MEN miało odzyskać miliony z programu "Willa plus". Ale na razie nikt ich nie oddaje
Były szumne zapowiedzi, a nawet pierwsze zwroty. Ministra Joanna Mucha przekonywała, że MEN odzyska kolejne miliony rozdane w ramach "Willi plus". Ale postępowania zwrotowe utknęły, a beneficjenci w rozmowach z RadioZET.pl mówią, że pieniędzy nie zamierzają oddawać.
- Postępowania zwrotowe z programu "Willa plus" utknęły. Organizacje, które otrzymały dotacje nie zamierzają zwracać pieniędzy
- Wiceministra edukacji Joanna Mucha zapowiadała odzyskanie kolejnych 13 mln zł. Z tej kwoty do budżetu nie wróciła ani złotówka.
- MEN i CBA nadal prowadzą kontrole, a prokuratura śledztwo. Jednak według naszych rowmóców może być duży problem z odzyskaniem pieniędzy.
Był koniec czerwca ubiegłego roku. Wiceministra edukacji Joanna Mucha ( Polska 2050) ogłaszała, że z programu Willa plus udało się odzyskać już trzy miliony złotych, a decyzje dotyczące zwrotu kolejnych 3,2 mln zł są przygotowywane. - Kontroli poddano 10 organizacji, które otrzymały łącznie 19 mln zł - mówiła podczas konferencji prasowej Joanna Mucha. Dodawała, że Ministerstwo Edukacji Narodowej chce odzyskać w sumie 13 mln złotych i że wystawiane są kolejne decyzje o zwrocie dotacji. Pieniądze miały wrócić do budżetu państwa.
Od tych zapowiedzi minęło ponad dziewięć miesięcy. RadioZET.pl postanowiło dowiedzieć się, jak przebiegają postępowanie zwrotowe. Jak się okazuje, wcale nie tak sprawnie, jak zapowiadała wiceministra i politycy Koalicji 15 października ( Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga, Lewica), którzy włącznie z premierem Donaldem Tuskiem, wielokrotnie zapowiadali, że nie odpuszczą w sprawie zwrotu nienależnie przyznanych dotacji.
Willa plus. Miliony z publicznej kasy dla podejrzanych organizacji
Dotychczas z rozdzielonych 40 mln zł do budżetu państwa wróciło zaledwie 3,5 mln zł. Te środki beneficjenci zwrócili dobrowolnie. Stało się to zanim zdążyli je wydać. Tak zrobił m.in. Polski Instytut Rozwoju Społecznego i Gospodarczego, który oddał blisko 1,5 mln zł, Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej Im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego, który zwrócił milion złotych czy Muzeum Regionalne, oddając ponad pół miliona złotych.
Pierwsza z instytucji ostatecznie nie kupiła nieruchomości, na którą dostała dofinansowanie. Dwie kolejne zrezygnowały z zakupu wyposażenia do swoich siedzib. Kwoty pozostałych zwrotów nie są już tak imponujące. Wynoszą od 10 do 300 tys. zł. Obecnie spośród 40 organizacji, które otrzymały wsparcie z MEiN, środki zwróciło siedem.
Pod lupę wzięliśmy kilka organizacji z województwa lubelskiego, które otrzymały wysokie dofinansowanie z "Willi plus". To właśnie w stosunku do nich politycy rządzącej koalicji mieli dużo zastrzeżeń. Dlaczego? Bo to okręg wyborczy ministra Czarnka, który decydował o rozdzielaniu środków. A znaczna część środków trafiła właśnie do organizacji z Lubelszczyzny.
Kontrowersyjny ksiądz z milionową dotacją
Jedną z organizacji, która otrzymała ogromne wsparcie, jest fundacja "Pod Damaszkiem". Z ministerstwa dostała blisko milion złotych na zakup lokalu o powierzchni 88 metrów kwadratowych w apartamentowcu blisko centrum Lublina przy ul. Sowińskiego. Powstała w nim Akademia Prawdy, Dobra i Piękna im. św. Ojca Pio. Mają tam się odbywać zajęcia edukacyjne dla dzieci. Akademia prowadzi też zapisy na pielgrzymki po całym świecie.
Fundację "Pod Damaszkiem" założył ks. Mirosław Matuszny. To kontrowersyjny duchowny z Lublina, który od lat zaciekle walczy ze środowiskami LGBT, a marsz równości nazwał "sodomickim terrorem". W mediach społecznościowych o obecnym rządzie pisze "koalicja 13 grudnia" i przekazuje wpisy polityków Konfederacji. Niedawno wygrał proces o zniesławienie z ministrą ds. równości Katarzyną Kotulą. W czasie strajków kobiet po zaostrzeniu prawa aborcyjnego porównywał ją na swoim profilu do młodzieżówki Hitlerjugend. Grafikę opatrzono hasłem: "Faszyzm, wczoraj i dzisiaj".
Gdy zaczęła się pandemia, ks. Matuszny wpadł na pomysł samotnych procesji przez centrum Lublina, podczas których modlił się o "oddalenie zarazy". Gdy opisały to media, metropolita lubelski abp Stanisław Budzik zakazał proboszczowi procesji. Później ks. Matuszny został przeniesiony do parafii w podlubelskim Snopkowie. Pod jej adresem mieści się też siedziba fundacji "Pod Damaszkiem".
Ministra edukacji Barbara Nowacka w połowie ubiegłego roku na antenie TVN24 przekonywała, że podczas kontroli fundacja nie była w stanie przedstawić dowodów, że w lokalu przy ul. Sowińskiego prowadzone są zajęcia dla dzieci, a w dokumentacji z audytu są zapisy, że jest tam "kurz po remoncie". Szefowa MEN stwierdziła, że wzięcie miliona złotych na zakup nieruchomości, w której nic się nie dzieje "nie jest moralne i etyczne", a władze resortu "rozbił totalnie" zakup miejsca parkingowego przy lokalu.
Ksiądz Matuszny: oddaliśmy pieniądze na miejsce postojowe
Wydawało się więc, że kwestia odzyskania środków powinna być dość prosta. RadioZET.pl kilkukrotnie dopytywało w MEN, na jakim etapie jest sprawa. Wiceministra Joanna Mucha zapewniała nas, że przygotowywane jest wystąpienie dotyczące zwrotu dotacji. Jednak do tej pory nic takiego nie nastąpiło.
- Na żadnym etapie postępowania kontrolnego czy sprawdzającego ministerstwo nie zakwestionowało naszych działań w sprawie zakupu nieruchomości. Nie zwracało się do nas także w sprawie zwrotu dotacji na zakup lokalu. Otrzymaliśmy tylko wezwanie do zwrotu 25 tys. zł za miejsce parkingowe przed budynkiem. Opinie prawników w tej sprawie były podzielone, ale uznaliśmy, że nie będziemy dyskutowali z ministerstwem. I te pieniądze oddaliśmy dość szybko. Natomiast nie było żadnego wniosku czy pisma nakazującego fundacji zwrot dotacji na zakup lokalu - mówi RadioZET.pl ks. Mirosław Matuszny, przewodniczący rady Fundacji Pod Damaszkiem.
Odnosi się też do zarzutów o to, że w lokalu przez długi czas nie były prowadzone zajęcia edukacyjne. - Zakupiony przez fundację lokal wyposażyliśmy własnym kosztem. Cały czas prowadzone są tam działania przewidziane projektem. To korepetycje, konsultacje dla dzieci, konwersacje językowe. Poszerzamy nieustannie bazę przedmiotów, z których oferujemy wsparcie dzieciom. Oferujemy też poradnictwo psychologiczne, poradnictwo mediacyjne. W naszej opinii dotację wykorzystaliśmy prawidłowo. Mamy wszystko dobrze udokumentowane. Są zdjęcia, podziękowania ze strony rodziców, domu dziecka - dodaje ks. Matuszny.
Pytaniami o to, czy fundacja zamierza zwrócić dotację, jest zdziwiony. Jak twierdzi, nie ma takiego planu, zwłaszcza że prowadzone są działania, które zadeklarowano we wniosku. Z zestawienia przesłanego nam przez MEN wynika, że fundacja "Pod Damaszkiem" zwróciła łącznie prawie 88 tys. zł. Nad wejściem do lokalu widnieje tablica, na której można przeczytać, że dofinansowanie z budżetu państwa wyniosło łącznie 917 820,61 zł. Ministerstwo pytane przez nas o tę fundację tłumaczy, że kontrola w niej trwa.
Związek łowiecki: trwa wymiana korespondencji
Milion złotych w ramach "Willi plus" otrzymał też okręgowy oddział Polskiego Związku Łowieckiego w Zamościu. Środki były przeznaczone na remont budynku przy ul. Źródlanej w Zamościu i urządzenie w nim Ośrodka Edukacji Ekologicznej. Tym razem ministra Mucha wymieniła PZŁ w Zamościu jako jedną z organizacji, którą trzeba szczegółowo sprawdzić. Ale rok po tych zapowiedziach znów niewiele się wydarzyło.
- Do dziś nie otrzymaliśmy żadnego pisma z Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczącego zakończenia sprawy. Ani pozytywnego, ani negatywnego. Trwa wymiana korespondencji. Natomiast nikt nie domagał się od nas zwrotu całej dotacji ani jej części. Projekt został zrealizowany i rozliczony do końca 2023 roku, czyli jeszcze przed tym, jak objąłem funkcję łowczego okręgowego. Natomiast teraz to ja muszę się tłumaczyć ze wszystkich działań poprzednika. Zarówno przed MEN, CBA, jak i Krajową Administracją Skarbową. Obecnie trwa kilka kontroli, jesteśmy proszeni o wysłanie wyjaśnień. Wszystko ciągnie się chyba od kwietnia ubiegłego roku i dotychczas, mimo takiego szczegółowego sprawdzania, nie dopatrzono się żadnych uchybień z naszej strony - mówi RadioZET.pl Jarosław Kuchta, łowczy okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Zamościu.
Swoją funkcję pełni od lipca ubiegłego roku. Objął ją już po tym, gdy związek dostał pieniądze i je rozliczył. Jak dowiadujemy się od MEN, na początku kwietnia PZŁ w Zamościu został wezwany do "przedłożenia dodatkowych wyjaśnień dotyczących rozliczenia dotacji.” Kuchta zapowiada, że PZŁ je przedłoży. Ale liczy na to, że dotacji nie będzie trzeba zwracać.
- Wykonaliśmy działania, do których się zobowiązaliśmy. Dotacja została skrupulatnie rozliczona. Pieniądze, które otrzymaliśmy, nie zostały wydane na żadne prywatne inwestycje czy wycieczki. Cały czas prowadzimy tu zajęcia dla dzieci, dla młodzieży. Staramy się je zainteresować, odciągnąć od komputerów. Na przykład były u nas dzieciaki z Głuchołazów (miasto zniszczone podczas ubiegłorocznej powodzi - przyp. red.), z innych terenów popowodziowych. Ten ośrodek działa, funkcjonuje i mam nadzieję, że będzie funkcjonował jeszcze lepiej - dodaje Jarosław Kuchta. Kontrola trwa.
1,5 mln zł na komputery dla katolickiego liceum
Wszystko wskazuje na to, że dotacji zwracać nie będzie musiało stowarzyszenie Anthill z Lublina, które otrzymało 1,5 mln zł na zakup komputerów, laptopów i projektorów multimedialnych dla XXI Liceum Ogólnokształcącego im. św. Stanisława Kostki w Lublinie. To popularne w mieście katolickie liceum. W stowarzyszeniu Anthill pracuje wiele osób związanych z lubelską kurią. Ministerstwo kierowane przez Przemysława Czarnka wsparło stowarzyszenie wieloma grantami. W 2022 roku było to ponad 2,2 mln zł (w tym 1,5 mln z Willi plus). Rok później - blisko 900 tys. zł.
Projekt zakupu komputerów i projektorów dla lubelskiego liceum negatywnie ocenili eksperci. W opinii możemy przeczytać, że w przypadku przyznania dotacji "zostałaby złamana zasada gospodarności i racjonalności wydatkowania środków publicznych". Nowe kierownictwo MEN także miało zastrzeżenia do projektu. Przeprowadzono audyt, domagano się wyjaśnień. Miał być wniosek o zwrot dotacji. Ale wygląda na to, że tak się nie stanie. - Na początku roku dostaliśmy wystąpienie pokontrolne z MEN. Wynika z niego, że dotacja została rozliczona zgodnie z przepisami, że wszystko jest ok. Projekt został zrealizowany, sprzęt jest użytkowany przez uczniów i nauczycieli - mówi RadioZET.pl Bartosz Niewiadomski, prezes stowarzyszenia Anthill.
Resort edukacji potwierdza, że kontrola w stowarzyszeniu Anthill się zakończyła. "Stowarzyszenie poinformowało MEN o przyjęciu do wiadomości zaleceń pokontrolnych i zobowiązało się do ich wdrożenia" – wyjaśnia nam MEN. A z naszych ustaleń wynika, że obecnie żadna z organizacji, które otrzymały wsparcie w ramach Willi plus, zwracać środków już nie zamierza. Licznik zatrzymał się więc na wspomnianych 3,5 mln zł, o których rok temu mówiła ministra Mucha.
Co teraz zrobi ministerstwo? "Wszystkie działania podejmowane przez MEN mają na celu doprowadzenie do sytuacji, że każdy beneficjant programów byłego ministra edukacji i nauki, który nienależnie otrzymał dotację lub nieprawidłowo dokonał jej rozliczenia, zwrócił środki do budżetu państwa." - czytamy w odpowiedzi z Wydziału Informacyjno-Prasowego MEN, na którą czekaliśmy ponad miesiąc.
Dlaczego, mimo publicznych zapowiedzi, rozliczanie "Willi plus" trwa tak długo? - W świetle kamer oskarżenia rzuca się łatwo. Ale później trzeba udowodnić, że coś było niezgodne z prawem. Program był tak skonstruowany i dawał taką swobodę ministrowi, że trudno będzie zarzucić mu złamanie prawa. MEN także ma bardzo ograniczone pole manewru. Może domagać się zwrotu dotacji w ramach postępowania administracyjnego. Ale beneficjenci mogą się od tych decyzji odwoływać lub je podważać. Procedury będą więc trwały i trwały, jak to w Polsce, a efekt może być mizerny. Odzyskanie tych pieniędzy może okazać się niezwykle trudne - mówi osoba znająca kulisy rozliczania "Willi plus".
Czym była "Willa plus"?
Program tzw. Willa plus to była jedna z najgłośniejszych afer rządów Prawa i Sprawiedliwości. Dziennikarze TVN24 dwa lata temu ujawnili, w jaki sposób Ministerstwo Edukacji i Nauki, kierowane przez Przemysława Czarnka, rozdało 40 mln zł. Pieniądze w ramach konkursu "Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania" trafiły do wielu organizacji, które nie miały doświadczenia w prowadzeniu takiej działalności.
Duża część z nich była powiązana z politykami PiS, ale też kościołem czy myśliwymi. Beneficjenci programu kupowali za nie okazałe wille czy luksusowe apartamenty. Stąd potoczne określenie programu. Część środków przekazano mimo negatywnej opinii ekspertów. Ówczesna opozycja zapowiadała, że po dojściu do władzy rozliczy polityków PiS. Programem "Willa plus" zajęło się kilka instytucji.
Śledztwo w kierunku art. 231 kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień) prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Jest to śledztwo w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom. Krytyczny raport wydała Najwyższa Izba Kontroli, która w połowie 2023 roku uznała, że MEiN niezgodnie z prawem przekazał aż sześć milionów złotych. Po zmianie rządu o zwroty dotacji występowało Ministerstwo Edukacji Narodowej. Na początku lutego tego roku MEN zostało wsparte przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, które wszczęło kontrolę dotyczącą programu.
"Celem obowiązującego porozumienia pomiędzy MEN a CBA jest współpraca w zakresie koordynowania działań i wymiany informacji dotyczących Programów: "Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania" oraz "Inwestycje w Oświacie". Czynności kontrolne zostały przewidziane do realizacji do 4 maja 2025 r." - informowało 4 lutego MEN.
Śledztwo w sprawie ewentualnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych nadal się toczy. Prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, informuje RadioZET.pl, że nie należy się spodziewać jego szybkiego zakończenia. To efekt złożenia kolejnego zawiadomienia. Na początku tego roku zrobiła to wiceministra edukacji Joanna Mucha. Z koeli kontrola CBA ma potrwać do 4 maja.
Zwroty dotacji w ramach programu "Willa plus"
Poniżej przedstawiamy listę siedmiu organizacji, które zwróciły całość lub część dotacji przyznanej w ramach programu "Willa plus":
1. Muzeum Regionalne w Kutnie - 523 665,00
2. Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej Im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego w Warszawie - 1 000 000,00
3. Polski Instytut Rozwoju Społecznego i Gospodarczego z siedzibą w Warszawie - 1 450 000,00
4. Fundacja pod Damaszkiem - 87 874,39
5. Fundacja Na Rzecz Wspólnych Spraw Megafon - 300 000,00
6. Stowarzyszenie "U Mistrza Paderewskiego" w Ciężkowicach - 62 372,00
7 - Stowarzyszenie Zespół Dawnej Muzyki Polskiej "MUSICA ANTIQUA" z siedzibą w Poniatowej - 10 486,49
Łącznie - 3 434 397,88 zł
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET