`

Ważna decyzja w sprawie PiS-owskiego prokuratora. Wszystkie grzechy Jerzego Ziarkiewicza

6 min. czytania
02.04.2025 14:55
Obserwuj nas na Google

Kilometrówki Czarneckiego, parasol ochronny nad bratem byłego komendanta głównego policji czy sprawa Romana Giertycha. Do prokuratury, której szefem był Jerzy Ziarkiewicz, trafiały ważne dla PiS śledztwa. Teraz Prokuratura Krajowa chce postawić mu zarzuty. To jednak może długo potrwać. Tymczasem zapadła inna ważna decyzja.

Jerzy Ziarkiewicz
fot. Adam Burakowski/East News
  • Do prokuratury kierowanej przez Jerzego Ziarkiewicza trafiały sprawy ważne dla PiS.
  • Prokuratura Krajowa chce postawić zarzuty prokuratorowi Ziarkiewiczowi. Najpierw trzeba jednak uchylić mu immunitet. To może zająć długie miesiące.
  • W środę zapadła ważna decyzja dotycząca przyszłości Jerzego Ziarkiewicza.

To właśnie do Prokuratury Regionalnej w Lublinie kierowanej przez Jerzego Ziarkiewicza trafiło wiele spraw, w których pojawiały się nazwiska najważniejszych osób w kraju. Były to śledztwa szczególnie ważne z punktu widzenia interesu Prawa i Sprawiedliwości.

Wśród nich można wymienić sprawę "kilometrówek" europosła Ryszarda Czarneckiego, czy brata byłego komendanta głównego policji Jarosława Szymczyka podejrzewanego o udział w grupie wyłudzającej VAT. Dzięki Ziarkiewiczowi Łukasz S. uniknął aresztu. Na drugim biegunie były sprawy zarzutów dla Romana Giertycha oskarżanego o przywłaszczenie 92 mln zł ze spółki Polnord i prowadzonego przez siedem lat śledztwa w sprawie rzekomej niegospodarności w stadninie koni w Janowie Podlaskim po zwolnieniu jej prezesa przez ludzi PiS.

Prokurator Ziarkiewicz, zaufany człowiek Zbigniewa Ziobry, ówczesnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, zaciekle ścigał przeciwników PiS. Z kolei sprawy kłopotliwe dla partii Jarosława Kaczyńskiego lądowały w "zamrażarce", którą był służbowy garaż na tyłach Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Prokuratura Krajowa chce postawić zarzuty Ziarkiewiczowi

Dziś to Ziarkiewicz ma problemy. W styczniu ubiegłego roku został odwołany z funkcji prokuratora regionalnego. Teraz Prokuratura Krajowa chce postawić mu poważne zarzuty. Dotyczą m.in. przekroczenia uprawnień, poświadczenia nieprawdy i ukrywania dokumentów. Chodzi o dwa śledztwa prowadzone w prokuraturze, której szefem był Ziarkiewicz.

Pierwsze dotyczy spółki Polimex-Mostostal. W jej sprawozdaniu miały się pojawić nieprawdziwe dane. Spółka wykazywała spory zysk, gdy w rzeczywistości miała problemy finansowe. Dzięki takiemu zabiegowi mogła ubiegać się o stumilionowy kredyt w banku.

Ziarkiewicz sporządził w tej sprawie kilkuzdaniową notatkę. Nie dołączył do niej żadnych dokumentów. Do prowadzenia sprawy wyznaczono też prokuratora referenta. Ten jednak bez dokumentów nie wiedział, co dalej robić. Spytał o to przełożonego, ale odpowiedzi nie uzyskał. Zwrócił więc akta z notatką Ziarkiewiczowi. Nie wiadomo, co się z nimi stało.

Redakcja poleca

W grudniu 2020 roku pracownicy sekretariatu zwrócili uwagę, że w systemie jest trwające ponad rok postępowanie sprawdzające. Szef prokuratury kazał odnotować w systemie, że zostało wszczęte w grudniu 2019 r., przedłużone w marcu 2020, a w grudniu 2020 połączone z innym postępowaniem. Według śledczych z PK Jerzy Ziarkiewicz podał nieprawdę, nie dopełnił obowiązków i przekroczył uprawnienia. Grozi za to do trzech lat więzienia.

"Prokurator Jerzy Z. oddał akta podręczne w lutym 2024 r. Akta główne do tej pory nie zostały odnalezione" - informował w oficjalnym komunikacie prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.

Zażalenie na zatrzymanie przeleżało ponad trzy lata

Druga sprawa dotyczy Przemysława M., byłego wiceprezesa Lotosu, w przeszłości polityka PiS. Gdy ten był prezesem spółki Varso, według śledczych mogło tam dojść do poświadczenia nieprawdy w wystawianiu faktur VAT.

M. był w tej sprawie nawet tymczasowo aresztowany. W połowie 2020 roku zatrzymano go ponownie i przedstawiono kolejne zarzuty. A prokurator Ziarkiewicz złożył wniosek o areszt. Sąd się zgodził, ale zastrzegł, że po wpłaceniu kaucji Przemysław M. będzie mógł wyjść na wolność. W efekcie M. przebywał na wolności.

Redakcja poleca

Pod koniec września 2020 prawnik Przemysława M. złożył zażalenie na postanowienie o zatrzymaniu. Składa się je za pośrednictwem prokuratury. Śledczy powinni przekazać je do sądu niezwłocznie. Zazwyczaj dzieje się to w ciągu siedmiu dni. Prokurator Ziarkiewicz osobiście zarejestrował je w systemie, ale nie przekazał do sądu. W prokuraturze przeleżało dokładnie trzy lata, trzy miesiące i 18 dni.

Przekazano je dopiero w lutym 2024 roku, już po wymianie Ziarkiewicza. Sąd w kwietniu 2024 uznał, że postanowienie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu Przemysława M. było bezzasadne. Mężczyzna nie przyznaje się do postawionych mu zarzutów.

Prokurator Ziarkiewicz zawieszony na kolejne pół roku

Do postawienia zarzutów byłemu Prokuratorowi Regionalnemu Jerzemu Ziarkiewiczowi konieczne jest uchylenie jego immunitetu. Wniosek w tej sprawie wydział spraw wewnętrznych PK przekazał do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego 13 lutego tego roku.

Jednak na razie w sprawie niewiele się wydarzyło. Została ona tylko zarejestrowana w sądowym rejestrze. "W sprawie nie został jeszcze wyznaczony termin jej rozpoznania. Sędzia sprawozdawca ma aktualnie w referacie 8 spraw tego samego rodzaju" - informuje RadioZET.pl Maciej Brzózka z zespołu prasowego Sądu Najwyższego.

Nie wiadomo, kiedy odbędzie się posiedzenie w tej sprawie. Może to zająć kolejne miesiące. Tymczasem Jerzy Ziarkiewicz cały czas jest zawieszony w pełnieniu obowiązków. Decyzję w tej sprawie podjął 3 października ubiegłego roku Adam Bodnar, minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Wówczas zawiesił Ziarkiewicza na sześć miesięcy. Prokurator nie może więc wykonywać żadnych czynności.

Termin zawieszenia mija 3 kwietnia. Prokurator Generalny chce wydłużyć zawieszenie prokuratora Ziarkiewicza. W środę sąd dyscyplinarny przychylił się do tego wniosku. Zdecydował o przedłużeniu zawieszenia o kolejne pół roku, do 3 października. Jerzy Ziarkiewicz może się odwołać od tej decyzji.

Jak Ziarkiewicz chronił ludzi związanych z PiS

Zarzuty, które chce postawić Jerzemu Ziarkiewiczowi Prokuratura Krajowa, mogą nie być jedynymi. Na początku roku przestawiono obszerny, 300-stronicowy raport dotyczący "spraw pozostających w zainteresowaniu opinii publicznej ze względu na ich przedmiot oraz charakter, prowadzonych i zakończonych w latach 2016-2023". To czasy rządów Zjednoczonej Prawicy.

Wątpliwości dotyczą prowadzenia 200 śledztw. Aż 27 z nich dotyczy spraw nadzorowanych przez pochodzącego z Zamościa Jerzego Ziarkiewicza, który za czasów PiS zrobił błyskawiczną karierę. Najpierw został szefem Prokuratury Okręgowej w Zamościu, a później Regionalnej w Lublinie. Tej drugiej podlegają jednostki z okręgu lubelskiego, radomskiego i siedleckiego.

Wśród nich są wspomniane przez nas kilometrówki Ryszarda Czarneckiego. Były europoseł na fikcyjnych dojazdach do Parlamentu Europejskiego miał zyskać prawie 860 tys. zł. Na przykład w zimie wpisywał przejazd kabrioletem z Jasła do Brukseli. Właściciel auta twierdził, że samochód wiele lat wcześniej został zezłomowany. Sprawa długo tkwiła w "zamrażarce" Ziarkiewicza. Dopiero po zmianie władzy Czarnecki został oskarżony.

W lubelskiej prokuraturze znalazła się też sprawa brata byłego komendanta głównego policji Jarosława Szymczyka (za rządów PiS), oskarżanego o udział w grupie przestępczej wyłudzającej podatek VAT. Grupa miała wyłudzić co najmniej 40 mln zł. Jednak mimo poważnych zarzutów prokurator Ziarkiewicz kazał śledczemu prowadzącemu postępowanie wycofać wniosek o areszt dla Łukasza S. Zrobił to na piśmie. I tylko w tym jednym przypadku. Pozostali podejrzani nie uniknęli tymczasowego aresztowania.

To może być dopiero początek problemów byłego prokuratora

Kierowana przez Ziarkiewicza prokuratura prowadziła też śledztwo w sprawie rzekomej niegospodarności w państwowej stadninie koni w Janowie Podlaskim. Rozpoczęło się ono w 2016 roku wkrótce po odwołaniu z funkcji Marka Treli, wieloletniego prezesa stadniny. To było jedno z pierwszych miejsc, gdzie wkroczyła "dobra zmiana".

Śledztwo trwało siedem lat i było kilkukrotnie przedłużane. Pierwszy z prokuratorów chciał je zamknąć po dwóch latach, ale wówczas do gry wkroczyli jego przełożeni. Decyzja nie pasowałaby do prowadzonej przez PiS narracji. Ówczesny minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel mówił, że osoby związane z hodowlą koni zostały zwolnione za "złodziejstwo".

Prokuratura zamawiała kolejne opinie biegłych, prosiła o pomoc międzynarodowe instytucje, m.in. Interpol czy FBI. Ostatecznie śledztwo umorzono. Stało się to dopiero po zmianie władzy, w grudniu 2023 roku.

Z dużym zaangażowaniem ścigano natomiast polityków opozycji. Tak było ze sprawą Romana Giertycha oskarżanego o rzekome przywłaszczenie ponad 92 mln zł na szkodę giełdowej spółki Polnord. Prokuratorzy z Lublina chcieli, by polityka aresztować. Nie zgadzały się jednak na to sądy. Kiedy Giertych ogłosił start w wyborach z list Koalicji Obywatelskiej, śledczy z Prokuratury Regionalnej w Lublinie zdecydowali o rozszerzeniu mu zarzutów. Ale po wyborach śledztwo w części dotyczącej Giertycha umorzono.

Takich spraw było więcej, a prokuratura nie wyklucza kolejnych kroków wobec prokuratora Ziarkiewicza. "Wielowątkowe śledztwo jest nadal kontynuowane. Część wątków dotyczy innych czynów byłego Prokuratora Regionalnego w Lublinie, nieobjętych niniejszym wnioskiem" - informował prokurator Nowak.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET