Imprezę z dopalaczami przypłaciła życiem. 30-latka zmarła po zaciągnięciu się nieznaną substancją
Łódzcy policjanci wyjaśniają okoliczności śmierci 30-letniej kobiety, która zmarła prawdopodobnie po zażyciu dopalaczy. Lekarze uratowali jej kolegę. W tej sprawie zatrzymano dilera, który mógł sprzedać niebezpieczną dla zdrowia używkę.
O dochodzeniu w sprawie śmierci kobiety, która z niewyjaśnionych przyczyn zmarła we wtorek w szpitalu przy ul. Północnej w Łodzi, poinformowała rzeczniczka prasowa łódzkiej policji mł. insp. Joanna Kącka.
Jak dodała, badając okoliczności zdarzenia, funkcjonariusze ustalili, że śmierć mogła mieć związek z zatruciem tzw. dopalaczami.
- Kobieta wraz z trójką znajomych wybrała się na ul. Piotrkowską w Łodzi, gdzie razem z dwoma uczestnikami spotkania postanowili, że będą palić dopalacze. Wcześniej jeden z mężczyzn zakupił używkę niewiadomego pochodzenia w okolicach rynku na dzielnicy Górna - wyjaśniła.
Po zaciągnięciu się dymem, 30-letnia łodzianka i jej dwa lata starszy kolega stracili przytomność. Mimo szybkiej reakcji pogotowia ratunkowego i reanimacji kobieta zmarła. Jej towarzysz został odratowany przez lekarzy. Źle poczuł się także drugi z mężczyzn, który zapalił dopalacz, ale po pewnym czasie doszedł do siebie bez potrzeby interwencji medycznej.
Mocne zeznanie świadka ws. dilera gwiazd: Jeśli dzwoniłem do Cezarego P., to tylko po kokainęPolicjanci, badając sprawę, docierali do kolejnych świadków, co pozwoliło na zatrzymanie mężczyzny, który sprzedał niebezpieczną używkę.
Zobacz też:
- Wielkopolska. Kolejna ofiara dopalaczy. Dwie nastolatki w szpitalu
- Zwłoki w pociągu Warszawa-Hel. Samobójstwo i narkotyki w tle? [NOWE FAKTY]
- Opolskie. Dwie młode osoby znalezione martwe. Śledczy badają sprawę
RadioZET.pl/pap/maal
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET