Pobity 10-latek zgłosił się na policję. Matka chłopca przerwała milczenie

3 min. czytania
06.07.2021 13:58
Obserwuj nas na Google

Ciąg dalszy szokującej historii rodziny z Lubonia. Po tym, jak 10-latek opowiedział policjantom, jak tresował i katował go ojczym, milczenie przerwała jego matka. W rozmowie z poznańską "Wyborczą" przybliżyła domowy dramat widziany ze swojej perspektywy. "Spałam na podłodze, bez poduszki. Gdy stawałam w obronie syna, dostawaliśmy oboje. Zamykał drzwi od pokoju i robił z Kacprem swoje" - opowiadała "Wyborczej" pani Karolina.

Przemoc domowa w rodzinie 10-letniego Kacpra z Lubonia zszokowała mieszkańców Wielkopolski. Wiosną tego roku na komisariat policji zgłosił się chłopiec z listem pożegnalnym. Mundurowi nie dowierzali, w jakim wyrafinowany sposób znęcał się nad nim jego ojczym.

10-latek opowiedział o systemie zadań i kar, które - jak twierdził oprawca - miały go uszlachetnić. Ojczyma aresztowano na trzy miesiące.

Wstrząsająca historia z tresowaniem 10-latka przez ojczyma. Matka przerwała milczenie

W lipcu do sprawy odniosła się matka chłopca i żona aresztowanego mężczyzny. W rozmowie z poznańską "Wyborczą" przybliżyła kulisy relacji, którą zarówno ona jak i 10-latek przypłacili nieodwracalną traumą. Sama nie była bez winy - również uczestniczyła w znęcaniu się nad chłopcem. Obecnie regularnie melduje się na komisariacie. Nie może kontaktować z synem ani do niego zbliżać.

Redakcja poleca

W rozmowie z dziennikiem kobieta przybliżyła historię jej relacji z mężem. Opowiadał jej, że skończył psychologię, jest coachem w międzynarodowej firmie oraz lata po świecie. "Lotnisko dzierżawiło nam pomieszczenia, w zamian zabezpieczaliśmy terminal i płytę. Robert zasłabł po przylocie. Nic poważnego, ale razem z zespołem ruszyliśmy na pomoc. Elegancki, w garniturze, z walizką. Zmierzyłam mu ciśnienie. Po kilku dniach przyjechał z kwiatami" – mówiła. Mijały lata, urodził się ich wspólny syn Bartek. Wobec naturalnego skupienia się na dziecku ojczym zaczął czuć się odsuwany. Był przecież jeszcze Kacper, dziecko Karoliny z poprzedniego związku. Gdy chodziło już do szkoły, w domu kotłowało się już mocno.

Gdy przynosił ze szkoły uwagi, mąż się złościł. Najpierw zakazywał czytania książek i wychodzenia na dwór, potem ciągnął za uszy. Kacper zeznawał też o wiązaniu nóg pasem, ale to nieprawda. Było tylko stanie w kącie z wyciągniętymi rękami. Gdy mąż był agresywny, na miejscu Kacpra rozpłakałabym się i przeprosiła. Ale on przyjął inną postawę: mąż krzyczał, a Kacper patrzył na niego na zasadzie: ja ścierpię wszystko, możesz mnie nawet zabić - mama tresowanego 10-latka w rozmowie z "Wyborczą"

Przyznała, że mąż wyrzucał ją z pokoju, każąc egzystować w warunkach urągających ludzkiej godności. "Spałam na podłodze, bez poduszki. Gdy agresję kierował na mnie, wobec Kacpra zachowywał się normalnie. Ale gdy między nami było dobrze, to wyładowywał się na Kacprze. Gdy stawałam w obronie syna, dostawaliśmy oboje. Zamykał drzwi od pokoju i robił z Kacprem swoje" - opowiada "Wyborczej". Dziennik zmienił imiona bohaterów, z uwagi na ich dobro w tej wrażliwej sprawie. Mówiła nie tylko o wyrafinowanym tresowaniu, ale i przemocy domowej. W jednej z awantur miała usłyszeć "wyp*****lę was oboje, a Bartek zostanie ze mną". 

"Miałam podbite oczy. Z domu wychodziłam tylko w okularach przeciwsłonecznych. - Mąż panią bije? – zapytał lekarz, gdy przyszłam z Bartkiem na kontrolę. - Stanęłam na zabawce syna i się przewróciłam" – opowiedziała mama 10-latka.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Wyborcza Poznań

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET