Cztery dni picia i 20-letnia partnerka. NOWE FAKTY ws. Kamila Durczoka
Kamil Durczok miał przed feralną podróżą samochodem pić nad Bałtykiem przez cztery dni, a zanim usiadł za kierownicą, również miał wypić alkohol — informuje „Super Express”, który dotarł do zeznań dziennikarza.
Przypomnijmy, że do kolizji z udziałem Durczoka doszło w ubiegły piątek na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim. 51-letni dziennikarz, kierując samochodem BMW w kierunku Katowic i będąc pod wpływem alkoholu, najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Jeden z nich uderzył w nadjeżdżające z przeciwka auto. Nikomu nic się nie stało.
Badanie alkomatem potwierdziło obecność alkoholu w organizmie Durczoka na poziomie 2,6 promila, Trafił więc najpierw do izby zatrzymań, a następnie do prokuratury, gdzie usłyszał dwa zarzuty: prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz spowodowania bezpośredniego zagrożenia katastrofy w ruchu lądowych. Za pierwszy czyn grozić może do dwóch lat pozbawienia wolności, za drugi zaś od 9 miesięcy do nawet 12 lat więzienia.
Durczok miał pić przez cztery dni
Media od kilku dni informują o kolejnych wątkach w sprawie, m.in. o tym, że w samochodzie podróżował jego pies oraz że Durczok miał przy sobie broń palną. Teraz wychodzą na jaw kolejne szczegóły. „Super Express” dotarł bowiem do zeznań dziennikarza.
Tyle kilometrów przejechał pijany Durczok. „To cud, że nikogo nie zabił”Wynika z nich, że były gwiazdor TVP i TVN, zanim w piątek rano wsiadł za kierownicę, uczestniczył w czterodniowej libacji alkoholowej we Władysławowie. Towarzyszyła mu tam m.in. poznana niedawno 20-letnia dziewczyna. „Piliśmy alkohol. Głównie piwo i wino, ale było też whisky” – miał powiedzieć śledczym Durczok.
Dziennik pisze, że przed piątkową jazdą miał jeszcze wypić dwa niecałe piwa. „Czułem, że mogę prowadzić auto. Na trasie nic złego się nie działo. W mojej ocenie nie przekraczałem prędkości” – cytuje Durczoka gazeta.
Dziennikarz tłumaczy się ze spożywania alkoholu
Według „SE” Durczok miał także powiedzieć, że „to jest go największy błąd w życiu” i że „jest świadomy końca swojej kariery”. Miał również tłumaczyć, dlaczego w ostatnim czasie sięgał po alkohol. Prokuratorowi opowiadał m.in. o traumatycznych dla niego zdarzeniach sprzed kilku lat — procesie przeciw „Wprost” (który zarzucił ówczesnemu szefowi „Faktów” mobbing, molestowanie pracownic oraz zażywanie narkotyków), rozwodzie z żoną i problemach z sercem.
– Szukałem rozluźnienia w alkoholu. Całe moje życie legło w gruzach. Moja psychika jest w rozsypce – tym cytatem z dziennikarza „Super Express” podsumowuje artykuł.
RadioZET.pl/se.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET