`

Czarnek spiął się z dziennikarzem na konferencji. "Proszę zadawać poważne pytania"

3 min. czytania
24.05.2022 14:48
Obserwuj nas na Google

Szef MEiN Przemysław Czarnek opowiadał, na konferencji, o rozwiązaniach systemowych dla dzieci z Ukrainy. Pytanie dziennikarza TVN24 wyprowadziło z równowagi ministra. - Proszę zadawać poważne pytania - powiedział Czarnek.

Minister Edukacji Przemysław Czarnek
fot. PAP/Piotr Nowak

Artur Molenda zapytał Przemysława Czarnka o ocenianie ukraińskich uczniów w polskich szkołach. - Co pan rekomenduje nauczycielom, którzy w swoich klasach mają uczniów z Ukrainy i których teraz muszą ocenić, czyli dopuścić do następnej klasy. Często ci uczniowie dopiero w marcu dołączyli do polskich szkół, nie opanowali języka, mimo że się starają. I teraz jest dylemat, czy takiego ucznia po prostu przepuścić do kolejnej klasy - zapytał dziennikarz.

To pytanie nie spodobało się ministrowi Czarnkowi - A pan by go przepuścił? - spytał ironicznie szef resortu. - Pan zadaje pytanie ministrowi, który nie uczy ukraińskich dzieci. Niech pan zada pytanie nauczycielowi, który uczy konkretne dziecko. Skąd ja mogę wiedzieć, jak ocenić konkretne dziecko, którego nie widzę, nie słyszę, które nie udzieliło mi żadnych odpowiedzi. To się nauczycielowi takie pytania zadaje - powiedział minister.

Redakcja poleca

Dziennikarz TVN24 kontynuował temat. - Nauczyciele często oczekują rekomendacji z pana resortu. Pan jest szefem tego resortu, resortu edukacji — mówił dziennikarz. W odpowiedzi usłyszał, że "żaden nauczyciel nie otrzymuje z ministerstwa rekomendacji co do oceniania konkretnych uczniów". - Ale mamy sytuację wyjątkową i chyba jakoś przydałoby się pokierować nauczycieli, jak oni mają postępować w takich sytuacjach - dopytywał Molenda.  

- Niech mi pan wskaże konkretne dziecko i powie, jak to dziecko ocenić. No ja nie uczę dzieci. Uczą dzieci nauczyciele i naprawdę doskonale sobie z tym dają radę i świetnie te dzieci oceniają. Poza tym to nauczyciele, dyrektorzy szkół w szczególności, zdecydowali o tym, że dziecko konkretne jest przyjęte do klasy polskiej, a nie do klasy przygotowawczej. My stworzyliśmy system elastyczny i to dyrektorom szkół i nauczycielom zostawiliśmy rozwiązania ostateczne. Jeśli zdecydowali o przyjęciu polskiego dziecka do polskiej szkoły, do polskiej klasy, to teraz będą oceniać to dziecko tak, jak powinni to robić i świetnie sobie z tym radzą. A pan pyta ministra, który nie uczy dzieci w szkole - tłumaczył Czarnek. - Niech pan zadaje poważniejsze pytania - podsumował Czarnek.

200 tys. ukraińskich dzieci w polskich szkołach

W czasie wtorkowej konferencji prasowej w KPRM, szef MEiN wskazał, że wypracowany dotychczas system pozwolił na przyjęcie 200 tys. dzieci i młodzieży z Ukrainy do polskich szkół. Zdaniem ministra, udało się to zrobić w sposób, który w najmniejszym stopniu nie zakłócał normalnego procesu edukacyjnego polskich dzieci. Stworzyliśmy system najbardziej elastyczny z możliwych - oświadczył Czarnek. 

- Wszystkie rozwiązanie, które dotychczas przyjęto przenosimy na kolejny rok szkolny - od 1 września do końca przyszłego roku szkolnego, tak żeby ten elastyczny system obowiązywał także w kolejnym roku szkolnym - poinformował szef MEiN. 

Oddziały przygotowywacze dla dzieci

Wśród funkcjonujących rozwiązań minister wymieniał m.in. tworzenie oddziałów przygotowawczych z powiększoną liczbą osób w tych oddziałach do 25. Przyjmowanie dzieci do klas polskich z powiększoną liczbą maksymalną w klasach 1-3 czy w przedszkolach, możliwość zatrudniania nauczycieli ukraińskich, możliwość zatrudniania nauczycieli polskich na świadczeniach kompensacyjnych oraz możliwość wypracowania większej liczby nadgodzin aniżeli maksymalny limit dziewięciu. 

Czarnek przekazał, że "wychodząc naprzeciw oczekiwaniom samorządów, w związku z dużą ilością prac związanych z przyjmowaniem dzieci i młodzieży ukraińskiej do polskich szkół, w ustawie wprowadzono możliwość zatrudniania dyrektorów na stanowisku dyrektora bez konieczności przeprowadzania konkursów w uzgodnieniu z organem nadzoru pedagogicznego".

RadioZET.pl/PAP/Onet

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET