Protest rosyjskiej dziennikarki. „Mam nadzieję, że to nie było na próżno”
Rosyjska dziennikarka Marina Owsiannikowa wyraziła swój sprzeciw wobec działań Putina na antenie rosyjskiej telewizji w programie na żywo. Dziś, jak mówi, boi się o swoje bezpieczeństwo i ma nadzieję, że „protest przeciwko wojnie nie był na próżno”.
Wojna w Ukrainie spotyka się ze sprzeciwem Rosjan odpornych na propagandę Putina. Rosyjska dziennikarka Marina Owsiannikowa otwarcie wyraziła swój sprzeciw wobec wojny. Podczas programu na żywo dziennikarka stanęła za prezenterką z banerem z napisem „przerwijcie wojnę”.
Dziennikarce grozi nawet kara więzienia, dotychczas sąd nakazał jej uiszczenie grzywny. Jak mówi Owsiannikowa dla agencji Reutera, sama boi się o swoje bezpieczeństwo i ma nadzieję, że jej protest przeciwko wojnie na Ukrainie nie był na próżno.
Rosyjska dziennikarka: mam nadzieję, że mój protest nie był na próżno
Kobieta w rozmowie z agencją przyznała, że nie ma zamiaru uciekać z Rosji i ma nadzieję, że nie zostaną postawione jej zarzuty o charakterze kryminalnym.
Jak mówiła, chciała zaprotestować przeciw wojnie i zaapelować do Rosjan, by uodpornili się na propagandę Kremla.
Sąd w Moskwie wymierzył Owsiannikowej grzywnę w wysokości 30 tys. rubli (280 dolarów) za „wykroczenie administracyjne”. Dziennikarka odpowie też za wzywanie do protestu przeciw wojnie i "publiczne rozpowszechnianie fałszywych informacji" na temat rosyjskiego wojska.
Jak podał Onet.pl, pojawiają się wątpliwości co do wiarygodności rosyjskiej dziennikarki. Roman Hryszczuk, członek Najwyższej Rady Ukrainy, uważa, że "to zaplanowana akcja Kremla".
RadioZET.pl/PAP
WOJNA W UKRAINIE. RELACJA NA ŻYWO
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET