponieważ wszelkie inne formy posiadania marihuany w Polsce pozostają nielegalne. Za jej posiadanie grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności, natomiast w przypadku tzw. „znacznej ilości” sankcja może wynosić od jednego roku do nawet 10 lat więzienia. Co istotne, przestępstwem jest posiadanie każdej ilości marihuany. Ustawa nie zawiera jednak jednoznacznej definicji „niewielkiej ilości”. W praktyce oznacza to, że ocena sytuacji często zależy od decyzji prokuratora lub sądu. Krytycy obowiązujących regulacji wskazują, że brak jasnych kryteriów prawnych może prowadzić do sytuacji, w której osoby zatrzymane z taką samą ilością suszu są traktowane w różny sposób przez organy ścigania.

- Dziś za niewielką ilość marihuany grożą nawet trzy lata więzienia - tyle samo, co za poważne przestępstwa, np. jazdę pod wpływem alkoholu czy udział w bójce. Setki milionów złotych rocznie przeznaczane są na sprawy, które często kończą się umorzeniem i dotyczą głównie młodych ludzi. Zamiast ścigać poważnych przestępców, państwo zajmuje się osobami, które de facto nie stanowią zagrożenia dla innych – mówi nam posłanka Aleksandra Leo z klubu Centrum.

- Nasze rozwiązania ograniczają czarny rynek i działalność zorganizowanych grup przestępczych oraz odciążają system sądowy. Legalizacja pozwoli także lepiej kontrolować jakość i ograniczyć kontakt z substancjami szkodliwymi. Jesteśmy otwarci na rozmowę - zarówno w Sejmie, jak i z panem prezydentem – dodaje.

Co zrobią posłowie? Duże podziały w klubach

Przyszłość projektu stoi jednak pod znakiem zapytania, bo nawet w samych klubach parlamentarnych posłowie nie są w tej sprawie zgodni. W tym momencie popierają go – z oczywistego powodu – posłowie Centrum oraz Lewicy. Anna Maria Żukowska potwierdziła RadiuZET.pl, że jej partia poprze liberalizację prawa dotyczącego posiadania marihuany. Na tym jednak koniec, bo swojego stanowiska nie mają jeszcze: PSL, Polska 2050, KO i Konfederacja. Ta ostatnia prawdopodobnie się podzieli. Posłowie związani ze Sławomirem Mentzenem popierają zmianę przepisów, ale ci od Krzysztofa Bosaka już nie.

Niemal na pewno przeciwko projektowi będzie PiS, choć tu decyzja jeszcze nie zapadła. - Moje stanowisko jest zdecydowanie krytyczne. Jestem twardym przeciwnikiem miękkich, twardych i wszelkich używek. Jestem przekonany, że będziemy na nie – mówi nam poseł Janusz Kowalski z PiS. Posłanka Urszula Pasławska z PSL przekonuje, że jest za liberalizacją prawa, ale nie może zadeklarować, jakie będzie stanowisko jej partii oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza.

– Myślę, że takie uregulowanie w przepisach kwestii niewielkich ilości na własny użytek nie jest niczym złym. Ale to jest moje zdanie, a nie stanowisko Koalicji Obywatelskiej – mówi poseł Konrad Frysztak. – KO nie ma jeszcze wypracowanego stanowiska. Nie dyskutowaliśmy o tym. Przypominam sobie jednak wypowiedź Donalda Tuska sprzed kilku lat, kiedy mówił, że należy odejść od systemowego karania osób, które mają coś na własny użytek – dodaje polityk KO.

„To są bzdury!”

- Nawet Polska 2050 była w tej sprawie podzielona – zaznacza Aleksandra Leo. - Osoby, które przeszły do Centrum, popierały ten projekt, podczas gdy większość - poza Adamem Gomołą - była mniej przekonana. Podobnie jest w innych partiach: obserwujemy podziały wewnątrz klubów. Tym bardziej trzeba rozmawiać. Ten projekt może uzyskać ponadpartyjną większość. Dyskusja w Polsce 2050 przebiegała bardzo opornie, ponieważ część osób - tych, które tam pozostały - ma znacznie bardziej konserwatywne poglądy. W efekcie projekt mógłby pozostać nieprocedowany aż do końca kadencji - dodaje posłanka.

Michał Gramatyka z Polski 2050 zaprzecza jednak głosom twierdzącym, że jego ugrupowanie blokowało inicjatywy w sprawie przepisów dotyczących marihuany. - Byłem członkiem Polski 2050 od momentu, kiedy pojawiła się ona w Sejmie i nie pamiętam, żebyśmy kiedykolwiek ten projekt blokowali. Nigdy nie był on skierowany nawet do prezydium klubu. To są bzdury! Może oni chcieliby, żeby tak było - wyjaśnia.

Gramatyka przekonuje, że posiadanie niewielkich ilości marihuany „nie powinno być zabronione tak surową karą”. - Natomiast nie wiem, czy 15 gramów to nie jest za dużo. Cały czas mam z tyłu głowy, że mówimy o substancjach psychoaktywnych. Przy założeniu, że każdy może mieć jeden krzak i 15 gramów, to jak się zbierze np. 10 licealistów, to będą mieć razem 10 krzaków i 150 gramów. I to mi pachnie przepisem na zorganizowaną dealerkę - zauważa.

Posłowie są wściekli na klub Centrum

Projektowi nie sprzyja także atmosfera polityczna, jaka narosła wokół okoliczności jego przedstawienia. - Bulwersuje mnie to, że można w majestacie prawa zawinąć komuś projekt – słyszymy od jednego z polityków obozu koalicyjnego. Posłowie są wściekli na klub Centrum, który rozegrał tutaj „samowolkę”.

- Podpisałem się pod tym projektem. Natomiast jego założenia i on sam zostały stworzone w ramach zespołu parlamentarnego i fair byłoby zaproponowanie posłom spoza klubu Centrum podpisanie się, poinformowanie wcześniej: „słuchajcie, będziemy składać. Chcecie? Podpiszcie się”. Tak była w stanie zrobić chociażby Konfederacja, gdy chodziło o sprawę penalizacji alienacji rodzicielskiej. Tutaj tego zabrakło i o to chodziło – komentuje Marcin Józefaciuk.

- Jako Centrum mamy obecnie trzy projekty ustaw i akurat ten zaprezentowaliśmy jako pierwszy. W następnym tygodniu przedstawimy kolejny. Na początku konferencji jasno zaznaczyliśmy, kto pracował nad projektem i że był on efektem pracy całego zespołu parlamentarnego. Mimo że projekt był gotowy od ponad pół roku, zabrakło ponadpartyjnych podpisów – wyjaśnia Aleksandra Leo. Co innego twierdzi jednak Józefaciuk. - Nawet Klaudia Jachira jako współprzewodnicząca nie była w stanie się podpisać pod tym. Dopiero później dopisaliśmy się – stwierdza.

„Wszystko zależy od tego, co będzie kartą przetargową”

Jeśli projekt uzyska większość w parlamencie, posłowie Centrum gotowi są przekonywać prezydenta Karola Nawrockiego do podpisania go. - Rozmawiać zawsze warto. Widać, że prezydent wetuje rekordową liczbę ustaw, ale mamy nadzieję, że pochyli się nad tym projektem. Obecnie w Polsce obowiązują absurdalne przepisy – mówi Aleksandra Leo.

- Stanowisko ministerstwa i premiera niestety nie zadowala grup, które chcą, żeby doszło najpierw do depenalizacji, a później do legalizacji. Ufam, że jest taka możliwość, choć wszystko zależy od wypracowania na komisji. Niestety, obawiam się, że będzie on na tyle długo procedowany w komisji, że ulegnie dyskontynuacji. Rozmawiając z posłami kuluarowo, wydaje się, że jest w miarę zgoda większości. Wszystko zależy od tego, co będzie kartą przetargową – podkreśla z kolei Józefaciuk.

Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom zwraca uwagę, że używanie marihuany wpływa na funkcjonowanie mózgu. Zawarte w niej THC zakłóca przewodzenie impulsów nerwowych, przez co aktywność neuronów ulega spowolnieniu. Może to prowadzić do problemów z pamięcią, trudności w koncentracji, apatii, spadku zainteresowań, kłopotów z rozwiązywaniem zadań oraz utrudnionej komunikacji z innymi ludźmi.

Instytucja ostrzega również, że w niektórych przypadkach stosowanie marihuany może przyczyniać się do rozwoju zaburzeń psychicznych. Mogą pojawić się także problemy z apetytem i snem, drażliwość czy nadpobudliwość. Ze względu na wysoką zawartość substancji smolistych długotrwałe używanie marihuany może negatywnie oddziaływać na układ oddechowy (m.in. krtań, oskrzela i płuca), układ krążenia (serce) oraz układ pokarmowy, w tym wątrobę. Wpływa również na układ rozrodczy – u kobiet może powodować zaburzenia owulacji, a u mężczyzn prowadzić do zmniejszenia liczby plemników i pogorszenia jakości nasienia. Substancje smoliste zawarte w dymie mają ponadto właściwości rakotwórcze.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET