`

Relacjonował w TVP wypadek Szydło. "Te kłamstwa i manipulacje widziałem z bliska"

2 min. czytania
18.12.2021 15:39
Obserwuj nas na Google

"Te kłamstwa i manipulacje widziałem z bliska. Rozmawiałem ze świadkami wypadku - nikt nie słyszał sygnałów" – przyznał były pracownik TVP, który relacjonował wypadek premier Beaty Szydło. Na antenie wyemitowano inny materiał, jawnie sugerujący winę 21-letniego kierowcy seicento.

Pracownik TVP o relacji wypadki Beaty Szydło
fot. Jacek Kwiatkowski/Reporter

Po wypadku Beaty Szydło z 2017 roku oficerowie BOR składali fałszywe zeznania. Przyznał się do tego na łamach "Gazety Wyborczej" były oficer Piotr Piątek. Stwierdził, że po przejściu na emeryturę sumienie nie dawało mu spokoju i postanowił powiedzieć prawdę - że samochody wiozące Beatę Szydło do jej domu w Brzeszczach nie miały włączonych sygnałów dźwiękowych, a jedynie świetlne.

Obrona Sebastiana Kościelnika, który został ostatecznie skazany przez sąd (w zawieszeniu na rok próby), wniosła w odwołaniu o uniewinnienie. Teraz zapowiada ponowne przesłuchanie skruszonego oficera BOR.

Pracował w TVP relacjonując wypadek Szydło. "Zdjęto mnie z anteny"

W temacie pojawiają się kolejne zeznania pogrążające aparat państwa. Wyjawił je były już pracownik TVP, który w 2017 roku relacjonował wypadek premier Szydło.

Redakcja poleca

"Pracowałem wtedy dla TVP, miałem dyżur i natychmiast zostałem wysłany do Oświęcimia. Te kłamstwa i manipulacje widziałem z bliska. Rozmawiałem ze świadkami wypadku - nikt nie słyszał sygnałów. Powiedziałem o tym na antenie, podczas lajfa dla TVP Info i nawet dałem się wypowiedzieć świadkowi. Usłyszałem wtedy w słuchawce, od wydawcy, kilka mocnych słów których tutaj nie wypada przytaczać" – rozpoczął wpis Marcin Jakóbczyk.

"Gdy w kolejnym lajfie pokazałem, że w miejscu wypadku jest podwójna ciągła, której kolumna rządowa bez sygnałów nie powinna przekraczać - zdjęto mnie z anteny. Wróciłem do domu i obejrzałem w Wiadomościach «fabularyzowany» materiał Bartłomieja Graczaka, a w nim zamiast podwójnej ciągłej - linia przerywana!" – przypomniał po latach Jakóbczyk. I zaznaczył, że prezenter relacjonował wypadek wydając osąd - że "sprawcą wypadku jest 21-letni mieszkaniec Oświęcimia".

"Nie odróżnicie kłamstwa od prawdy. Nie będziecie się musieli martwić"

Na koniec Jakóbczyk w smutnym tonie nawiązał do przegłosowanej w piątek 17 grudnia ustawy lex TVN, która – jeśli wejdzie w życie po podpisie prezydenta RP – może oznaczać koniec największej niezależnej telewizji patrzącej władzy na ręce. "Teraz zobaczcie te dwa materiały oraz prawdziwą mapę w porównaniu z tą z wiadomości i wyobraźcie sobie, że po dzisiejszym sejmowym głosowaniu, już nigdy nie będziecie w stanie odróżnić kłamstwa od prawdy. Nawet nie będziecie się musieli o to martwić" – podsumował Jakóbczyk.

RadioZET.pl/Facebook.com

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET