`

Kontynuacja przekopu Mierzei niebezpieczna. „Może spowodować realne straty dla środowiska”

3 min. czytania
16.09.2022 08:33
Obserwuj nas na Google

Dopiero kolejny etap budowy przekopu Mierzei Wiślanej może spowodować realne straty dla środowiska - ostrzegają naukowcy. Profesor Jacek Bełdowski z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie powiedział Radiu ZET, że niszczące skutki może przynieść pogłębianie Zalewu Wiślanego, niezbędne do wytyczenia toru wodnego do Elbląga. W sobotę oficjalne zakończenie pierwszego etapu inwestycji.

przekop Mierzei Wiślanej
fot. Piotr Molecki/East News

Przekop Mierzei Wiślanej został zakończony, pierwszy statek ma przepłynąć przez wybudowany kanał 17 września. Symboliczna data została wybrana, żeby podkreślić uniezależnienie się od Rosji. Do tej pory żegluga do Elbląga odbywała się przez wody terytorialne Federacji Rosyjskiej, wymagała więc zyskania pozwolenia.

To jednak nie koniec inwestycji - żeby statki o większe wyporności mogły dotrzeć do portu w Elblągu, konieczne będzie pogłębienie prowadzącego do miasta szlaku wodnego. Po zakończeniu całości prac, co planowane jest na 2023 r., droga wodna łącząca Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską umożliwi wpływanie do portu w Elblągu jednostek o długości do 100 metrów oraz do 20 metrów szerokości i zanurzeniu 4,5 metra.

Przekop Mierzei Wiślanej. Drugi etap niebezpieczny dla środowiska

- Problemem w pogłębianiu jest to, że zalew był w drugiej połowie XX wieku bardzo zanieczyszczony. Na przykład przez metale ciężkie czy środki ochrony roślin. Czyli uogólniając: przez przemysł i rolnictwo. I to cały czas jest w osadach zalewu, przysypane, nieco głębiej niż na powierzchni. Pogłębiarka wyciągnie to na górę. Potem to może być rozmywane i dostawać się do wody - powiedział Radiu ZET prof. Jacek Bełdowski.

Co to oznacza? - To, że te stare zanieczyszczenia mogą być włączone do łańcucha troficznego. Czyli poprzez plankton i większe organizmy finalnie trafi to do ryb. Ponadto oznacza to zacienianie znacznych obszarów zalewu, co spowoduje zanik roślinności podwodnej - dodał profesor Bełdowski z Pracowni Współczesnych Zagrożeń Ekosystemów Morskich IO PAN.

Jacek Bełdowski zwraca uwagę na to, że Zalew Wiślany, po trudnych dekadach, zaczął się w ostatnich latach odradzać. - Zalew jest w tej chwili w trakcie tranzycji. Zmienia się z zanieczyszczonego systemu w system zdrowy. Stężenia zanieczyszczeń w osadach powierzchniowych są już całkiem niskie. I jego zachodnia część zaczyna się odradzać, choć wciąż nie jest to system stabilny. Tymczasem pogłębianie może okazać się czynnikiem, który ten proces zatrzyma - powiedział Radiu ZET profesor z IO PAN. I jako przykład podał niedawne pogłębianie w okolicach Tolkmicka, gdzie badania pokazały mocny spadek występowania roślinności w miejscu, gdzie przeprowadzany był ten proces.

Pogłębianie nie oznacza jednak, że do degradacji ekosystemu zalewu musi dojść. Kluczowe jest wybranie odpowiednich metod wytyczania toru wodnego. - Przede wszystkim trzeba dobrać taką technologię pogłębiania, żeby jak najmniej wzbijać tej zawiesiny. Po drugie należy zabezpieczać to, co wydobędzie się z wody w taki sposób, żeby nie mogły tego rozmyć sztormy i deszcze, aby nie wracało z powrotem do wody. I wreszcie należy wziąć pod uwagę meteorologię i wymodelować, gdzie ta zawiesina będzie się rozprzestrzeniać i dopasować się do pogody. Czyli pogłębiać wtedy, kiedy te szkody będą najmniejsze - wyliczył prof. Jacek Bełdowski i zwrócił uwagę na to, że niezbędne w tej sprawie są konsultacje ze środowiskiem naukowym.

Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET