`

Nauka zdalna nieunikniona? Niebezpieczny wirus atakuje coraz więcej dzieci

2 min. czytania
07.11.2021 17:41
Obserwuj nas na Google

Uczniowie wrócą do nauki zdalnej w całej Polsce? Dr Lidia Stopyra alarmuje, że z dnia na dzień przybywa infekcji wśród dzieci. – Przed pandemią o tej porze rzadkością była całkowita zajętość łóżek dziecięcych – powiedziała pediatra i specjalista chorób zakaźnych. 

Szkoła
fot. Polska Press/East News

Nauka zdalna, mimo dynamicznego rozwoju czwartej fali zakażeń koronawirusem, nadal nie została wprowadzona w całej Polsce. W piątek Ministerstwo Edukacji i Nauki poinformowało, że zajęcia stacjonarne zawieszono po stwierdzeniu COVID-19 w 3025 szkołach podstawowych i średnich. 

Nauka zdalna nieunikniona? "Zwolniłaby się znaczna liczba łóżek"

Pediatra i specjalista chorób zakaźnych dr Lidia Stopyra przekazała z rozmowie z PAP, że w Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w Krakowie zajęte są 24 z 25 łóżek covidowych dla dzieci. Każdego dnia lecznica przyjmuje po kilku nowych pacjentów. Do szpitala trafiają także mali pacjenci z wirusem RSV, grypą, zapaleniem opon mózgowych i innymi chorobami typowymi dla wieku dziecięcego.

Dr Lidia Stopyra zwróciła uwagę, że przed pandemią o tej porze roku (początek listopada – przyp.red.) nie było takiej liczby hospitalizacji dzieci. – Infekcje były, ale taka zajętość łóżek była rzadkością – powiedziała. W szpitalu jest wiele dzieci z wirusem RSV, podczas gdy wcześniej szczyt infekcji, spowodowanych tym patogenem, przypadał na grudzień i styczeń.

Redakcja poleca

Lekarka zapytana, czy to dzieci mają słabszą odporność z powodu izolacji podczas ubiegłorocznego lockdownu, podkreśliła, że nie chodzi tu o osłabienie odporności, tylko o późniejszy, niż zwykle, kontakt części dzieci z RSV. – Teraz skumulowały się dwie grupy chorych z RSV – chodzi o te najmłodsze dzieci, które w tym roku chorują oraz o te nieco starsze, które zachorowałyby rok temu, gdyby nie lockdown – wyjaśniła. 

Dr Stopyra zapytana o rolę szkół w rozprzestrzenianiu się infekcji odpowiedziała: "Gdyby zamknięto szkoły i przedszkola, to w ciągu dwóch tygodni w szpitalach zwolniłaby się znaczna liczba łóżek". Poproszona o rady dla rodziców powiedziała, że jeśli w domu jest noworodek, to w okresie epidemii RSV warto nie puszczać starszego dziecka do przedszkola. Tym bardziej że matka jest na urlopie macierzyńskim w domu i może zaopiekować się dziećmi.

 – Bardzo ważne jest, aby chorzy nie chodzili w miejsca publiczne. Niedopuszczalne jest, by dziecko z infekcją szło do szkoły lub przedszkola. W innych krajach to oczywiste, że dziecko z infekcją zostaje w domu – dodała.

RadioZET.pl/PAP (Beata Kołodziej)

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET