Szokujące doniesienia po wybuchu w Białymstoku. "Kobiety miały rany kłute, mężczyzna pętlę na szyi"
Ofiary wybuchu w Białymstoku to członkowie jednej rodziny. Wśród nich jest 10-letnia dziewczynka. Policja podejrzewa, że mogło dojść do tzw. rozszerzonego samobójstwa. Dziewczynka i kobiety miały rany kłute, a mężczyzna pętlę na szyi.
- 5 zdjęć Zobacz galerię
Wybuch gazu w Białymstoku doprowadził do śmierci czterech osób. Wiemy już, że ofiary to 10-letnia dziewczynka, jej rodzice i babcia. - To były jedyne osoby, które najprawdopodobniej przebywały w domu podczas wybuchu - poinformował w poniedziałek kilka godzin po eksplozji rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku podinspektor Tomasz Krupa.
Obecnie na miejscu wybuchu pracują inspektorzy nadzoru budowlanego. Według straży pożarnej naruszona została konstrukcja budynku, policjanci czekają więc na decyzję inspekcji budowlanej, żeby móc wejść do środka i prowadzić dalsze czynności.
Wybuch w Białymstoku. Policja: dziewczynka i kobiety miały rany kłute
Przypomnijmy, że do tragedii doszło w poniedziałek w południe w murowanym 3-kondygnacyjnym budynku przy ul. Kasztanowej. - Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, był widoczny pożar w budynku, powyrywane okna, drzwi - relacjonował Radiu Białystok bryg. Paweł Ostrowski, rzecznik straży pożarnej w Białymstoku. Przyczyny wybuchu nie są jeszcze znane, ale wszystko wskazuje na to, że chodzi o wybuch gazu.
Kilka godzin po wybuchu reporter Super Expressu poinformował nieoficjalnie, że w zniszczonym budynku strażacy znaleźli powieszone ciało mężczyzny. Z kolei lokalny "Kurier Poranny" podał, że mogło to być tzw. rozszerzone samobójstwo, a mężczyzna, który tam mieszkał, miał od dawna zastraszać swoją rodzinę.
Wkrótce do tych doniesień odniosła się policja, potwierdzając, że faktycznie mogło dojść do rozszerzonego samobójstwa. - Po oględzinach okazało się, że zarówno ta dziewczynka, jak jej 40-letnia matka i 72-letnia babcia, wszystkie mają rany zadane ostrym narzędziem na ciele. Ale mają też rany świadczące o tym, że się broniły. A mężczyzna miał na szyi pętlę wisielczą - poinformował rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa. Jak dodał, rodzina miała założoną tzw. niebieską kartę.
Ośmioosobowa rodzina zginęła w Szczyrku. Podejrzany wychodzi z aresztuRadioZET.pl/PAP/Super Express/Kurier Poranny/Radio Białystok/Policja