Wstrząs w kopalni Borynia-Zofiówka. Utracono kontakt z 10 pracownikami
W kopalni Borynia-Zofiówka Ruch Zofiówka w sobotę nad ranem doszło do wstrząsu - poinformowała Jastrzębska Spółka Węglowa. Trwa akcja ratownicza, w której bierze udział 12 zastępów ratowników.
W kopalni Borynia-Zofiówka Ruch Zofiówka o godzinie 3.40 doszło do "wstrząsu wysokoenergetycznego połączonego z intensywnym wypływem metanu". Utracono kontakt z 10 pracownikami.
- 12 zastępów ratowniczych podąża, oczywiście nie na raz, w kierunku 10 odciętych górników - podkreślił wiceminister aktywów państwowych, pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa Piotr Pyzik, który wziął w sobotę udział we wspólnej konferencji z premierem Mateuszem Morawieckim dotyczącej wstrząsu w kopalni Zofiówka.
- Skutek tego zdarzenia, które miało miejsce dzisiaj ok. godz. 3.38, jest taki, że tych 10 górników, którzy są ulokowani, jak się wydaje, bardzo blisko przodka, jest odciętych. Czynimy wszystkie starania, żeby dotrzeć do nich i daj Boże uratować - zapewnił pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa.
Na popołudniowym briefingu przed kopalnią Zofiówka Mateusz Morawiecki relacjonował, że ratownikom do poszukiwanych po wstrząsie 10 pracowników zostało jeszcze ponad 300 metrów. - Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby do górników dotrzeć. […] Cały czas mamy nadzieję, że ratownicy idą po swoich żywych kolegów – podkreślił.
Wstrząs w kopalni Borynia-Zofiówka
- Prawdopodobnie przy tym wstrząsie lutniociąg (przewód doprowadzający powietrze – red.) został w kilku miejscach zrzucony (z wieszaków w wyrobisku – red.), uszkodzony. Możliwe, że trzeba będzie przywrócić sukcesywnie wentylowanie” – stwierdził wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej ds. technicznych i operacyjnych Edward Paździorko.
Porównując akcję w Zofiówce, do rozpoczętej w środę akcji ratowniczej po wybuchach metanu w pobliskiej kopalni Pniówek podkreślił, że w tym przypadku nie doszło do zapalenia ani wybuchu metanu. - Tu są inne warunki, tu nie są warunki pożarowe, a zatem nawet przy wysokiej koncentracji metanu, będziemy tu inaczej podchodzić. Oczywiście będziemy je kontrolować, mierzyć, ale przede wszystkim będziemy chcieli uzyskać jak najszybciej kontakt z tymi ludźmi – przy zachowaniu bezpieczeństwa ratowników - zaakcentował Paździorko.
"Kolejne druzgoczące wiadomości ze Śląska; zawiązany sztab ratunkowy pracuje, by bezpiecznie dotrzeć do pozostałych na dole ludzi, moje myśli i modlitwy skupione są wokół nich i ich bliskich" - napisał w sobotę premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do wypadku w kopalni Zofiówka.
W środę kwadrans po północy w kopalni Pniówek w Pawłowicach doszło do wybuchu i zapalenia metanu. Zgodnie z informacjami Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy zakład, w rejonie prowadzącej wydobycie ściany N-6 na poziomie 1000 metrów było 42 pracowników. W czasie, gdy akcję prowadziły dwa zastępy ratowników, poszukujące trzech pracowników, doszło do wtórnego wybuchu. Według JSW obie eksplozje dzieliły niespełna trzy godziny.
W czwartek doszło do serii wybuchów w trakcie akcji ratowniczej. Sztab zdecydował o odstąpieniu od akcji poszukiwawczej siedmiu zaginionych górników i o izolowaniu tej części kopalni, żeby nie zagrażała ludziom w pozostałej części zakładu. Dotąd potwierdzono śmierć pięciu ofiar katastrofy. Do czasu kolejnych, czwartkowych wybuchów sześć osób było w ciężkim stanie. Kilkunastu pracowników było lżej rannych.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET