`

18-miesięczny Ksawery zmarł po wypisie z SOR. "Przecież było widać, że dzieje się coś złego"

2 min. czytania
05.11.2021 16:07
Obserwuj nas na Google

Mały Ksawery trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy szpitala w Lublinie. 18-miesięczny chłopiec zmarł zaledwie kilka godzin później - informuje "Dziennik Wschodni". W wypisie widniała adnotacja o „innym, nieokreślonym bólu brzucha”. Sprawę bada prokuratura.

SOR
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER (zdjęcie ilustracyjne)

18-miesięczny Ksawery trafił do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie 25 października wieczorem. Rodzice przyjechali do placówki zmartwieni stanem zdrowia synka, który przez cały dzień wymiotował. "Lekarkę, która go badała, zaniepokoił między innymi czarny kolor stolca, co może oznaczać krwawienie i stan zapalny w jelitach. Od razu dostaliśmy skierowanie na SOR" - relacjonowała matka chłopca w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim".

Lublin. Ksawery zmarł po wizycie w szpitalu. "Jak tak można?"

Rodzina musiała ustawić się w kolejce, w której czekało kilkadziesiąt osób. "Czekaliśmy kilka godzin. Najpierw na konsultację pediatry, a potem chirurga. Zlecono badania krwi i USG. Chirurg dopatrzył się płynu w jelitach" – mówił ojciec Ksawerego.

Lekarze ostatecznie zdecydowali o wypisie dziecka z SOR. Zalecono lekkostrawną dietę i nawadnianie oraz leki przeciwbólowe. Wcześniej chłopiec dostał kroplówkę, jednak zdawał się nie reagować na ból przy próbach zakładania wenflonu, które początkowo były nieudane. "Ksawery wtedy już [...] nie płakał, jakby stracił czucie" - opowiadał tata dziecka. W dokumentacji widniała adnotacja o „innym, nieokreślonym bólu brzucha”.

Redakcja poleca

"Kiedy wróciliśmy do domu ze szpitala, poszedłem z synkiem do łazienki, trzymałem go na rękach. Gdy postawiłem go na podłodze, momentalnie zemdlał. Podaliśmy mu środek przeciwbólowy i picie. Napił się, ale ustami robił tak, jakby łapał powietrze. Nie wiedzieliśmy, że on już wtedy się dusił" – relacjonowała matka Ksawerego. Reanimacja trwała ponad godzinę, jednak nie przyniosła rezultatu. Sekcja zwłok wykazała niedrożność jelit i ciało obce w przewodzie pokarmowym.

"Dlaczego lekarze wypisali dziecko do domu, skoro nie wiedzieli, jaka jest przyczyna tego bólu? Jak tak można?" - pytali zrozpaczeni rodzice. "O trzeciej nad ranem nasz synek został wypisany ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, a przed ósmą już nie żył. Przecież było widać, że z dzieckiem dzieje się coś złego" - mówili.

Sprawę bada prokuratura, a szpital zapewnia, że z nią współpracuje. – Zostały wykonane badania diagnostyczne i konsultacje, na podstawie których nie było wskazań do hospitalizacji – oświadczyła Agnieszka Osińska, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego, cytowana przez "Dziennik Wschodni". Rodzice chłopca chcą złożyć odrębne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/"Dziennik Wschodni"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET