Cztery osoby zatruły się czadem w Siemianowicach Śląskich. Nie wszyscy przeżyli
Cztery osoby zatruły się tlenkiem węgla w Siemianowicach Śląskich. Jedna osoba zmarła, a trzy - w tym dwoje dzieci - trafiły do szpitala.
Jedna osoba zmarła, a trzy – w tym dwoje dzieci – trafiły do szpitala w wyniku zatrucia tlenkiem węgla w mieszkaniu przy ul. Wyzwolenia w Siemianowicach Śląskich – poinformowała w sobotę rzeczniczka śląskiej straży pożarnej młodsza brygadier Aneta Gołębiowska. Od początku października to już trzecia śmiertelna ofiara zatrucia czadem w województwie śląskim.
"Zbliża się okres Świąt Bożego Narodzenia, który spędzimy w gronie najbliższych. Zadbajmy o bezpieczeństwo. Sprawdźmy stan technicznych urządzeń grzewczych, pamiętajmy o czyszczeniu przewodów kominowych i sprawdzaniu instalacji wentylacyjnej" – zaapelowała Aneta Gołębiowska.
Zatrucie czadem w Siemianowicach Śląskich. Nie żyje jedna osoba
Do zatrucia czadem dochodzi najczęściej w okresie jesienno-zimowym. Dzieje się to najczęściej w mieszkaniach, w których nie ma czujników dymu, a piece i kuchenki są uszkodzone. Ponadto w chłodniejszych miesiącach okna są szczelnie zamknięte, co uniemożliwia wymianę powietrza.
Tlenek węgla jest bezwonny i bezbarwny. Osoba, która ulega zatruciu, odczuwa zmęczenie, senność i powoli traci świadomość. Wśród objawów są też ból głowy, zawroty głowy, duszności, nieregularny i przyśpieszony oddech i nudności. W przypadku, gdy podejrzewamy u osoby zatrucie, należy ją jak najszybciej wynieść w bezpieczne miejsce, najlepiej na zewnątrz, by zapewnić dopływ świeżego powietrza. Następnie należy wezwać pomoc.
RadioZET.pl/Natalia Kovacs/PAP - Anna Gumułka/oprac. AK
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET