Tajemnicza śmierć 17-latka na obozie. „Kur**, nikt niczego nie wysyła”
W Zalewie Sulejowskim w miejscowości Owczary odnaleziono ciało 17-letniego Wiktora, uczestnika obozu survivalowego. Nastolatek zaginął dzień wcześniej. Z nieoficjalnych ustaleń portalu RadioZET.pl wynika, że opiekun nastolatków był wówczas pod wpływem alkoholu. Miał zacierać ślady, a policję o zaginięciu podopiecznego poinformować dopiero po kilku godzinach.
17-letni Wiktor był poszukiwany od piątku 1 lipca. W sobotę jego ciało znaleźli w Zalewie Sulejowskim strażacy. Z informacji udzielonych portalowi RadioZET.pl przez osobę zbliżoną do sprawy wynika, że uczestnicy obozu o utonięciu kolegi wiedzieli wcześniej, a policja o zaginięciu nastolatka została poinformowana kilka godzin po zdarzeniu.
W czwartek na plaży miało dojść do mocno zakrapianej imprezy, a alkohol spożywali zarówno nastolatkowie, jak i ich opiekun. Świadkiem libacji miał być rybak.
Zgodnie z przedstawioną nam relacją będący pod wpływem alkoholu wychowawca grupy w pewnym momencie zostawił podopiecznych i poszedł spać do namiotu. Wtedy Wiktor wraz z koleżanką oddalił się od znajomych.
17-letni Wiktor utonął w Zalewie Sulejowskim
Nie jest jasne, jak 17-latek, który najprawdopodobniej nie potrafił pływać, znalazł się w wodzie. Z relacji wynika, że towarzysząca mu dziewczyna próbowała wyciągnąć go z wody, ale bezskutecznie. Do zdarzenia miało dojść około godziny 22.
Gdy uczestnicy obozu obudzili opiekuna, zaczęli wspólne poszukiwania – bez skutku. Wychowawca miał powiedzieć podopiecznym, żeby posprzątali miejsce, w którym odbywała się impreza i kazał wszystkim pójść spać.
Policja została poinformowana, że wszyscy poszli spać o godzinie 23 i dopiero rano zauważyli, że Wiktora nie ma. - Policjanci informację o zaginięciu chłopca otrzymali 1 lipca o godzinie 07:26. Jako pierwsi zostali powiadomieni funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim. Jednakże teren, na którym doszło do zaginięcia, terytorialnie podlega Komendzie Powiatowej Policji w Opocznie, dlatego o godz. 08:24, zgłoszenie zostało przekazane przez KMP w Piotrkowie do dalszego prowadzenia przez KPP w Opocznie. W tym czasie policjanci byli już na miejscu zdarzenia – informuje asp. szt. Barbara Stępień z KPP w Opocznie.
Opiekun zacierał ślady ws. zaginięcia 17-latka?
Osoby zbliżone do sprawy mówią o zastraszaniu i zacieraniu śladów. Nieoficjalne ustalenia wskazują, że opiekun znalazł paragon ze sklepu, gdzie kupiono alkohol i włożył go do portfela zaginionego (jego rzeczy były na plaży). Paragon w rzeczach syna oddanych przez policję odkrył potem ojciec Wiktora. Wiele wskazuje na to, że funkcjonariusze nie przeszukali rzeczy zmarłego. Również według naszych informacji nie przebadano alkomatem nieletnich uczestników obozu, a tylko opiekuna.
Niejasny jest też wątek telefonu ofiary. Według naszych informacji jeden ze świadków miał słyszeć rozmowę, podczas której sugerowano, by go zakopać.
Na jednym z komunikatorów utworzono specjalną grupę. „Jak ktoś dostanie wezwanie (od policji – red.) to proszę o info” – brzmi jedna z wiadomości od wychowawcy. Jeden z uczestników obozu pisał: „I kur**, nikt niczego nie wysyła ze zdjęć i filmów”. Po odnalezieniu ciała Wiktora opiekun miał straszyć, że jeśli ktokolwiek powie coś policji, „trafi do więzienia razem z nim”.
Wiadomo, że opiekun obozu nie był nauczycielem, a jedynie wolontariuszem fundacji proobronnej. Obóz był prywatną inicjatywą i nie był oficjalnie zgłaszany.
Prokuratura na razie nie komentuje sprawy. Nie odbyła się też jeszcze sekcja zwłok nastolatka.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET