`

Ofiara ks. Dymera: Rozłożył śpiwór na podłodze i kazał mi się na nim położyć

3 min. czytania
16.02.2021 00:14
Obserwuj nas na Google

Ksiądz Andrzej Dymer jest oskarżony o wykorzystywanie seksualne nieletnich chłopców. Mimo że Kościół wiedział o sprawie od niemal trzech dekad, duchowny wciąż nie poniósł poważnych konsekwencji swoich czynów. O koszmarze, który przeżyły, ofiary Dymera opowiedziały w programie "Czarno na Białym" w TVN24.

ksiądz
fot. Shutterstock.com

O molestowaniu nieletnich przez księdza Dymera szczecińscy biskupi mieli wiedzieć od 1995 roku. Śledztwo w tej sprawie wszczęto jednak dopiero po publikacji "Gazety Wyborczej". W kwietniu 2008 roku duchowny został skazany przez sąd kościelny, jednak się odwołał, a ostateczny wyrok w jego sprawie nie zapadł do dnia dzisiejszego.

Ksiądz Dymer w ubiegłym tygodniu stracił stanowisko dyrektora Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie. Decyzję podjął arcybiskup Andrzej Dzięga podczas spotkania w cztery oczy z mężczyzną wykorzystanym seksualnie przez duchownego. Reporter "Czarno na białym" rozmawiał z ofiarami księdza.

Ofiara księdza Dymera: Zaczął się zachowywać w sposób mocno podniecony

Jedną z nich był franciszkanin Tarsycjusz Krasucki. Trafił on do założonego przez Dymera w 1991 roku ogniska św. Brata Alberta, mając zaledwie 16 lat. To wtedy miały miejsce pierwsze przypadki molestowania. - Ksiądz Dymer kazał mi się rozebrać od pasa w dół, by stwierdzić stan higieny, czy nie mam chorób. Obejrzał. Po tym dopiero pomyślałem, że nie jest lekarzem - relacjonuje słowa ofiary duchownego gazeta.pl. Zakonnik pewnego razu został przyłapany na wagarach. Wtedy posłano go do pokoju księdza Dymera.

- Zaczął się zachowywać w sposób mocno podniecony, sięgając do mojego rozporka, chwytając za genitalia, moją rękę skierował na swoje. Byłem sparaliżowany, nie wiedziałem, jak zareagować. Kiedy dokonało się, kiedy on tam doszedł i przeżył orgazm, kazał szybko ubrać się i wyjść z pokoju - mówił franciszkanin wykorzystany przez księdza Dymera. Kiedy opowiedział potem opiekunom, co zaszło w pokoju, został wyrzucony z ogniska.

Inna z ofiar duchownego została przez niego zmuszona do seksu oralnego. - Rozłożył śpiwór na podłodze i kazał mi się na nim położyć. Położył się obok. Mówił, że był w rodzinie, w której było mało miłości. Potem zaczął dobierać się do mnie. Nie był już miły. Zmusił mnie do seksu oralnego, zakończył wytryskiem, który wylądował na mnie, strasznie sapał. I ten obrzydliwy oddech - mówił reporterowi TVN24 mężczyzna, który nie chciał ujawniać twarzy (cytat za se.pl).

O wykorzystywaniu chłopców w Katolickim Liceum Ogólnokształcącym miał wiedzieć w połowie lat 90. ówczesny arcybiskup Marian Przykucki, jednak mimo to mianował Dymera dyrektorem Katolickiej Szkoły Podstawowej. Zygmunt Kamiński, kolejny arcybiskup, powierzył duchownemu z kolei funkcję dyrektora liceum, w którym wcześniej dochodziło do molestowania.

Redakcja poleca

Abp Polak: niesłychana przewlekłość kościelnego postępowania w sprawie ks. Dymera nie ma usprawiedliwienia

Po obejrzeniu reportażu ws. księdza Andrzeja Dymera swoje oświadczenie złożył delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży abp Wojciech Polak. W oświadczeniu przekazanym w poniedziałek PAP przez Biuro Delegata KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Polak odniósł się do informacji, jakie usłyszał podczas spotkania z osobami pokrzywdzonymi, których świadectwa zostały upublicznione w tekstach red. Zbigniewa Nosowskiego i w reportażu TVN 24 "Najdłuższy proces Kościoła".

"Uważam, że niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania nie mają żadnego usprawiedliwienia" – podkreślił prymas Polski.

Delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży potwierdził jednocześnie, że w czerwcu ubiegłego roku spotkał się z dwoma osobami pokrzywdzonymi, którym towarzyszył dominikanin o. Marcin Mogielski i dwóch prawników. "Wcześniej wiedziałem o sprawie niewiele, opierając się jedynie na przekazach medialnych. Ponieważ osobom pokrzywdzonym towarzyszyli doświadczeni prawnicy znający sprawę, uznałem, że osoby skrzywdzone będą miały wystarczającą pomoc, aby dokonać zgłoszenia do Stolicy Apostolskiej, zgodnie z obowiązującym w Kościele prawem" – napisał abp Polak.

Zwrócił uwagę, że ze swojej strony "zaproponował wsparcie swojego biura w przygotowaniu zgłoszenia oraz Fundacji Świętego Józefa w udzieleniu pomocy psychoterapeutycznej". "Takimi ustaleniami zakończyło się to spotkanie" – zaznaczył. "Po obejrzeniu reportażu jest mi przykro, że nie sprostałem oczekiwaniom osób pokrzywdzonych, co wyraził w filmie jeden z uczestników spotkania" – napisał w oświadczeniu abp Polak.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/TVN24/Czarno na Białym/PAP/tvn24.pl/gazeta.pl/se.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET