Tak koalicja chce ominąć Nawrockiego i „odbić” TK. Aż huczy o planie ws. Berka
Maciej Berek - po tym, jak Sejm wybrał go na sędziego Trybunału Konstytucyjnego - czeka na zaproszenie od prezydenta. Z wypowiedzi współpracowników Karola Nawrockiego oraz jego dotychczasowych decyzji wynika, że trzeba brać pod uwagę scenariusz, w którym głowa państwa nie odbierze od Berka ślubowania. Onet ujawnia plan B, który koalicja rządowa przygotowała, gdyby sprawy potoczyły się właśnie tym torem.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Maciej Berek został wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm, a teraz czeka na zaprzysiężenie od prezydenta Karola Nawrockiego, który może tego nie zrobić ze względu na wątpliwości natury prawnej.
- W razie odmowy zaprzysiężenia przez prezydenta, Berek planuje złożyć przysięgę w Sejmie, co jednak nie zostanie uznane przez prezesa TK, Bogdana Święczkowskiego, co utrudni mu pełnienie funkcji.
- Rządząca koalicja może próbować "odbić" Trybunał poprzez uchwalenie zmian w jego strukturze, co wymagałoby zebrania kworum i potencjalnego przesunięcia kompetencji od prezesa TK.
Maciej Berek wybrany na sędziego TK. Co zrobi Nawrocki?
Maciej Berek został w piątek wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Były minister ds. wdrażania programu rządu, nazywany „prawą ręką Donalda Tuska”, został poparty przez większość posłów koalicji rządzącej. Teraz czeka na ruch Karola Nawrockiego, który - zgodnie z konstytucją - ma obowiązek odebrać od niego ślubowanie. - Trwają analizy, co do zaprzysiężenia Macieja Berka. Wiemy, że są duże wątpliwości - mówił niedawno w Kanale Zero szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
Powyższa wypowiedź wedle dużej części komentatorów interpretowana jest dość jednoznacznie: prezydent prawie na pewno nie odbierze od Berka ślubowania. Jedna osoba z kręgów TK mówi wręcz w rozmowie z Onetem, że Pałac „szuka pretekstu, by tego nie zrobić”, podobnego zdania jest pozostała siódemka sędziów, którzy wybrani zostali przez Sejm obecnej kadencji. Tylko od trójki z nich Nawrocki odebrał przysięgę, pozostała czwórka nie została nawet przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego dopuszczona do orzekania.
- Berek czekać na pewno nie będzie, nie zmarnuje miesiąca. Po prostu odczeka maksymalnie 14 dni, a potem złoży ślubowanie w Sejmie. Albo wyśle prezydentowi notarialnie potwierdzoną rotę ślubowania. Chociaż pewnie pójdzie do Sali Kolumnowej w Sejmie, żeby to ładnie wyszło, tak jak było w przypadku czworga tych sędziów, których prezydent zignorował - twierdzi informator Onetu. Co, jeśli faktycznie w ciągu dwóch tygodni były minister nie doczeka się zaproszenia z Krakowskiego Przedmieścia?
Wówczas rzeczywiście złoży ślubowanie w Sejmie, ale dla głowy państwa i prezesa TK nie będzie „legalnym” sędzią. Nie dostanie od Święczkowskiego gabinetu, spraw do rozpoznania ani nawet wejściówki czy dostępu do skrzynki mailowej. Może być zmuszony do koczowania w holu na Szucha, jak Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski i Marcin Dziurda, z którymi prezydent się nie spotkał. Jak jednak podkreśla Onet, przypadek Berka jest inny niż powyższej czwórki.
Przypadek Berka inny niż sytuacja pozostałych sędziów
Jest on bowiem ósmym członkiem TK wybranym przez obecną większość sejmową, co sprawia, że obóz rządowy - patrząc po licznie nominatów - zyskuje w tym momencie przewagę 8 do 7 nad sędziami z nadania PiS. Zwykła większość w TK może przegłosować np. uchylenie immunitetu Święczkowskiemu i objęcie kierownictwa nad organem przez najstarszą stażem osobę, czyli Annę Korwin-Piotrowską. Jest tylko jeden problem: taką uchwałę można przegłosować jedynie podczas Zgromadzenia Ogólnego TK, które zwołać może prezes Trybunału. Można się domyślić, dlaczego Święczkowski nie zrobił tego w tym roku ani razu.
Żeby ominąć przepis o prezesie jako inicjatorze ZO, musiałoby się zebrać kworum, które przekracza liczbę ośmiu sędziów. Oznacza to konieczność dokooptowania do całej operacji także części nominatów PiS, którym np. nie po drodze ze Święczkowskim. To prowadzi nas do koncepcji lansowanej przez część ekspertów (np. prof. Wojciecha Sadurskiego), polegającej na zwołaniu obrad TK poza siedzibą na Szucha. Taki scenariusz wyklucza jednak jeden z sędziów, który w rozmowie z Onetem przekonywał, że TK „i tak ma zszarganą reputację” i „gdyby pojawiły się dwa trybunały, ludzie by tego nie zrozumieli”.
Jaki jest plan B ws. TK i Święczkowskiego?
Jak w takim razie przedstawia się plan koalicji rządzącej na „odbicie” Trybunału w przypadku braku możliwości odebrania przez Berka ślubowania od prezydenta? Onet przytacza koncepcję o możliwym zaangażowaniu policji, która mogłaby umożliwić niedopuszczanym przez Święczkowskiego sędziom wejście do budynku. „Za to grozić może nawet do pięciu lat więzienia z art. 224 kodeksu karnego. Zgodnie z interpretacjami części prawników Święczkowskiego, w chwili popełniania tego czynu, czyli odmawiania sędziom wejścia do budynku, nie chroniłby immunitet, byłoby to bowiem działanie na gorącym uczynku” – czytamy w artykule.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET