Powrót do szkoły coraz bliżej. Co może samorząd uczniowski? „Wybrać kolor balonów na dyskotekę"

4 min. czytania
17.08.2022 08:34
Obserwuj nas na Google

- Często słyszę jeden argument: nie będziesz ojca uczyć dzieci robić. Niektórzy nauczyciele wciąż udowadniają mi, że są nade mną, bo to oni są starsi i są dłużej w tej szkole. A przecież mamy współpracować – mówi o pracy w samorządzie uczniowskim Ola Zawadzka, uczennica LXVIII LO w Warszawie.

szkoła, klasa
fot. Lukasz Gdak/East News

- Szkoła jest przede wszystkim dla uczniów, jest po to, żebyśmy się czegoś nauczyli, mieli dobry start, więc ważne, żebyśmy mieli tu możliwość działania – zaznacza od razu w podcaście edukacyjnym „Szkoła marzeń” Ola Zawadzka, uczennica LXVIII LO, przewodniczącą samorządu uczniowskiego.

Według ustawy to właśnie samorząd powinien reprezentować interesy uczniów, rozwiązywać ich problemy, a tym samym mieć wpływ na życie szkoły. Jak to wygląda w praktyce?

Realny wpływ na szkołę to fikcja

- Realnie podejmujemy wiele decyzji związanych z wystrojem sal albo z pomysłami na dni szkoły. Prawdą jest powiedzenie, że możemy w zasadzie jedynie decydować o kolorach balonów na szkolnej dyskotece. Jeśli dyskoteki w ogóle są, bo nie każdy dyrektor się na to godzi – przyznaje licealistka w podcaście edukacyjnym.

Redakcja poleca

Jak tłumaczy, wszystkie pomysły samorządu przechodzą przez dyrekcję, czyli uczniowie mogą jedynie proponować, co mogą zrobić.

- Bez zgody dyrekcji jesteśmy w stanie się spotkać i porozmawiać o tym, co moglibyśmy zrobić, gdyby dyrekcja wyraziła zgodę – stwierdza Ola w „Szkole marzeń”.

A dyrekcja jeszcze komuś podlega. Licealistka podaje przykład: - Ostatnio zaproponowaliśmy, żeby pomalować łazienki w graffiti. Dwóch uczniów się tego podjęło. Dyrekcja się zgodziła, ale pod warunkiem, że uzyskamy też zgodę sanepidu.

O tym, że dyrekcja szkół ma też swoich zwierzchników, było zresztą widać przy okazji inicjatywy uczniów z liceum im. Sobieskiego, w którym chciano stworzyć łazienkę dla osób niebinarnych. W sprawę szybko włączyli się politycy PiS z ministrem edukacji Przemysławem Czarnkiem na czele, nasyłając na szkołę kontrole.

Szkoła wolna od poglądów

Przez takie sytuację, albo dzięki nim młodzież nauczyła się jednak realizować swoje pomysły okrężną drogą.

- Chciałam mieć możliwość spotkania się z uczniami na apelu, który nie będzie organizowany i prowadzony przez nauczycieli. Zrobiliśmy więc spotkania online na instagramie samorządowym. Jak ktoś miał fajny pomysł, to zgłaszał go i dyskutowaliśmy nad nim. Na tym polega moja rola, ja nie mam wymyślać inicjatyw, tylko je wspierać – opowiada licealistka.

I tak np. młodzież w szkole w ramach tego, że halloween również stał się kontrowersyjnym dniem, zorganizowała zamiast tego Dziady. - Zrobiliśmy m.in. konkurs na przebranie z „Dziadów”, jury wybierało najlepszy strój – opowiada Ola w „Szkole marzeń”.

Redakcja poleca

W ostatnim roku dużo mówiło się też o LGBT, samorząd wpadł więc na pomysł, by zrobić w liceum ogólny dzień tolerancji. W ramach tej inicjatywy wybrane klasy przygotowywały i wywieszały informacje np. o różnych religiach świata, narodowościach. - Dyrekcja pytała, dlaczego chcemy taką akcję zorganizować. Średnio wiedziałam, co odpowiedzieć, bo nietolerancja przecież jest, nie tylko na laktozę. Każdy kto ma oczy, uszy, mózg widzi, słyszy i czuje, co jest omijane, co jest tematem wrażliwym. W szkole takich tematów nie powinno być – mówi Ola i przypomina: - Dyskusja o poglądach nie równa się przekonywaniu do swoich poglądów. Szkoła powinna być organem niezależnym, wolnym od poglądów. Wspaniale byłoby, gdyby uczniowie mogliby w niej je poznawać i potem z tych różnych opcji wybrać te, które są im najbliższe.

Jak zauważa w podcaście, nie jest to oczywiste. Jej zdaniem najpierw trzeba by uwrażliwić nauczycieli na to, że mają być niezależni od swoich poglądów w szkole, bo z tym bywa różnie. Świadczą o tym chociażby dni tolerancji zorganizowane przez uczniów - niektóre plakaty związane z islamem zostały po cichu zdjęte. - Domyślam się przez którego z nauczycieli, ale oficjalnie nikt do mnie nie podszedł i nie powiedział, że coś jest nie tak. Po prostu je zdjął. To jest niesamowite, jak niektórzy dalej nie potrafią rozmawiać – stwierdza w podcaście Ola. Przyznaje też, że sama miała duży problem z jednym z nauczycieli, bo angażowała się w projekt, który nie jest nastawiony pozytywnie do partii, którą ten nauczyciel popiera.

Jak szkoła przygotowuje do życia?

Często też, gdy chce coś zmienić z racji swojej funkcji, słyszy jeden argument: nie będziesz ojca uczyć dzieci robić. - Niektórzy nauczyciele wciąż udowadniają mi, jak mało wiem i że to oni są ważni, bo są starsi i są dłużej w tej szkole. Pomoc nauczycieli jest dla nas ważna, bo mają większe doświadczenie, ale są też takie dziedziny, na których się nie znają - mówi. Dlatego też przez ostatni rok już nauczyła się, do kogo z kadry się nie podchodzi, a kto zawsze samorządowi pomoże. Niektóre z pomysłów czekają w zamrażarce, ale Ola ma nadzieję, że uda się je kiedyś zrealizować.

- Są tematy, które nie są ruszane w szkole, oprócz poglądów np. przyszłość. Uczymy się fizyki kwantowej, pierwiastków na chemii, ale nie rozmawiamy o tym, co będzie kiedyś, że może nas czekać rozwód, że będziemy musieli rozliczyć podatki. Niby uczyliśmy się wypełniać pit, ale co z czego się bierze, z czego wynikają stopy procentowe, tego nie ma, a to jest ważne – mówi. Dlatego bardzo spodobał jej się pomysł, by zrobić o takich sprawach szkolny podcast.

Gdyby nie była uzależniona od dyrekcji i miała więcej swobody, chciałaby też zmienić sposób przekazywania wiedzy o funkcjonowaniu szkoły. Szybciej wdrażałaby także pierwsze klasy w życie liceum, np. organizując raz w miesiącu zamiast lekcji festyn czy grill, żeby się lepiej poznać. - To jest ważne, żeby oni czuli się dobrze w szkole. Spędzamy tu 10 miesięcy przez cztery lata – zaznacza w podcaście edukacyjnym i podsumowuje: - Miałam momenty, kiedy miałam dość, ale po to właśnie działa się w grupie, żeby okazywać sobie wsparcie w trudnym czasie. Udało nam się ruszyć szkołę, poznałam wiele osób dzięki samorządowi, to jest ogromny plus tej działalności.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET