"Przynoszą na służbę dodatkowe kanapki". Straż Graniczna o pomaganiu migrantom
Funkcjonariusze Straży Granicznej, strzegący granicy Polski i Białorusi robią co mogą, by zachować jej szczelność w obliczu kryzysu. Migrantów, którzy w nielegalny sposób przedostali się do Polski i znajdują się w rozpaczliwej sytuacji, częstują swoim jedzeniem – wynika z deklaracji rzeczniczki podlaskiej SG, mjr Katarzyny Zdanowicz.
Migranci koczują w większych grupach na granicy polsko-białoruskiej od 8 listopada. Polskie służby udaremniły już tysiące prób jej nielegalnego sforsowania. Migranci są w tragicznej sytuacji, zmuszani pogarszającą się pogodą i spychani przez służby reżimu Alaksandra Łukaszenki.
Straż Graniczna wraz z żołnierzami Wojska Polskiego i Wojsk Obrony Terytorialnej konsekwentnie pilnują porządku na granicy. Poza licznymi głosami wsparcia mierzą się również z krytyką, m.in. za niepomaganie oszukanym ludziom w kryzysowej sytuacji.
Rzeczniczka podlaskiej SG: Koledzy przynoszą więcej kanapek, na wypadek pomocy
Do sprawy krytyki odniosła się na łamach "Super Expressu" rzeczniczka podlaskiej SG, Katarzyna Zdanowicz. – Najbardziej bolą przykre komentarze. Nikt z nas nie lubi być oceniany. Zwłaszcza gdy wiemy, że wkładamy w swoją pracę całe serce – powiedziała dziennikowi strażniczka.
I wskazała, że wielu funkcjonariuszy bierze do pracy na swoje zmiany większą ilość kanapek, na wypadek możliwej pomocy głodnym migrantom, którzy sforsują granicę.
– Wiele razy widziałam, jak moi koledzy przynoszą na służbę dodatkowe kanapki, aby podzielić się z nielegalnymi imigrantami. Nigdy o tym nie mówiliśmy, bo wydawało nam się normalne, że pomagamy ludziom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji – podkreśliła. Rzeczniczka podlaskiej Straży Granicznej podkreśliła, że dla strażników najistotniejszy jest "aspekt solidarności" Polaków w chwili próby dla mundurowych na granicy.
RadioZET.pl/Se.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET