Ustawa ws. SAFE zmierza na biurko prezydenta. Co zdecyduje Karol Nawrocki?
Ustawa dotycząca SAFE trafi w piątek na biurko prezydenta, ale Karol Nawrocki nie zamierza się spieszyć. Choć rząd liczy na błyskawiczną decyzję w sprawie, Pałac Prezydencki zapowiada konsultacje i analizy prawne. Kluczowym pytaniem pozostaje, czy ogromne pieniądze nie wiążą się z oddaniem części suwerenności w ręce urzędników z Brukseli.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są wątpliwości prezydenta Nawrockiego dotyczące ustawy SAFE.
- Dlaczego program SAFE jest istotny dla obecnej ekipy rządzącej.
- Kto będzie konsultował z prezydentem Nawrockim analizę ustawy SAFE.
- Co budzi obawy dotyczące zgodności ustawy SAFE z polskim interesem.
Nawrocki wciąż nie zdecydował ws. SAFE
Ustawa dotyczaca programu SAFE rozgrzewa sejmowe korytarze. Rządowy dokument jest już po poprawkach Senatu i wrócił do Sejmu, gdzie przechodzi kolejne analizy. Jeszcze w piątek ma trafić na biurko Karola Nawrockiego, a ekipa rządząca liczy na szybkie działanie głowy państwa, bo - jak mówią - na stole są do wzięcia duże pieniądze. Chodzi bowiem o 44 miliardy euro na inwestycje w bezpieczeństwo.
Problem w tym, że Karol Nawrocki nadal nie zdecydował, co zrobi z rządową ustawą. Zgodnie z przepisami na taką decyzję ma 21 dni. W związku z tym, że prezydent zdążył już wielokrotnie wyrazić swoje wątpliwości w tym temacie, to właśnie 3 tygodnie mogą okazać się czasem, który ekipa Donalda Tuska będzie musiała czekać na podpis lub weto.
- Pan prezydent nie podjął decyzji, bo ustawa jeszcze nie wyszła z Sejmu. Na jutro są przewidziane głosowania. Gdy dokument trafi na jego biurko, to zgodnie z konstytucją jest czas na jego przeanalizowanie - powiedział prezydencki minister Marcin Przydacz.
Przydacz: Prezydent będzie prowadził rozmowy z ekspertami
Zapewnił też, że prezydent będzie w tej sprawie dyskutował z ekspertami ds. wojskowości i obronności. - Ale także z prawnikami w zakresie konstytucyjności tych rozwiązań. Z ust najbardziej uznanych autorytetów prawnych słyszymy bowiem, że jest z tym problem - dodał.
- Prezydent, co do zasady, uważa, że wojsko powinno mieć jak najwięcej pieniędzy na zakup sprzętu, który powinien być kompatybilny z tym, który już dzisiaj w Polsce mamy. Dobrze by było, gdyby był też produkowany w kraju - powiedział Marcin Przydacz.
Podkreślił, że rodzi się jednak jedno pytanie. - O to, czy to rozwiązanie jest zgodne z polskim interesem i nie oddaje kompetencji poza nasze granice. Czyli słowem, czy w sprawie nie będzie decydował jakiś biurokrata w Brukseli. To w oparciu o te analizy pan prezydent podejmie decyzję - dodał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET