Nawrocki wpadł w pułapkę PiS? "Ludzie uwierzyli w propagandę"
Karol Nawrocki w sondażach rywalizuje aktualnie o drugie, a nie pierwsze miejsce. O przyczynach jego mało jak dotąd skutecznej kampanii rozmawiali w podcaście "Podejrzani Politycy" Błażej Makarewicz z RadioZET.pl i Tomasz Walczak z "Super Expressu". Ich zdaniem operacja pt. "kandydat obywatelski" przyniosła odwrotne skutki i okazała się nieświadomie zastawioną pułapką na swojego nominata.
- W ostatnich sondażach Sławomir Mentzen nie tylko zbliża się do Karola Nawrockiego, ale nawet go wyprzedza
- Taktyka PiS polegająca na przedstawianiu Nawrockiego jako "kandydata obywatelskiego" może okazać się przeciwskuteczna - ocenia Tomasz Walczak z "SE"
- Dziennikarz zauważa, że polityka PiS z ostatnich tygodni sugeruje, że partia ta po wyborach stanie się Konfederacją-bis
Wyborcy PiS nie chcą "kandydata obywatelskiego"?
Kampania prezydencka i sondażowa rywalizacja między Karolem Nawrockim a Sławomirem Mentzenem była jednym z tematów ostatniego odcinka podcastu Radia ZET "Podejrzani Politycy". Przypomnijmy, że w kilku ostatnich badaniach kandydat Konfederacji nie tylko zbliżył się do kandydata popieranego przez PiS, ale nawet go wyprzedził. Nawrocki miał walczyć o prezydenturę z Trzaskowskim, a obecnie musi robić wszystko, aby najpierw wejść do drugiej tury.
Dlaczego dotychczasowa kampania Karola Nawrockiego nie przynosi oczekiwanych rezultatów? - Oni chyba byli przekonani, że takie poparcie twardego elektoratu PiS, to nawet jakby krowę wystawili, to ona będzie miała to poparcie. Okazało się, że ten elektorat ok. 30 proc. PiS nie jest aż tak "ciemnym ludem", jakby go chcieli widzieć politycy tej partii - uważa Tomasz Walczak z "Super Expressu".
Jego zdaniem operacja polegająca na przedstawianiu Nawrockiego jako "kandydata obywatelskiego", mogła w praktyce okazać się przeciwskuteczna. - Inna sprawa, trochę będę ironizował, ale ludzie uwierzyli w propagandę PiS, że to nie ich kandydat, a "kandydat obywatelski". Więc spora część elektoratu uznała, że nie jest ich - stwierdził Walczak. Czyżby zagranie z "kandydatem obywatelskim" okazało się nieświadomie zastawioną pułapką na swojego nominata?
Litania prawicowych fantazji, która nie działa
- Okoliczności też nie sprzyjają PiS - przekonywał dziennikarz "SE". - Gdyby ludzie rzeczywiście byli zmęczeni rządami Tuska i tej koalicji 15 października, to w zasadzie Karol Nawrocki mógłby zagrać w tej kampanii. Pamięć o rządach PiS jest jednak dalej dość silna, więc nie wygląda na to, żeby miało to zażreć. Trochę się miotają.
Tomasz Walczak przypomniał konwencję programową Karola Nawrockiego, która była jego zdaniem zaadresowana wyłącznie do zdecydowanego wyborcy prawicy. - Dwie godziny przemawiał Karol Nawrocki i to była taka litania fantazji prawicowych, różnych obietnic, które są miłe dla ucha twardego elektoratu. I wydawałoby się, że skoro już zainwestowali, żeby odpuścić walkę o wyborców centrowych, a pójść w twardy elektorat prawicowy, to może to zadziałać. Ale na razie nie wygląda, żeby to działało - komentował.
Błażej Makarewicz z RadioZET.pl ocenił, że sztabowcy Nawrockiego zmienili taktykę i prowadzą w tej chwili kampanię metodą na "klona". - Nawrocki nie walczy już o pierwszą turę, a wyłącznie o drugą, gdzie na wagę złota będzie poparcie innego prawicowego kandydata. Kampania metodą „na klona” Sławomira Mentzena ma przekonać wyborców Konfederacji, że to Nawrocki jest dla nich naturalnym, oczywistym drugim wyborem i że ze spokojną głową mogą oddać na niego głos w drugiej turze - skomentował.
Po wyborach Konfederacja-bis w postaci PiS?
Tomasz Walczak zauważył, że rosnące poparcie Konfederacji jest kolejnym problemem PiS. - Jest też Konfederacja, która wstawiła nogę między drzwi i okazuje się, że to jej rośnie, kosztem głównie PiS. W "SE" już jakiś czas temu zbadaliśmy, ilu wyborców PiS gotowych jest głosować na kandydata Konfederacji i to było chyba 17 proc. wyborców PiS. To jest bardzo dużo - podkreślił dziennikarz.
Na szczęście PiS i Karola Nawrockiego mamy obecnie marzec i do wyborów prezydenckich pozostały jeszcze dwa miesiące. W tym czasie wiele może się jeszcze zmienić, a jak pokazywały kampanie z poprzednich lat, także duża popularność Konfederacji może do dnia głosowania wyparować.
Tomasz Walczak zauważył ponadto, że "PiS się konfederatyzuje". - Partia, która w wielu kwestiach była radykalnie prawicowa, ale np. w sprawach społecznych była socjalna, dzisiaj mówi: obniżajcie podatki, mniej państwa, trzeba uwolnić energię Polaków. To jest taki język Konfederacji. Mam wrażenie, że po tych wyborach będziemy mieli nie PiS-bis w postaci Konfederacji, tylko Konfederację-bis w postaci PiS-u - stwierdził.
Źródło: Radio ZET/ Podejrzani politycy
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET