`

Trzaskowski straci władzę w Warszawie? Tak wygląda procedura ws. prezydenta stolicy

3 min. czytania
26.06.2026 07:35
Obserwuj nas na Google

Rafał Trzaskowski uzyskał absolutorium od rady miasta, ale wciąż musi tłumaczyć się z afery wokół Szpitala Południowego. W międzyczasie powstała też inicjatywa, mająca na celu doprowadzenie do referendum odwoławczego. Co musi się stać, żeby urzędujący od 2018 roku prezydent Warszawy stracił władzę w stolicy?

Trzaskowski
fot. Adam Burakowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kontrowersje dotyczą Szpitala Południowego.
  • Dlaczego zawiązano Stołeczną Operację Referendalną.
  • Co jest wymagane do zwołania referendum w Warszawie.
  • Jak przebiegło poprzednie referendum w Warszawie.

Rafał Trzaskowski zostanie odwołany?

Rafał Trzaskowski może na chwilę odetchnąć z ulgą. Prezydent Warszawy podczas sesji rady miasta ostatecznie - po wielogodzinnych obradach i niekiedy bardzo burzliwych dyskusjach - uzyskał absolutorium. To jednak nie koniec, ponieważ nie milkną echa rozpalającej opinię publiczną od ponad tygodnia afery wokół Szpitala Południowego, gdzie były radny KO Dawid Kacprzyk - 28-letni lekarz bez specjalizacji - miał w ciągu roku zarobić 1,5 mln złotych. 

Oglądaj

Dodatkowo, jak ustalił portal Zero.pl, w placówce miał funkcjonować tzw. salonik VIP, czyli wydzielone pomieszczenie, będące elementem szybkiej ścieżki dla polityków KO i ich bliskich, którzy mogli liczyć na szybsze badania i zabiegi, niezależnie od kolejki. Głośnym echem odbił się także wywiad byłego ordynatora chirurgii w tym szpitalu dra Emila Jędrzejewskiego, który na antenie Kanału Zero przekonywał, że w wyniku błędów lekarskich w WSP dochodziło do śmierci pacjentów.

Czym jest Stołeczna Operacja Referendalna?

To wszystko sprawiło, że Trzaskowski - jako że nadzór nad lecznicą sprawuje miasto - musi się z tego tłumaczyć. Pojawił się na posiedzeniu rady miasta, zlecił kontrolę, dokonał również zmian w zarządzie Szpitala Południowego. Pojawiają się jednak głosy, że powinien ponieść za tę sprawę odpowiedzialność polityczną. W tym celu zawiązana została Stołeczna Operacja Referendalna - obywatelska inicjatywa w sprawie odwołania włodarza oraz rady miasta. 

Redakcja poleca

Inicjatorem tego przedsięwzięcia jest Maciej Wilk - prezes Fundacji Polskiego Rozwoju i stowarzyszenia #TakDlaCPK, zdecydowany przeciwnik działań obecnego rządu. Zapowiedział on, że za kilka tygodni na ulicach stolicy rozpocznie się zbiórka podpisów pod referendum odwoławczym. - Wierzymy, że tylko poprzez taki wstrząs, takim młodym obywatelskim zrywem jesteśmy w stanie wymóc zmiany w naszym mieście. Wielu powie, że ośmiornica jest za potężna, za silna, że nawet jak się zbierze podpisy, to do referendum nie dojdzie, ale to nas nie zwalnia z obowiązku, by spróbować – powiedział na czwartkowej konferencji prasowej.

Co musi się stać, żeby referendum było wiążące?

Przypomnijmy, że aby zwołać referendum, potrzebne są głosy 10 proc. puli wyborców w Warszawie, czyli ok. 132 tys. głosujących. Zarejestrowany w tym celu komitet ma 60 dni na zebranie podpisów, których ważność jest później weryfikowana. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych z kwietnia 2024 roku. To ok. 450 tys. osób.

W Warszawie odbyło się już jedno referendum w sprawie odwołania władz Warszawy - w październiku 2013 roku i dotyczyło ówczesnej prezydentki Hanny Gronkiewicz-Waltz. Główną przyczyną było niezadowolenie części mieszkańców i opozycji z jej decyzji. Inicjatorzy zarzucali jej m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci oraz opóźnienia w kluczowych inwestycjach (np. budowie metra i Mostu Północnego). Referendum okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji – do urn poszło jedynie 25,66 proc. uprawnionych, co nie spełniało wymaganego wówczas progu 30 proc

Z kolei 24 maja tego roku odbyło się referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz rady miasta. Aby referendum to było wiążące, w głosowaniu musiało uczestniczyć ponad 158, 5 tys. mieszkańców. Procentowo frekwencja wyniosła 29,99 proc. przy progu ważności 26,98 proc. Do urn poszło łącznie 176 tys. mieszkańców stolicy Małopolski, z czego aż 171,5 tys. zagłosowało za odwołaniem Miszalskiego.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET