1,5 promila po pięciu godzinach. Co działo się po zgłoszeniu gwałtu przez policjantkę?
Policjant podejrzany o gwałt na policjantce miał około 1,5 promila alkoholu we krwi, gdy został przebadany 5 godzin po zakrapianej imprezie w policyjnym koszarowcu – ustalił dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski. Udało nam się minuta po minucie odtworzyć przebieg zdarzeń w tej głośnej sprawie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były okoliczności gwałtu podczas imprezy w Piasecznie.
- Jak zareagowali policjanci po zgłoszeniu gwałtu przez pokrzywdzoną.
- Kiedy i jak doszło do oficjalnego zatrzymania podejrzanego policjanta.
- Kto i kiedy został poinformowany o podejrzeniu gwałtu na komendzie.
Gwałt na komendzie w Piasecznie. Przebieg zdarzenia
Według naszych informatorów alkoholowa impreza zorganizowana w ostatni weekend na terenie oddziału prewencji w podwarszawskim Piasecznie, w której mieli brać udział dowódca kompanii i dowódca plutonu IX Kompanii Oddziału Prewencji Policji w Warszawie, skończyła się około godziny 3 nad ranem. Mniej więcej o tej porze miało dojść do domniemanego gwałtu, o który jest podejrzany dowódca kompanii.
Jak się dowiedzieliśmy, wtedy właśnie młoda policjantka wybiegła z jednego z pomieszczeń i „zniknęła” gdzieś w budynku. O tym, że została zgwałcona, miała opowiedzieć potem swoim kolegom policjantom.
Z ustaleń Radia ZET wynika, że o godz. 5.30, a więc mniej więcej dwie i pół godziny po zdarzeniu, do dyżurnej policjantki Oddziału Prewencji Policji zgłaszają się dwaj policjanci z informacją o tym, co się stało. Dokładnie po 9 minutach dyżurna powiadamia telefonicznie zastępcę dowódcy Oddziału Prewencji Policji i już po upływie 20 minut odbywa się pierwsza rozmowa ze skrzywdzoną policjantką. Trwa od godz. 6.00 do 6.17, prowadzi ją zastępca dowódcy oddziału prewencji.
Następnie od razu o godz. 6.17 o sprawie powiadomiony zostaje kolejny zastępca dowódcy warszawskiego oddziału prewencji, a także szefowa zespołu psychologów z Komendy Stołecznej Policji.
Po ponad godzinie sprawa trafia na wyższy szczebel. Doniesienie o gwałcie otrzymuje o 7.25 zastępca stołecznego komendanta Artur Mirosz. Po 5 minutach informacja ta trafia też do oficera dyżurnego oraz oficera Wydziału Kontroli KSP.
Według naszych informatorów o godz. 9.20 o sytuacji powiadomiony zostaje komendant powiatowy Policji w Piasecznie. Po 25 minutach – czyli dokładnie o 9.45 – zastępca piaseczyńskiej policji zawiadamia o sprawie Prokuraturę Rejonową w Piasecznie.
O godz. 10.30 pokrzywdzona kobieta oficjalnie składa zeznania i w tym momencie pojawia się podstawa do zatrzymania funkcjonariusza podejrzanego o gwałt.
1,5 promila we krwi policjanta
Co wtedy dzieje się z domniemanym sprawcą? Dowódca kompanii oddziału prewencji nie zostaje zatrzymany bezpośrednio po zdarzeniu. Jedzie do domu. Dopiero rano na polecenie przełożonego wraca do policyjnego koszarowca, gdzie następnie zostaje trzykrotnie przebadany na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Jest godz. 8.15. Wynik okazuje się jednoznaczny – wskazuje, że we krwi policjanta jest wciąż około 1,5 promila alkoholu.
Funkcjonariusz nie opuszcza już budynku i o godz. 14 zostaje zatrzymany i przesłuchany, a prokurator stawia mu zarzut z art. 197 paragrafu 1 i 2 Kodeksu karnego, który mówi: „Kto doprowadza inną osobę do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub w inny sposób mimo braku jej zgody, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 15” oraz „Jeżeli sprawca w sposób określony w § 1 lub 1a doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.
Jak ustaliło Radio ZET, pokrzywdzona już od godzin porannych po zdarzeniu zostaje objęta opieką psychologa. Z pomocy psychologicznej korzysta też rodzina sprawcy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET