100 tysięcy od "Zdzisia”. Jest śledztwo w sprawie Jacka Kurskiego
Prokuratura bada doniesienie o nielegalnym finansowaniu kampanii wyborczej do europarlamentu jednego z prominentnych kandydatów PiS – dowiadują się dziennikarze Radia ZET i Onetu. Ze wspólnych ustaleń obu redakcji wynika, że chodzi o Jacka Kurskiego, byłego prezesa TVP, a wcześniej bliskiego współpracownika Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego. – Ta sprawa to czarny PR i objaw zemsty – komentuje Jacek Kurski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty pojawiły się w zawiadomieniu dotyczącym finansowania kampanii Jacka Kurskiego.
- W jaki sposób miały być wydawane pieniądze poza oficjalnym rachunkiem komitetu wyborczego.
- Co Jacek Kurski mówi o śledztwie i jak tłumaczy doniesienia o nielegalnym wsparciu finansowym.
Jacek Kurski w kampanii do europarlamentu: tło, lista i wynik
Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Dotyczy nieprawidłowości w finansowaniu i rozliczaniu kampanii wyborczej Jacka Kurskiego do Parlamentu Europejskiego z 2024 roku. Kurski do września 2022 roku był prezesem TVP, a wcześniej, przed laty – posłem PiS, bliskim współpracownikiem prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kiedy popadł w polityczną niełaskę w Prawie i Sprawiedliwości, związał się z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry.
Po odejściu z telewizji publicznej do 2023 roku reprezentował Polskę w Banku Światowym w Waszyngtonie jako zastępca dyrektora wykonawczego. Po odwołaniu ze stanowiska przez rząd Donalda Tuska i powrocie do Polski dostał miejsce na liście PiS w kampanii w wyborach do europarlamentu w 2024 roku. Choć kandydował z drugiego miejsca na Mazowszu, zajął szóstą lokatę, zdobywając nieco ponad 32 tysiące głosów – i w efekcie nie otrzymał mandatu europosła.
Bogaty materiał dowodowy
Dziennikarze Radia ZET i Onetu dotarli do świadków i materiałów, które mają potwierdzać, że część pieniędzy, jakie trafiały na kampanię Kurskiego, przekazywano z ominięciem przepisów o finansowaniu komitetów wyborczych.
Według naszych informatorów z kręgów zbliżonych do śledztwa doniesienie w sprawie Kurskiego złożono w połowie marca 2025 roku w Prokuraturze Krajowej, a następnie zostało przekierowane do Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Wraz z zawiadomieniem w ręce zamojskich śledczych miał trafić także bogaty materiał dowodowy. Śledztwo ruszyło 24 kwietnia.
Rzecznik tamtejszej prokuratury Piotr Kawalec pytany przez Radio ZET o szczegóły, potwierdza, że "wpłynęły materiały z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa związanego z nieprawidłowościami w sposobie finansowania i rozliczania kampanii wyborczej jednego z kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku”, a także, że zaszła konieczność „wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności faktycznych”. Dlatego wszczęto śledztwo.
Wysoka grzywna, pięć lat więzienia
Prokuratorzy sięgnęli po dwa artykuły – jeden z kodeksu wyborczego, drugi z karnego. Pierwszy mówi, że "kto udziela komitetowi wyborczemu partii politycznej albo koalicyjnemu komitetowi wyborczemu lub przyjmuje w imieniu tych komitetów korzyść majątkową z innego źródła niż z funduszu wyborczego partii politycznej tworzącej komitet wyborczy partii politycznej lub z funduszów wyborczych partii politycznych tworzących koalicyjny komitet wyborczy, podlega grzywnie od 1000 do 100 000 złotych” (art. 506, pkt 7 Kodeksu wyborczego).
Drugi przepis wzięty pod uwagę przez śledczych to artykuł 271, paragraf 1 Kodeksu karnego, który dotyczy poświadczenia nieprawdy w dokumentach, za co grozi więzienie – od trzech miesięcy do pięciu lat.
Dziennikarze Radia ZET i Onet dotarli do treści zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Jest w nim mowa o przyjmowaniu i wydawaniu środków na kampanię wyborczą poza oficjalnym rachunkiem komitetu wyborczego Jacka Kurskiego. Według zawiadamiającego Kurski miał mieć pewną świadomość nielegalnego charakteru tych działań. Jak czytamy w zawiadomieniu, miał on od jednej z osób przyjąć 20 tysięcy złotych w gotówce, mowa jest także o około 60 tysiącach złotych, jakie poszły na kampanijne wydatki z pominięciem procedur i rachunku komitetu wyborczego.
Zenek Martyniuk, Bayer Full i Kurski na scenie
Ze wspólnego śledztwa dziennikarskiego obu redakcji wynika, że "nieoficjalne” środki miały być wykorzystane do opłacenia niektórych wydarzeń promujących kandydata Kurskiego. Chodzi tu m.in o koncert w Wyszkowie, który odbył się 2 czerwca 2024 roku, tuż przed wyborami do europarlamentu. Wystąpiły na nim gwiazdy disco polo, zespoły Akcent i Bayer Full.
Media obiegły zdjęcia, na których Jacek Kurski stoi z mikrofonem w dłoni na scenie obok Zenka Martyniuka i Sławomira Świerzyńskiego. Na oficjalnym profilu Jacka Kurskiego na YouTube można obejrzeć nagranie, na którym kandydat na europosła śpiewa z wokalistami obu zespołów i bawi się wśród wyszkowskiej publiczności
Według zawiadamiającego o popełnieniu przestępstwa poza oficjalnym budżetem kampanii rozliczono także część usług reklamowych, wynajem samochodu czy zakup billboardów. Autor doniesienia do prokuratury twierdzi również, że Kurski miał telefonicznie instruować swojego syna, jak ukrywać faktyczne pochodzenie pieniędzy przekazywanych na kampanię wyborczą.
"Zdzisiu” i 100 tysięcy złotych
Dziennikarze Radia ZET i Onet dysponują materiałami poświadczającymi, że do takiej rozmowy doszło. Wynika z nich, że Kurski miał instruować osobę, do której zwracał się imieniem "Zdzisiu” (syn Jacka Kurskiego ma na imię Zdzisław) i mówić, że prześle jej 100 tysięcy złotych.
Według tych instrukcji, gdyby ktoś miał się zainteresować pochodzeniem tej kwoty, "Zdzisiu” miałby odpowiedzieć, że to "darowizna dla dziecka” albo "pieniądze zarobione w Szwecji”. Następnie "Zdzisiu” miał wpłacić te pieniądze na rachunek bankowy, z którego finansowano kampanię Kurskiego.
Zdaniem autora zawiadomienia o przestępstwie gdyby doszło do tej operacji, byłoby to złamanie Kodeksu wyborczego, który mówi, że suma wpłat "na rzecz danego komitetu wyborczego nie może przekraczać 15-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę”. W 2024 roku ten limit wynosił około 64 tysiące złotych.
Kurski: to zemsta na mnie
Jacek Kurski twierdzi, że nic nie wie o śledztwie dotyczącym jego kampanii wyborczej. – Dowiaduję się o nim od pana – odpowiada na nasze pytanie. – To kolejny akt zemsty na mnie w związku z nieznalezieniem niczego przeciwko mnie w TVP. Przy okazji to odreagowywanie przegranej przez Tuska kampanii prezydenckiej – komentuje.
Przypomnijmy, że zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa trafiło do Prokuratury Krajowej jeszcze w marcu. Radio ZET i Onet pracowały nad tym tematem od dwóch miesięcy.
– Moja kampania w wyborach europejskich była prawidłowo rozliczona – przekonuje Kurski i dodaje: – Byłem kandydatem z jedną z największych, jeśli nie największą, kwotą wpłat na tę kampanię poprzez komitet wyborczy PiS. Komitet wyborczy Prawa i Sprawiedliwości był w przedmiocie rozliczeń finansowych niezwykle skrupulatny i pedantyczny w przestrzeganiu prawa. Ta sprawa to czarny PR i objaw zemsty – mówi Jacek Kurski Radiu ZET i Onetowi.
Źródło: Mariusz Gierszewski/Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET