`

"Na twarzy Putina pojawił się uśmiech". Wrze po słowach Sikorskiego

2 min. czytania
19.11.2025 13:40
Obserwuj nas na Google

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz skomentował sejmowe wystąpienie Radosława Sikorskiego. Jego zdaniem szef MSZ atakuje "nie Federację Rosyjską, nie Władimira Putina, tylko polskiego prezydenta". - Panie ministrze, proszę się opamiętać - zaapelował Przydacz.

Sikorski
fot. Wojciech Olkuśnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Marcin Przydacz ocenia wystąpienie Radosława Sikorskiego.
  • Dlaczego Władimir Putin miałby być zadowolony z obecnej sytuacji w Polsce.
  • Co prezydencki minister zarzuca szefowi MSZ w kontekście polskiej służby zagranicznej.

Przydacz o Sikorskim: na twarzy Putina pojawił się uśmiech

W środę na konferencji prasowej Marcin Przydacz odniósł się do sejmowego wystąpienia  Radosława Sikorskiego na temat ostatnich aktów dywersji na kolei. Szef MSZ odnosił się też do postawy oraz wypowiedzi polskiego prezydenta i opozycji, których oskarżył m.in. o "przygotowywanie gruntu pod wyjście z Unii Europejskiej". Dyrektor prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej zauważył, że żyjemy w "bardzo niespokojnych i niestabilnych czasach". W jego ocenie celem tych działań jest "przetestowanie naszych zdolności do obrony", jak również "próba skłócenia wewnętrznie Polaków [...], napuszczenia jednych na drugich".

- Gdy dzisiaj Władimir Putin ogląda wystąpienie polskiego ministra spraw zagranicznych, to myślę że pojawił się na jego twarzy uśmiech, że pojawiają się też oklaski. Bo właśnie o to chodziło Putinowi i Rosji, by napuszczać Polaków jednych na drugich, by w sytuacji, w której jesteśmy w zagrożeniu - trzeba to sobie wprost powiedzieć - zamiast zajmować się ujęciem sprawców i zabezpieczaniem polskiej infrastruktury, w tym infrastruktury krytycznej, minister polskiego rządu atakuje kogo? Nie Federację Rosyjską, nie Putina, tylko atakuje polskiego prezydenta - stwierdził doradca Karola Nawrockiego. 

Redakcja poleca

- Panie ministrze, proszę się opamiętać. To nie jest czas na kłótnie, to nie jest czas na pańskie wewnętrzne emocje - zaapelował. Zaznaczył ponadto, że "tak, prezydent jest zobowiązany do współpracy z rządem, tak jak i rząd z prezydentem" i że głowa państwa "ma swoje kompetencje w zakresie polityki międzynarodowej, także i polityki wewnętrznej i również rząd ma takie kompetencje", dlatego "trzeba ze sobą współpracować".  

"Sikorski sparaliżował polską służbę zagraniczną"

Zdaniem Przydacza wypowiedź Sikorskiego w Sejmie była próbą ataku na prezydenta Nawrockiego w celu "odwrócenia uwagi opinii publicznej od nieudolności polskiego rządu" i podległych mu służb w zakresie ostatniego aktu dywersji na kolei. - Apelujemy do strony rządzącej, by się opamiętała i zaczęła współpracować, by przestrzegała konstytucji, bo jeśli dzisiaj słyszę w Sejmie, że cytowany jest artykuł 133, to szkoda, że pan minister nie zacytował ustępu drugiego, który mówi, że Prezydent RP mianuje i odwołuje ambasadorów - powiedział szef prezydenckiego BPM. Ocenił przy tym, że Sikorski "sparaliżował polską służbę zagraniczną". 

Według współpracownika Nawrockiego to, że dywersantom udało się uciec z kraju, jest odpowiedzialnością premiera Donalda Tuska, Sikorskiego oraz ministra-koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. - Dziś próbuje się odwracać uwagę od tej dyskusji i nieudolności tego rządu rozniecaniem kłótni i wpisywaniem się tak naprawdę w scenariusz pisany w Moskwie. Tam chcą, byśmy się wewnętrznie kłócili i obrzucali inwektywami. I w ten scenariusz wpisał się szef MSZ - podsumował. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET