`

52-latka na granicy w bardzo złym stanie. "Umrze na oczach swoich dzieci"

2 min. czytania
25.08.2021 17:33
Obserwuj nas na Google

Na granicy polsko-białoruskiej wciąż koczuje grupa 32 uchodźców. Porozumiewa się z nimi tłumaczka Aleksandra Szymczak. - Wczoraj było 5 osób chorych, dzisiaj dostałam wiadomość, że jest to już 12 osób - mówi Radiu ZET. Fundacja Ocalenie apeluje o ratunek dla 52-letniej kobiety, która jest w coraz gorszym stanie.

migranci koczujący na granicy z Białorusią w miejscowości Usnarz Górny
fot. WOJTEK RADWANSKI/AFP/East News

Sytuacja na granicy z Białorusią jest patowa. Polska strona nie dopuszcza do grupy koczującej w okolicach Usnarza Górnego ani lekarza, ani karetki. Władze tłumaczą, że migranci znajdują się po stronie naszego wschodniego sąsiada. 

Na odległość kilkuset metrów przez megafon z uchodźcami kilka razy dziennie kontaktuje się iranistka Aleksandra Szymczak, która porozumiewa się z nimi w języku perskim. Jak mówi, według informacji Fundacji Ocalenie zarówno kobiety, jak i mężczyźni, którzy koczują na granicy, pochodzą z Afganistanu.

Usnarz Górny. Uchodźcy są chorzy, nie mają wody zdatnej do picia

Ich sytuacja z dnia na dzień się pogarsza. - Te osoby są zaziębione, jedna z osób jest poważnie chora. Wczoraj było 5 osób chorych, dzisiaj dostałam wiadomość, że jest to już 12 osób - relacjonowała w rozmowie z Radiem ZET tłumaczka.

Jedna z kobiet, 52-latka, ma problemy z oddychaniem i nerkami. To właśnie w jej sprawie zaapelowała na Twitterze Fundacja Ocalenie. "Kobieta 52 lata, w najgorszym stanie, czuje się jeszcze gorzej. Odkąd wczoraj dostali od Białorusinów chleb, nic nie jedli. Nie mają wody, wciąż piją brudną z polnego strumyczka" - czytamy.

"Pięćdziesięciodwuletnia Pani Gul niebawem umrze na oczach piątki swoich dzieci. Potrzebny jest ratunek, teraz" - zaapelowała na Twitterze Fundacja Ocalenie.

We wtorek o kryzysie migracyjnym mówił premier Mateusz Morawiecki, który przyjechał do Kuźnicy Białostockiej. Wspominał o prowokacji reżimu Białorusi. – Zrobimy wszystko, by Polska była państwem bezpiecznym. Łukaszenka wybrał niewłaściwą granicę. Granica z Polską będzie strzeżona, by Polacy mogli w spokoju żyć i pracować – podkreślał.

Szef rządu zapowiedział także budowę 180-kilometrowego płotu, który ma powstać między Polską a Białorusią. Jak mówił, jego budowa ma powstrzymać imigrantów, którzy przechodzą na polską stronę. Mieszkańcy wsi położonych najbliżej granicy nie wierzą w skuteczność takiego rozwiązania. - Głupota i tyle, tylko wydawanie pieniędzy - mówili w rozmowie z Radiem ZET.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/Radio ZET/Jacek Czarnecki/PAP/Twitter

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET