40 znaków zniknęło w tydzień. Tak wandale "protestują" przeciwko Strefie Czystego Transportu
Strefa Czystego Transportu w Krakowie wywołała swoistą "wojnę o znaki". Chodzi o oznaczenia wyznaczające obszar SCT, które są regularnie niszczone. Przez pierwszy tydzień doszło do niemal 40 takich przypadków, co kosztowało miasto kilkanaście tysięcy złotych. Z drugiej strony w tym samym czasie do miejskiej kasy wpłynęło około 2 milionów złotych z wykupionych abonamentów i dziennych opłat, które umożliwiają wjazd do miasta samochodami, które nie spełniają wyznaczonych norm.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie samochody objęte są ograniczeniami w Strefie Czystego Transportu w Krakowie.
- Dlaczego wandale niszczą znaki Strefy Czystego Transportu w Krakowie.
- Jak miasto Kraków reaguje na akty wandalizmu wobec znaków SCT.
- Jakie są koszty wjazdu do Krakowa dla samochodów niespełniających norm SCT.
Strefa Czystego Transportu w Krakowie. Wandale niszczą znaki
Od 1 stycznia w Krakowie obowiązuje Strefa Czystego Transportu, która wyznacza obszar ograniczonego wjazdu dla najstarszych samochodów - takich, które produkują najwięcej spalin. Ograniczenia dotyczą w praktyce 20-letnich i starszych samochodów z silnikiem benzynowym. W przypadku silników diesla granicą jest 12 lat.
O granicach obowiązywania Strefy Czystego Transportu informują znaki - to właśnie je wzięli na cel wandale, którym najprawdopodobniej nie podoba się wprowadzone przez władze Krakowa rozwiązanie. W ciągu tygodnia obowiązywania SCT zniszczono ich już niemal 40.
- Wszystkie te znaki, które zniknęły, udało się w ciągu kilku czy kilkunastu godzin uzupełnić i tak będziemy robić dalej. Tutaj mówimy już o dosyć dużej szkodzie, która została wyrządzona, bo kwota przekracza kilkanaście tysięcy złotych - mówi Radiu ZET Michał Pyclik z Miejskiego Zarządu Dróg. Dodaje, że wszystkich znaków w mieście jest około 200.
Kraków ze Strefą Czystego Transportu. Ile kosztuje wjazd do miasta?
Wszystkie sprawy związane z niszczeniem i kradzieżą znaków zostały zgłoszone na policję. - Czekamy na to, jak policja to zinterpretuje. Tak naprawdę mogłoby się wydawać, że to jest protest, czy drobne wykroczenie. Jednak policja podchodzi do tego bardzo poważnie - mówi.
Należy dodać, że kierowcy, których samochody nie spełniają norm środowiskowych - przez najbliższe trzy lata - mogą do Krakowa wjechać. Muszą za to jednak zapłacić - 5 zł za dzień lub 100 zł za miesiąc. Michał Pyclik podkreśla, że większosć kierowców stosuje się do nowych zasad. To - jak się okazuje - niesie ze sobą wymierne korzyści. W ciągu zaledwie tygodnia do miejskiej kasy wpłynęło około 2 milionów złotych ze sprzedaży miesięcznych abonamentów i rejestracji dziennych czy godzinowych wjazdów do strefy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET