`

Ogromny pożar pod Sejmem. "Straciliśmy praktycznie wszystko"

1 min. czytania
11.06.2022 12:38
Obserwuj nas na Google

Ok. godziny 2 w nocy w sobotę doszło do pożaru w "Miasteczku Wolności", czyli miejscu, w którym od 2016 roku odbywały się protesty przeciw polityce Prawa i Sprawiedliwości. "Z dymem poszło ponad sześć lat historii. (...) Straciliśmy praktycznie wszystko" - napisał jeden z działaczy Maciej Bajkowski.

Zgliszcza Miasteczka Wolności
fot. Facebook/Maciej Bajkowski

"Z dymem poszło ponad sześć lat historii. Miasteczko Wolność spłonęło dziś w nocy... Straciliśmy praktycznie wszystko - sprzęt, dokumenty, ubrania. Jestem chwilowo bez telefonu, dostęp do internetu mam mocno utrudniony" - pisze na Facebooku Maciej Bajkowski.

O godz. 2 w nocy w "Miasteczku Wolności" przed Sejmem doszło do pożaru. W ogniu stanęły namioty protestujących. Pożar zauważył patrol policji, pozostałe służby na miejsce wezwało wojewódzkie centrum powiadamiania ratunkowego. - Funkcjonariusze obudzili i wyprowadzili z namiotów trzy osoby. Nikt nie doznał obrażeń - przekazał rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak.

Namiotowe miasteczko, skupiające protestujących przeciwko rządom PiS, stoi naprzeciwko gmachu Sejmu na skwerze imienia François Mitterranda. Jak piszą organizatorzy na Facebooku miasteczka, jest to "jedyne w Polsce miejsce, gdzie non stop 24 godziny na dobę, 365 dni w roku" broniona jest demokracja, konstytucja i prawa człowieka.

Redakcja poleca

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET