`

Uratowała "mokre od potu" niemowlę z nagrzanego auta. Jego matka spała w domu

2 min. czytania
05.07.2021 19:27
Obserwuj nas na Google

30-latce, która zostawiła swoje niespełna roczne dziecko w samochodzie, a sama poszła do domu, grozi do pięciu lat więzienia. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby nie kobieta, która usłyszała krzyk chłopca. - Otworzyłam drzwi przez uchylone okno i wezwałam policję - opowiadała pani Małgorzata w rozmowie z TVN24.

30-latka zostawiła syna w nagrzanym aucie
fot. KPP w Łęczycy

30-latka na parkingu w Łęczycy (woj. łódzkie) zostawiła w nagrzanym aucie niespełna rocznego synka. Mimo wielokrotnych apeli służb takie sytuacje wciąż się zdarzają. W środę, 30 czerwca płacz niemowlęcia zaalarmował przechodzącą obok samochodu kobietę, która uwolniła dziecko i wezwała policję.

Uratowała chłopca z nagrzanego samochodu. Dziecko leżało na podłodze

Pani Małgorzata, z którą rozmawiała TVN24, już miała wsiadać do swojego samochodu zaparkowanego na parkingu w Łęczycy, kiedy usłyszała płacz dobiegający z pojazdu obok. Kiedy podeszła bliżej, zauważyła, że w stojącym na słońcu aucie na podłodze leży małe dziecko. Jeszcze chwila, a maluch "zagotowałby się" na śmierć.

- Okno było uchylone, więc mogłam otworzyć drzwi. Kiedy wyciągnęłam wystraszone dziecko, zdałam sobie sprawę, że jest mokre od potu - relacjonowała w rozmowie ze stacją.

Kobieta do przyjazdu policji opiekowała się niespełna rocznym chłopcem. Okazuje się, że jego rodzice nie zostawili dziecka w aucie na chwilę. Jego ojciec był w pracy, a matka spała w domu. - Nie była w stanie racjonalnie wyjaśnić swojego zachowania - przekazała TVN24 młodsza inspektor Joanna Kącka z łódzkiej policji.

Redakcja poleca

30-latka i jej 29-letni mąż byli trzeźwi, jednak - jak poinformował oficer prasowy łęczyckiej KPP Mariusz Kowalski w rozmowie z PAP, w ich mieszkaniu znaleziono prawie dwa gramy mefedronu. Aby ustalić, czy opiekunowie byli pod działaniem narkotyków, pobrano im krew do badań. Ich roczny syn trafił do szpitala. Jak ustaliła policja, jego zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Matka dziecka usłyszała zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz posiadania narkotyków. "Za narażenie dziecka na utratę życia lub zdrowia, osobie, na której ciąży szczególny obowiązek opieki grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Posiadanie narkotyków zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności" - poinformowała łęczycka policja. Wobec podejrzanej zastosowano policyjny dozór. O dalszym losie chłopca zadecyduje sąd rodzinny.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/TVN24/PAP/KPP w Łęczycy

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET