Tragedia w Dziwnowie. Nurek ujawnia szczegóły: wewnątrz były skłębione ciała
Czteroosobowa rodzina, której auto wpadło do wody w Zalewie Kamieńskim w Dziwnowie, nie miała szans na przeżycie - mówi nurek biorący udział w akcji ratunkowej. - Wewnątrz były skłębione ciała - dodaje.
Tragedia w Dziwnowie postawiła na nogi wszystkie służby. W akcji ratunkowej nad Zalewem Kamieńskim, gdzie auto z czteroosobową rodziną wpadło do wody, brały udział policja, straż pożarna, pogotowie ratunkowe i Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa. ''Super Express'' i ''Fakt''' dotarły do nurka, który jako jeden z pierwszych pojawił się w Dziwnowie.
- Dostałem sygnał, gdy byłem w domu. Założyłem skafander i dosłownie w ciągu kilkunastu minut byłem już w wodzie w asyście straży pożarnej. Woda miała 4 stopnie, widoczność to było zaledwie pół metra - mówi w rozmowie z ''SE'' Zbigniew Jeszka.
Mężczyzna dodaje, że akcję ratunkową utrudniała mętna woda. Samochód leżał do góry kołami. - Obie szyby z przodu były uchylone na kilkanaście centymetrów. Liczyłem na to, że może jeszcze żyją dzięki poduszce powietrznej, ale gdy zobaczyłem, że samochód jest pełen wody, zrozumiałem, że już za późno - opowiada w rozmowie z ''Faktem''. Z jego relacji wynika, że czteroosobowa rodzina ze Szczecina nie miała szans na wydostanie się z pojazdu. - Byli zapięci w pasach i zwisali głowami w dół, a samochód wypełniał się wodą - dodaje.
Nurek przyznaje, że akcja ratunkowa nad Zalewem Kamieńskim w Dziwnowie była najtrudniejszą w całym jego zawodowym życiu. - Pierwsze, co zobaczyłem, to rączki tego małego chłopczyka. Widok tego dzieciaczka w tym foteliku... straszny! Wewnątrz były skłębione ciała, za kierownicą była kobieta - wspomina na łamach ''Super Expressu''.
Auto wpadło do wody w Dziwnowie. Cztery możliwe przyczyny wypadku
Jak podaje Polsat News, śledczy wyodrębnili już cztery możliwe przyczyny tragedii. Żadna z nich nie została jednak określona jako najbardziej bądź najmniej prawdopodobna. Są to:
- Awaria, usterka samochodu. W miejscu, gdzie auto zjechało do wody, nie znaleziono śladów hamowania,
- Zasłabnięcie lub zaśnięcie kierowcy. Jak donosi Polsat News, "świadkowie nie zauważyli żadnej reakcji kierowcy po tym, jak volkswagen gwałtownie skręcił w prawo, pod kątem niemal 90 stopni",
- Nagła sytuacja w samochodzie. Śledczy przypominają, że w aucie znajdował się pies i jego zachowanie mogło rozproszyć kierowcę. Możliwe też, że kierowca, chcąc zaparkować, pomylił gaz z hamulcem,
- Samobójstwo rozszerzone. To ostatnia z hipotez, jednak jako jedyna nie została na razie sprecyzowana.
Pojazd, którym podróżowała czteroosobowa rodzina, został zabezpieczony do dalszych badań technicznych. Śledczy nadal gromadzą materiał dowodowy, który pozwoli na szczegółowe ustalenie przyczyn i okoliczności tragicznego zdarzenia. Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania wypadku.
W Dziwnowie życie straciła rodzina z dziećmi. ''Córka miała osiem lat, syn trzy''RadioZET.pl/Super Express/Fakt/Polsat News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET