`

Gazem, sznurem, rękoma. Kilka razy próbowała zabić córkę, 10-latka jej wybaczyła

3 min. czytania
23.06.2021 17:30
Obserwuj nas na Google

Historia z Rawicza mogłaby posłużyć jako scenariusz do filmu grozy. Szantażowana przez sąsiadkę Małgorzata G. kilkukrotnie próbowała zabić swoją 10-letnią córkę. Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy orzeczenie sądu pierwszej instancji i skazał mieszkankę Wielkopolski na 7 lat więzienia.

dom, w którym mieszkały rodziny
fot. PRZEMYSLAW SZYSZKA / SE / EAST NEWS

Horror wydarzył się pod koniec stycznia 2018 roku w Rawiczu (woj. wielkopolskie). Małgorzata G. miała być terroryzowana i dręczona przez sąsiadkę Katarzynę Ch. Kobieta oskarżała ją, że przez jednego z synów Małgorzaty, jej syn trafił do więzienia. Ch. miała żądać pieniędzy i grozić, że jeśli ich nie otrzyma, zrobi krzywdę 10-letniej córce G. i "wywiezie ją do burdelu w Niemczech".

Małgorzata G. zaciągała kredyty i przekazała sąsiadce łącznie ok. 170 tys. zł. Kiedy Katarzyna Ch. nadal groziła, że wywiezie dziewczynkę za granicę, Małgorzata G. wraz z synem Tomaszem byli już na tyle zdesperowani, że postanowili zabić 10-latkę, a następnie sami planowali popełnić samobójstwo.

Prokuratura podkreślała, że kobieta wykazywała determinację w swoim zachowaniu. Córkę próbowała pozbawić życia kilkukrotnie. Gdy 10-latka odzyskiwała przytomność, Małgorzata G. próbowała zabić ją po raz kolejny - początkowo używając gazu, później dusząc sznurem, rękoma.

Redakcja poleca

Rawicz. Szantażowana przez sąsiadkę kilka razy próbowała zabić córkę. Sąd: Brakowało kilku minut od skutku śmiertelnego

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu oskarżyła Małgorzatę G. i Tomasza G. o usiłowanie zabójstwa, czyn ten zagrożony jest karą nawet dożywotniego pozbawienia wolności. W styczniu tego roku Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał oskarżonych za winnych i wymierzył im karę: Małgorzacie G. 7 lat, zaś jej synowi 5 lat pozbawienia wolności. Apelację od wyroku złożyli obrońcy oskarżonych, wnosząc o łagodniejszy wymiar kary.

W środę Sąd Apelacyjny w Poznaniu wydał prawomocny wyrok w tej sprawie, utrzymując w mocy orzeczenie sądu pierwszej instancji. Sędzia Henryk Komisarski podkreślił w uzasadnieniu, że w tej sprawie nie można mówić o rażąco wysokich karach – jak wskazywali to obrońcy. Jak podał, sąd pierwszej instancji i tak już wydał wyrok poniżej dolnej ustawowej granicy, czyli poniżej 8 lat więzienia.

Rażąca niewspółmierność to jest taka, która rzuca się w oczy, która już po pobieżnym zapoznaniu się ze sprawą wskazuje na to, że kara w istotny sposób odbiega od tej, która powinna być wymierzona. Z taką sytuacją nie mamy do czynienia w niniejszej sprawie. Sąd Okręgowy wziął pod uwagę należycie te wszystkie okoliczności, na które wskazują obrońcy, a które zdecydowały o nadzwyczajnym złagodzeniu kary, jak i o jej rozmiarze – czyli chodzi przede wszystkim o to, że oboje oskarżeni nie byli dotychczas karani, w miejscu zamieszkania mają pozytywne opinie, w miejscu pracy również się cieszą pozytywnymi opiniami. Poza tym, co bardzo istotne, oboje oskarżeni - jak ostatecznie ustalono na podstawie opinii biegłych - działali w znacznie organicznej poczytalności związanej ze stanem, z jakim się zetknęli, czyli nękaniem ze strony Katarzyny Ch. - Sędzia Henryk Komisarski

Dodał, że to nękanie ze strony Katarzyny Ch., która powoływała się na wpływy i kontakty z grupą przestępczą "spowodowała u pokrzywdzonych niestety tragiczną w skutkach decyzję o popełnieniu, można powiedzieć, rozszerzonego samobójstwa". Sędzia wskazał jednak, że trzeba pamiętać przede wszystkim, że "przedmiotem zamachu w niniejszej sprawie było życie, życie dziecka".

Oskarżona była matką, oskarżony był bratem pokrzywdzonej - to nie może zejść z pola widzenia Sądu Apelacyjnego. Po drugie nie jest tak, jak twierdzili obaj obrońcy, że nie było żadnych skutków po stronie pokrzywdzonej. Choć pokrzywdzona, jak wynika z materiałów, wybaczyła oskarżonym, twierdzi, że uczynili to z miłości. Ale jednak skutki były, ponieważ pokrzywdzona zgodnie z opinią biegłych, której żadna ze stron nie zakwestionowała, doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. De facto brakowało kilku minut od skutku śmiertelnego. - Sędzia Henryk Komisarski

Wskazał, że nie można zatem mówić, że działania oskarżonych nie wywołały w rzeczywistości żadnych skutków. - Poza tym, choć działali w znacznym stopniu ograniczonej poczytalności, to swój zamiar realizowali z pewnym uporem. Po pierwszej nieudanej próbie, związanej z otruciem gazem, podjęli dalsze działania. To działanie było bardzo brutalne, sąd nie chce szczegółowo opisywać tego, jak zachowała się oskarżona i oskarżony, ale było ona bardzo brutalne - z trudnością czyta się takie materiały. Niemniej zdaniem sądu, bacząc na wszystkie te okoliczności łagodzące i obciążające, ostatecznie kary należy uznać za sprawiedliwe i nierażące swoją surowością. Można jedynie przyjąć, że szczęściem pokrzywdzona żyje i jak wynika z materiałów, jest dzieckiem pogodnym – podkreślił sędzia.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET