23-letni Dawid zginął tuż po tym, jak oświadczył się dziewczynie. Nożownik trafił do więzienia

4 min. czytania
03.05.2024 14:21
Obserwuj nas na Google

W nocy z 6 na 7 września 2013 roku na krakowskim rynku doszło do tragedii. Jeden z przechodniów podbiegł do spacerującej grupy znajomych, wyciągnął nóż i zaatakował 23-letniego Dawida Korneckiego. Młody mężczyzna otrzymał dwa ciosy. Mimo udzielenia natychmiastowej pomocy, poszkodowany zmarł w jednym z krakowskich szpitali. Wszystko to wydarzyło się w dniu jego zaręczyn – pisze Dominika Pająk, dziennikarka zajmująca się sprawami kryminalnymi, która przypomina historie, którymi żyła cała Polska.

Zabójca Dawida Korneckiego
fot. Marek Lasyk/REPORTER/East News

Dawid był bardzo ciepłym i troskliwym młodym mężczyzną. Dbał o swoich bliskich, którzy byli dla niego zawsze najważniejsi. Mimo swojego młodego wieku, odznaczał się dużą dojrzałością emocjonalną. Cechowała go ambicja i upór w dążeniu do realizacji marzeń – opowiadali bliscy zmarłego chłopaka. 23-latek miał przed sobą jeszcze całe życie.

W czwartek 5 września 2013 roku, Dawid obchodził swoje 23 urodziny. W tamtym czasie wraz ze swoim ojcem pracował w Warszawie i nie mógł świętować tego dnia ze swoją dziewczyną. Następnego dnia chłopak wrócił do Krakowa i spotkał się z Olą. Mieli bowiem zaplanowany wspólny urodzinowy weekend. Para zakochanych razem ze znajomymi zamierzała wybrać się do klubów.

Dawid, Ola oraz ich koleżanka spędzali czas na Krakowskim Rynku w popularnych klubach. Dawid zorganizował również tego dnia niespodziankę dla ukochanej i poprosił ją o rękę. Zakochani wówczas od razu ustalili także datę ślubu.

Około 2:00 nad ranem na ulicy Grodzkiej, niespodziewanie na ich drodze pojawił się nieznajomy mężczyzna, który zaczepił Aleksandrę. Dawid nie pozostał temu obojętny i bez jakiegokolwiek wahania stanął w obronie swojej narzeczonej. Młodzi ludzie nie chcieli w żaden sposób prowokować konfliktu z widocznie pijanym Mirosławem L., dlatego próbowali załagodzić nieprzyjemną sytuację. Po chwili mężczyzna odpuścił wszelkie zaczepki i poszedł dalej, a cała trójka odetchnęła z ulgą. Niestety ich spokój nie potrwał długo. Nieoczekiwanie napastnik zawrócił i podbiegł do niczego nieświadomych ludzi. Mężczyzna wyciągnął ze swojej kieszeni nóż i od tyłu zadał cios 23-letniemu Dawidowi. Chłopak zdążył go jeszcze odepchnąć od stojących obok dziewczyn i wtedy sprawca ponownie ranił go nożem, tym razem od przodu. Ciosy zostały zadane w okolice serca i płuca. Z relacji świadków wynika, że wszystko działo się w ułamkach sekund. Następnie 36-letni mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia. Jednak po kilkunastu minutach został złapany i trafił w ręce policji. Okazało się, że nożownik po ataku, jak gdyby nigdy nic, poszedł zjeść kebaba, gdzie nie okazywał po sobie nawet najmniejszych emocji.

Narzeczona oraz przechodnie udzielili pomocy poszkodowanemu Dawidowi do czasu przyjazdu pogotowia ratunkowego. 23-latek tracąc przytomność zdążył jeszcze powiedzieć ukochanej, że jest świadomy, że umiera.
Po przewiezieniu do szpitala młody mężczyzna przeszedł poważną operację. Niestety jego życia nie udało się uratować.

Kim był sprawca napaści?

36-letni Polak, Mirosław L. swoje dzieciństwo spędził w Stanach Zjednoczonych. W 2005 roku został deportowany do rodzinnego kraju. Po jakimś czasie zamieszkał w Wielkiej Brytanii, gdzie dopuścił się kilku przestępstw, między innymi zaatakował kilku mężczyzn przy użyciu noża oraz spowodował wypadek samochodowy przez jazdę pod wpływem alkoholu. Za wszystkie czyny został skazany na karę pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko - kiedy wrócił do Polski ponownie wszedł w konflikt z prawem. Niecały miesiąc przed zabójstwem, w sierpniu 2013 roku doszło do kilku incydentów z jego udziałem. Mirosław L. zastosował znieważenie i przemoc wobec funkcjonariuszy, a także przy użyciu butelki rozbił szybę w jednym z krakowskich tramwajów.

Na rynku w Krakowie, gdzie doszło do zabójstwa, pojawiły się znicze i kwiaty, a wśród nich zdjęcie zmarłego Dawida. Na rogu budynku przy ul. Grodzkiej najbliżsi ofiary umieścili również kilka białych kartek, na których zapisali informacje o tym zdarzeniu.

W piątek 13 września 2013 roku, odbył się pogrzeb zamordowanego Dawida Korneckiego. W jego ostatniej drodze towarzyszyli mu bliscy, a także liczne tłumy nieznajomych osób, których bardzo poruszyła jego śmierć. Ciało 23-latka spoczęło na Cmentarzu Rakowickim.

Marsz milczenia przeciwko przemocy

Przyjaciele zamordowanego 23-latka zorganizowali symboliczny marsz przeciwko przemocy, w którym udział wzięło niemal 200 osób. Trasa rozpoczęła się przy Barbakanie, z którego wszyscy udali się na ul. Grodzką, gdzie wydarzyła się tragedia. Na miejscu kard. Stanisław Dziwisz odprawił modlitwę w intencji zmarłego. Bliscy Dawida byli ubrani na biało. W rękach nieśli przygotowane białe flagi, na których widniała data urodzenia i śmierci młodego mężczyzny. Nie zabrakło także wymownych haseł. Treść jednego z nich brzmiała: “Chcemy czuć się bezpiecznie”.

Wyrok dla nożownika

2 kwietnia 2015 roku miał miejsce finał toczącego się procesu przeciwko 37-letniemu Mirosławowi L, który został oskarżony o zabójstwo 23-letniego Dawida Korneckiego w centrum Krakowa. Na sali sądowej zabójca wyraził skruchę i przeprosił rodziców ofiary. Swój bestialski czyn tłumaczył byciem pod wpływem alkoholu oraz własną głupotą. Prokurator w mowie końcowej wnosił o dożywotnie pozbawienie wolności argumentując to przede wszystkim wcześniejszymi problemami z prawem oskarżonego. Sąd jednak wymierzył mu karę 25 lat pozbawienia wolności. Mirosław L. będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po 22 latach odsiadki.

Rodzice przebaczyli mordercy syna

Monika i Krzysztof Korneccy podczas procesu sądowego przebaczyli zabójcy swojego syna. Co więcej: wysłali mu nawet paczkę do aresztu, w której znajdowała się Biblia. Pytani o powód takiego zachowania oraz łatwość wybaczenia sprawcy, odpowiadają, że kieruje nimi prawdziwa i silna wiara, która wraz z tragiczną śmiercią syna jeszcze bardziej się w nich umocniła. Jak sami mówią, to sam Bóg dał im siłę, aby okazać miłosierdzie Mirosławowi L.

Nagrody świętej Rity są przyznawane już od 36 lat. Otrzymują je kobiety, które w swoim życiu, w wyjątkowy sposób zrealizowały przesłanie Chrystusa dotyczące przebaczenia. W Polsce takie wyróżnienie otrzymały Marianna Popiełuszko - matka zamordowanego ks Jerzego Popiełuszki oraz piosenkarka Eleni, która wybaczyła zabójcy ukochanej córki.

Monika Kornecka to trzecia kobieta z Polski, która w 2021 roku została wyróżniona za świadectwo swojej wiary. Jej głęboka relacja z Bogiem i miłość sprawiły, że bez zawahania wybaczyła sprawcy, który odebrał życie jej pierworodnemu synowi. Nie chowa do niego urazy, a wręcz mu współczuje tego, co zrobił, bo on sam musi z tym żyć przez cały czas. W jednym z wywiadów powiedziała także, że od samego początku wiedziała, że chce przebaczyć sprawcy.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET