Sekcja zwłok matki i córki. Sąsiedzi poruszeni tragedią. "W głowie się nie mieści"
Działkowcy ROD "Przyjaźń" w Częstochowie, gdzie swoje ogródki mieli Aleksandra W. i jej 15-letnia córka Oliwia oraz podejrzany o ich zabójstwo Krzysztof R., są poruszeni zbrodnią. To byli normalni ludzie, ich zachowanie nigdy nie budziło niepokoju – mówią. Na środę zaplanowano sekcję zwłok.
Poszukiwania 45-letniej Aleksandry i 15-letniej Oliwii z Częstochowy zakończyły się w poniedziałek. W lesie koło Romanowa w woj. śląskim policjanci znaleźli ciała dwóch kobiet i truchło psa.
Śledczy muszą teraz potwierdzić, czy zwłoki należą do zaginionych. - Stan psychiczny bliskich nie pozwalał im uczestniczyć w identyfikacji zwłok – przekazał we wtorek Krzysztof Budzik z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Wobec tego zostaną przeprowadzone specjalistyczne badania DNA. Na środę 23 lutego zaplanowano sekcję zwłok, która ma zostać przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej w Katowicach.
Wyniki sekcji zwłok Aleksandry i Oliwii z Częstochowy. Przerażające ustaleniaSprawa Aleksandry i Oliwii z Częstochowy. Sekcja zwłok
Zarzut zabójstwa 45-latki i jej córki śledczy postawili Krzysztofowi R., który mieszka w altanie w sąsiedztwie ogródka działkowego pani Aleksandry. Sąsiedzi podejrzanego i osoby, które znały kobietę i jej córkę są wstrząśnięci tragedią. – Tego pana znałem od 11 lat, bo w 2011 r. kupił działkę. Bardzo spokojny był, normalny. Nawet wodę nam tu podłączał, bo taki był złota rączka. Jestem zszokowany do dzisiaj, że to taki człowiek mógł być – jeśli to on, bo przecież jeszcze nie wiadomo. Żeby ktoś choć raz marne słowo na niego powiedział, ale nie, nigdy w życiu – zarzeka się prezes ROD Jan Tauzowski.
Na bramie ogrodów wciąż wisi zdjęcie Aleksandry i Oliwii, powieszone tam w czasie poszukiwań. Mimo ochronnej folii wizerunki rozmazał deszcz. Aleja Śliwkowa, gdzie mieli swoje działki Aleksandra W. i Krzysztof R., jest wciąż oklejona taśmami z napisem "policja", podobnie jak furtki obu działek.
Ta należąca do Aleksandry W. jest zadbana, z niewielką białą altaną. Leżąca niemal naprzeciwko należąca do Krzysztofa R. sprawia wrażenie zamieszkanej, również zimą. Rośliny posadzono tak, by jak najlepiej chroniły właściciela przed oczami ciekawskich – koło płotu jest gęsty żywopłot, a tuż koło furtki rośnie ogromne, stare drzewo z gałęziami sięgającymi ziemi.
Pani Marianna z mężem z jednej z pobliskich działek nie znali ani zaginionych kobiet, ani Krzysztofa R. Są jednak wstrząśnięci. – Jesteśmy w szoku, że można coś takiego zrobić. Człowiekowi w głowie się nie mieści, zdrowy człowiek chyba tego nie zrobił. Na pewno coś z głową, czy coś opęta, nie wiadomo. To niemożliwe i nie do pomyślenia, że nawet psa… – macha ręką przygnębiona kobieta.
Krzysztof R.
Pan Henryk, który mimo złej pogody jest na swojej działce, gdzie dokarmia bezpańskie koty, również jest poruszony, choć – jak mówi – stara się o tym nie myśleć. – Bo to nie należy do przyjemności… Zginęło dwoje niewinnych ludzi. Cóż taka dziewczynka, 14 czy 15 lat, jest komuś winna? – mówi.
Poszukiwania 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii rozpoczęły się 11 lutego. Dzień wcześniej kobiety, wraz z psem rasy shih tzu, w nieznanych okolicznościach opuściły mieszkanie w Częstochowie przy ul. Bienia i nie nawiązały kontaktu z bliskimi. 16 lutego zarzut podwójnego zabójstwa postawiono 52-letniemu znajomemu Aleksandry Krzysztofowi R., który został aresztowany.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET