6 psów rzuciło się na dziecko. 7-letnia dziewczynka zmarła na miejscu
Prokurator Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Północ w Olsztynie przedstawił zarzuty dla właścicielki hodowli psów w sprawie śmiertelnego pogryzienia 7-letniej dziewczynki. Zarzuty dotyczą nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Podejrzanej grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.
- W czerwcu 2024 roku w woj. warmińsko-mazurskim doszło do tragicznego incydentu
- 7-letnia dziewczynka weszła na teren kojców, w którym znajdowało się 6 psów
- Zwierzęta zaatakowały dziewczynkę, która w wyniku odniesionych obrażeń zmarła na miejscu
Są zarzuty ws. zagryzienia 7-letniej dziewczynki
Do tragicznych wydarzeń doszło w czerwcu ubiegłego roku w miejscowości Bark (gmina Barczewo). Z ustaleń postępowania wynika, że dziewczynka przebywała wówczas na terenie posesji. Jej rodzice byli nieobecni, dziecko było pod opieką właścicielki gospodarstwa. Na tym terenie znajdowała się również legalna hodowla psów, w tym m.in. rasy dog niemiecki. Zwierzęta powinny jednak przebywać w zamkniętych kojcach. - W godzinach popołudniowych dziewczynka bez opieki osób dorosłych wyszła na podwórko. Następnie weszła na teren kojców, w których przebywało 6 psów rasy dog niemiecki. Było to możliwe, bowiem klucz zabezpieczający wejście do kojca znajdował się w zamku. Zwierzęta zaatakowały dziewczynkę, która w wyniku odniesionych obrażeń zmarła na miejscu - przekazał Daniel Brodowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
W sprawie zgromadzono bardzo obszerny materiał dowodowy obejmujący m.in. zeznania świadków; opinię biegłych lekarzy medycyny sądowej, opinię biegłej z zakresu psychologii zwierząt, opinię weterynaryjną dotyczącą psów znajdujących się w hodowli. Dokonano też analizy zapisów monitoringu. Na tej podstawie prokurator przedstawił właścicielce zwierząt Marcie T. zarzut umyślnego narażenia 7-latki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Kobieta dopuściła bowiem, by bez udziału i nadzoru innych osób dziewczynka miała swobodny dostęp do niewystarczająco zabezpieczonego wybiegu i kojca, gdzie przebywało 6 psów.
Marcie T. grozi nawet 5 lat więzienia
Z informacji przekazywanych przez prokuraturę wynika, że do ataku na 7-latkę doszło m.in. przez nieprawidłowo prowadzoną hodowlę psów i brak zaspokojenia ich podstawowych potrzeb życiowych. - Marta T., przesłuchana w charakterze podejrzanej, nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu. Złożyła obszerne wyjaśnienia, w których odniosła się do zarzutów. Potwierdziła, iż klucz do kojca, w którym przebywały dogi niemieckie, znajdował się tego dnia w zamku - przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Śledztwo jest w toku. Podejrzanej grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET