Obajtek w prokuraturze, krzyki przed budynkiem. "Panie Danielu, kochamy pana"
Daniel Obajtek pojawił się w środę przed budynkiem warszawskiej prokuratury, gdzie ma zostać przesłuchany. Byłemu prezesowi PKN Orlen, a obecnie europosłowi PiS towarzyszyli tam jego zwolennicy. Stojąca przed siedzibą prokuratury grupa skandowała "murem za Obajtkiem".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty może usłyszeć Daniel Obajtek.
- Dlaczego Orlen miał wynająć prywatnego detektywa.
- Którzy politycy mieć być inwigilowani na zlecenie Orlenu.
- Co mówi Marcin Kierwiński o zarzutach dotyczących inwigilacji.
Obajtek w prokuraturze, przed budynkiem jego zwolennicy
Daniel Obajtek pojawił się w środę 12 listopada przed budynkiem Prokuratury Regionalnej w Warszawie, gdzie ma zostać przesłuchany. Europoseł PiS, a w latach 2018-24 prezes PKN Orlen może jeszcze tego samego dnia usłyszeć zarzuty w związku z wynajęciem firmy detektywistycznej przez kierowany przez siebie w czasach rządów PiS koncern naftowy. Według prokuratury wynajęty przez spółkę detektyw nie zajmował się sprawami Orlenu, a m.in. politykami ówczesnej opozycji.
Jak ustalił dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski, w raportach detektywa znalazły się twierdzenia, jakoby obecny szef MSWiA Marcin Kierwiński kierował grupą działającą przeciw Obajtkowi. Kierwiński odpiera te zarzuty. - Za pieniądze publiczne Obajtek inwigilował posłów opozycji, którzy zadawali trudne dla niego pytania. Zbierano także informacje o mojej żonie, o zakupie prywatnego mieszkania - tłumaczył w Radiu ZET minister. Były szef Orlenu uważa, że działał zgodnie z prawem.
Obajtek w prokuraturze
Obajtkowi przez siedzibą prokuratury towarzyszyła grupa jego zwolenników, którzy skandowali m.in.: "murem za Obajtkiem" oraz "Panie Danielu, kochamy pana". On sam zareagował na te słowa. - Dziękuję, że jesteście, że doceniacie dorobek naszego narodowego koncernu, że broniliśmy polskiej gospodarki. Stawia mi się zarzuty. Za co? Za to, że śmiałem rozkułaczyć firmy pośredniczące w handlu ropą - mówił Obajtek, a zgromadzeni wokół sympatycy krzyczeli "hańba".
Politycy inwigilowani na zlecenie Orlenu
Prywatny detektyw Wojciech K. w raportach z inwigilacji polityków prowadzonej na zlecenie Orlenu miał przedstawiać Marcina Kierwińskiego jako kierującego grupą odpowiedzialną za ataki medialne na Daniela Obajtka w czasie, kiedy obecny europoseł PiS kierował Orlenem - wynika z ustaleń Radia ZET. Paliwowy gigant miał zapłacić za pracę detektywa dwa razy po 196 tysięcy złotych.
Wojciech K. od lipca 2021 do 31 grudnia 2021 miał śledzić, oprócz Marcina Kierwińskiego, także innych polityków PO – Roberta Kropiwnickiego, Jana Grabca i Andrzeja Halickiego. Miał inwigilować również Mirosława J., który w części dokumentów prokuratury jest przedstawiany jako pracownik Najwyższej Izby Kontroli.
Źródło: Radio ZET/Mariusz Gierszewski/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET