`

Tragedia w nieczynnej żwirowni. 15-latek przysypany półmetrową warstwą ziemi

1 min. czytania
19.04.2019 14:35
Obserwuj nas na Google

15-letni chłopiec spędził nawet kilkanaście minut pod grubą warstwą piachu w nieczynnej żwirowni w Smolnie (woj. pomorskie) po tym, jak pod jego nogami zapadła się ziemia. Gdy na miejscu zjawili się strażacy, wydobyty na powierzchnię nastolatek nie dawał oznak życia.

fot. SP Puck

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Do zdarzenia doszło w godzinach popołudniowych w nieczynnej żwirowni w Smolnie w województwie pomorskim.

Lekarze odesłali chorą kobietę do domu. Kilka dni później amputowano jej nogę

– Ze wstępnych ustaleń mundurowych wynika, że 13-latek i 15-latek spacerowali po nieczynnym żwirowisku. W trakcie schodzenia ze skarpy nagle pod nogami 15-latka zapadła się ziemia – poinformowała sierż. Ewa Bresińska z policji w Pucku.

– 13-latek próbował własnymi siłami wyciągnąć kolegę, jednak bezskutecznie. Następnie pobiegł do najbliższego domu wezwać pomoc – mówi sierż. Bresińska.

Mężczyzna, który skoczył ze słupa energetycznego, nie żyje. Reanimacja nie powiodła się

Strażacy JRG Puck, OSP Smolno i KPP SP Puck rozpoczęli akcję ratunkową. Po kilkunastu minutach udało się wydobyć 15-latka na powierzchnię.

Chłopiec nie dawał oznak życia

– Jednocześnie strażacy przygotowywali sprzęt do ratownictwa wysokościowego oraz materiały zabezpieczające wykop (deski oraz stemple) – wyjaśnia asp. Krzysztof Minga. „W okolicach miejsca poszukiwań zorganizowano stanowisko medyczne”.

Chłopiec nie dawał oznak życia. Strażacy i ratownicy medyczni rozpoczęli reanimację.

15-latkowi udało się przywrócić tętno i został przetransportowany przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku.

RadioZET.pl/DziennikBałtycki

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET