"To kara za złe wyniki". Resort ucina pieniądze, "uderza w najbardziej potrzebujących"
Koniec pieniędzy na edukację domową - taką decyzję podjął resort, który argumentuje, że ta forma nauki jest tańsza niż tradycyjna. Zdaniem nauczycieli to kara za złe wyniki szkoły w chmurze. Zwracają też uwagę, że nowe przepisy uderzą w najbardziej potrzebujących uczniów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego ministerstwo obcięło finansowanie edukacji domowej.
- Jak zmiany w finansowaniu dotkną rodziny korzystające z nauki domowej.
- Co mówią nauczyciele o wpływie nowych przepisów na potrzebujących uczniów.
- Które grupy uczniów najbardziej ucierpią na nowych przepisach.
MEN ucina finansowanie nauki domowej
Ministerstwo Edukacji zdecydowało się na obcięcie finansowania szkołom, które wspierają edukację domową. W ocenie resortu ta forma nauczania dzieci jest bowiem tańsza od tradycyjnej nauki. MEN argumentuje, że chodzi tu jedynie o sprawiedliwe rozdzielanie pieniędzy.
Nauka w domu tylko dla dzieci z najbogatszych rodzin
Zdaniem nauczycieli i ekspertów ta zmiana uderzy jednak w najbardziej potrzebujące dzieci i rodziny. Doprowadzi też do ograniczenia nauki poza szkołą, która wkrótce będzie dostępna tylko dla najbogatszych rodzin. Szkoły specjalizujące się w edukacji domowej już teraz bowiem wprowadzają opłaty za zajęcia dodatkowe.
Nowe przepisy uderzają w najbardziej potrzebujących uczniów
O sprawę pyta reporter Radia ZET Mateusz Kasiak. Nauczyciele, z którymi rozmawiał twierdzą, że jest to swego rodzaju kara za złe wyniki szkoły w chmurze, która jednak jest tylko częścią edukacji domowej.
W praktyce jednak nowe przepisy uderzą w uczniów - choćby tych z niepełnosprawnością lub z bardziej potrzebujących rodzin. - Matki najczęściej edukują te wielodzietne rodziny, poświęcają na to swój czas - mówi w Radiu ZET Gabriela Letnovska, wiceprezeska Fundacji Edukacji Domowej.
- To uczniowie w różnych kryzysach zdrowia fizycznego albo psychicznego, uczniowie neuroatypowi. To grupa, która bardzo często zmienia tryb nauki w trakcie roku szkolnego z różnych powodów. Najczęściej jest to dla nich konieczność, a nie fanaberia, jak niektórzy twierdzą - dodaje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET